Narodowy Dzień Żołnierzy Wyklętych
W kościele czekało na mnie miejsce pod wielkim obrazem Trójcy Świętej. Cały czas klęczałem, ponieważ Pan sprawił, że tylko 2 tygodnie trwała rwa kulszowa. W sercu spraw naszej zagłady (Apokalipsa), która pojawiła się na koniec mojego życia.
Wokół widzę ludzi żyjących „normalnie”, pełnych spokoju „siedzących na rynku”. Przecież ta kara była odkładana przez Boga Ojca...dzięki wołaniu garstki wyznawców Boga Objawionego, a nie wymyślonego. Chyba nie zdążę przepisać mojego dziennika...
Od Ołtarza św. popłyną…
1. Słowa Boga Ojca do Abrama, któremu przekazał, aby wyszedł z ziemi rodzinnej do wskazanego przez naszego Ojca Prawdziwego z zapowiedzią wielkiego błogosławieństwa. „Uczynię bowiem z ciebie wielki naród (…) Przez ciebie będą otrzymywały błogosławieństwo ludy całej ziemi”.
Pomyślałem o narodzie wybranym, który na koniec zlisił się i musi walczyć, otoczony wrogami…właśnie rakiety spadają na ojczyznę ziemską Zbawiciela.
Zapisuje to w środku nocy, a dreszcz prawdy przepływa przez moje ciała. W błyskach przepłyną znaki z życia Syna Bożego, który na tym zesłaniu miał mniej wygód ode mnie...nawet nie miał gdzie „głowy przyłożyć”.
2. Na ten czas psalmista wołał (Ps 33,4-5.18-20.22), że: „Mamy nadzieję w miłosierdziu Pana”. 99.99% ludzkości nie interesuje Prawda naszej wiary, jedynie prawdziwej.
3. Św. Paweł, mój profesor, mistyk mistyków zalecił (2 Tm 1, 8b-10), abym brał „udział w trudach i przeciwnościach znoszonych dla Ewangelii”. Właśnie to czynię przez Internet z dążeniem do świętości (codzienne Msze św. z Eucharystią i moją modlitwą oraz przekazywaniem cierpień).
4. Natomiast w Ewangelii (Mt 17,1-9) Pan Jezus przemienił się wobec uczniów: "Jego Twarz zajaśniała jak słońce, odzienie zaś stało się białe jak światło”. W tym czasie z nieba odezwał się głos Boga Ojca (Mt 17,5): "To jest mój Syn umiłowany, Jego słuchajcie!"
Po zjednaniu z Duchowym Ciałem Pana Jezusa popłynęły długie ogłoszenia parafialne, a na koniec, tuż przed błogosławieństwem proboszcz mówił o rozmachu w przebudowie starego budynku parafialnego z zapowiedzią tacy „gospodarczej”. Czekałem na jego żarciki i nie zawiodłem się, bowiem zaprosił parafian, aby oglądali przebieg remontu, ale „nie na noc”... dodał też, że „w kościele jest ciepło jak na dworze" (w mrozy nie było ogrzewania). Zważ, że jest to czas Wielkiego Postu oraz wspomnienie tych, których wymordowali bolszewicy.

Myślałem o modlitwie za tych, którzy biorą udział w trudach ewangelizacji, ale wzrok zatrzymała okładka Polonia Christiana...

W wielkim bólu i ze łzami w oczach przez 1.5 godziny - odmawiałem moją modlitwę przebłagalną - towarzysząc w ruchu grającym w piłkę nożną.
APeeL