Na Mszy św. o 7.15 w serce wpadły słowa z czytań…

1. Przekaz Mojżesza od Boga Ojca do ludu (Pwt 26,16-19), aby strzegł jego prawa i nakazy...”z całego swego serca i z całej duszy”, a wówczas będzie wywyższony ponad wszystkie narody i stanie się ludem świętym. Dzisiaj nasza ojczyzna zajęła miejsce Izraela, gdzie nie ma już Boga Ojca!

     W tym czasie mój wzrok przykuł obraz s. Faustyny, mojej obecnej opiekunki, którą poprosiłem, aby podziękowała ode mnie za wszystko: Bogu Ojcu, Panu Jezusowi i Duchowi świętemu!

2. Psalmista wołał (Ps 119,1-2.4-5.7-8): „Błogosławieni, których droga nieskalana, którzy postępują zgodnie z prawem Pańskim”. Ja w tym czasie pomyślałem o intencji modlitewnej, ale to była tylko moje życzenie!

3. Natomiast Pan Jezus w Ewangelii powiedział (Mt 5,43-48): „Miłujcie waszych nieprzyjaciół i módlcie się za tych, którzy was prześladują”; tak, ponieważ wszyscy jesteśmy dziećmi Boga Ojca, w miłowaniu tych, którzy nas miłują nie ma nagrody. Jeżeli pozdrawiamy tylko swych braci, cóż szczególnego czynimy? „Czyż i poganie tego nie czynią”?

      Podczas konsekracji rozpraszał mnie napad na wyszukiwarkę Google Chrome. To są działania hybrydowe...niby nic takiego, a zwykły człowiek sobie nie poradzi. W tym czasie św. Hostia z Ciałem Duchowym Pana Jezusa ułożyła się w znaku ochrony (przylgnęła jak parasol na podniebieniu).

    Ktoś, kto nie ma mojej łaski wiary stwierdzi, że to jakieś dziwactwo. To może być także kapłan, albo człowiek bardzo wierzący. Ostatnio powiedziałem żonie, że nasze dusze to osoby bez ciała fizycznego, a ona myślała, że są to jakieś duchy. Zważ, że jest to osoba wykształcona z łaską wiary o drodze modlitewnej!

    Później trafiliśmy pod „mój” krzyż Zbawiciela, aby wymienić tam koronę cierniową na większą. Później zdziwiłem się, że Pan Jezus zostawił mi jeden cierń, który mam teraz na komputerze. Od razu wiedziałem, że jest to zapowiedź jakiego cierpienia. Ponownie pomyślałem o szkodzącym mi, a sam też to szkodziłem.

      W miejscach publicznych spotykam moich pacjentów...właśnie prosiłem chorą w maseczce (mała odporność z powodu nowotworu), aby uświęciła swoje cierpienie przez ofiarowanie Matce Bożej z prośbą o Jej prowadzenie. Później zagadałem się w Biedronce z dwoma innymi, w tym czasie żona zabrała koszyk z zakupami, a ja wziąłem komuś pełen innych produktów.

     Żona nie lubi, gdy rozmawiam z innymi, bo ma innych charakter i nie pojmuje, że ten czas wykorzystuję na ewangelizację. Przypomniała się wczorajsza rozmowa z koleżanką, lekarką z pracy, która została przejechana na pasach, a dzięki temu wykryto u niej - podczas badania tomograficznego - guza przysadki mózgowej, a była wcześniej przebadana. Ona wiedziała, że dzięki temu żyje. Zważ, że drogi Pana, które nie są naszymi.

      Nagle zrobiła się wiosna, wyszedłem, aby odmówić moją modlitwę przebłagalną, ale nie znałem intencji tego dnia. W kilku błyskach serce i duszę zalał wielki ból, ponieważ zbliża się zagłada ludzkości...zresztą zapowiadana w Apokalipsie, powstrzymywanej przez wołania do Boga Ojca przez wiernych na całej kuli ziemskiej (po apelach Matki Bożej).

     Znalazłem się w miejscach braci i sióstr, którym niszczone są mieszania i ich miasta. Przypomniały się wcześniejsze moje wołanie o ratowanie swoich dusz, ale nie widać poruszenia nawet u tych, którzy czytają moje świadectwa...trudno być prorokiem we własnej ojczyźnie!

    Tak właśnie „dbamy” o naszą wieczność, a przenieś to teraz na wyznawców Allaha, którzy pragną śmierci w obronie państwa religijnego. Dodaj do tego 90% niewiernych w różny sposób. Jedna ze spotkanych dziewczyn odpowiedziała, że trzeba się cieszyć, że istnieje świat! To prawda, ale chwilowa...od demona, który chce nas uśpić...

     Popatrz na Sejm RP, gdzie wszyscy posłowie powinni zaczynać obrady od spotkania w Świątyni Opatrzności Bożej, a tu małostkowość Donalda Tuska i prezesa Kaczyńskiego, który szerzy dalej kult swego brata, a za to nie będzie miał żadnej nagrody, ponieważ każdy kocha swoich bliskich.

     Z płaczem zacząłem „Ojcze nasz”, a sercem byłem przy ofiarach wszystkich wojen na świecie! Zarazem pomyślałem o prezydencie (sprawa pożyczki SAFE), któremu radziłem, aby podejmował decyzje wg „bądź Wola Twoja” po Mszy świętej w Świątyni Opatrzności Bożej...

     Przypomniał się moment wyjścia z kościoła, gdzie przywitał mnie gołąbek, a to zawsze jest znak czekającego mnie pokoju. Tak właśnie tak się stało, bo znalazłem miejsce intymne na ławce w zaułku szkoły i w wielkim uniesieniu oraz bólu duchowym odmawiałem moją modlitwę oraz koronkę do Miłosierdzia Bożego.

     Błagam każdego, który to czyta, aby ratował swoją duszę, bo nawet bez wojny jeszcze tej nocy może umrzeć. Nagle, brudny w duszy trafi z tego łez padołu w najlepszym wypadku do Czyśćca, gdzie za ścianą będzie słyszał piekielne jęki potępionych. Wówczas będzie czekał na modlitwy żyjących, a została nas garstka.

                                                                                                        APeeL

Przypomnę taką samą intencję...

27.11.2012(w) ZA NIEWINNE OFIARY WOJNY

     W śnie modliłem się w grupie: każdy z nas otrzymywał na chwilkę szalik w barwach flagi państwa i wołał za dany kraj! To piękny symbol wstawiania się ludzi za ludźmi.

    Zobacz siatkę połączeń z Bogiem i łaski spływające w różne miejsca świata. Później spotkamy te osoby...”Och! to ty, bracie wolałeś wtedy za mnie?!”

    W rozproszeniu szedłem do kościoła, a dodatkowo zdenerwował mnie brak wody święconej o którą walczę od 10 lat! Bank podarował piękny pojemnik, ale dojrzewa do „uroczystego otwarcia”...

    Jan Apostoł ujrzał Boże Żniwa w których Pan Jezus w złotym wieńcu podał na ziemię sierp, którym anioł „obrał z gron winorośl ziemi, i wrzucił je do tłoczni ogromnej Bożego gniewu”. Ap 14, 14-20

     Dlaczego ludzie nie wierzą, że  „Pan Bóg nadchodzi, aby sądzić ziemię (...) sprawiedliwie, a ludy według swej prawdy” (Ps 96, 10-13). Przecież każdego z nas czeka osąd...straszliwy, bo sprawiedliwy!

    Tak dotarłem do Eucharystii, ale dopiero po wyjściu z kościoła napłynęła bliskość Pana Jezusa. Jeszcze  nie wiedziałem, że spotka mnie wielkie cierpienie duchowe, które będzie trwało 3 dni.

    W TVP 2 trafiłem na film dokumentalny: „Kiedy Sally spotkała Selmę”. To relacja z wojny domowej w 1993 r. pomiędzy Chorwatami a Bośniakami. W Mostarze, stolicy Bośni i Hercegowiny, pomoc ofiarom krwawych walk niosła Brytyjka Sally Becker.

   Ta bohaterska kobieta poświeciła im cały majątek i z oblężonego miasta wywiozła grupę ciężko rannych dzieci. Wśród ocalonych znalazła się 10-letnia Selma i jej brat Mizra, którzy w czasie bombardowania zostali ciężko ranni. 

   Natomiast w TVP Historia oglądałem dokument o zapomnianym generale Tadeuszu Jordanie Rozwadowskim, którego strategia sprawiła zwycięstwo w wojnie polsko-bolszewickiej. Ujawniono fakt dymisji marszałka Józefa Piłsudskiego podczas zbliżania się wrogiej nawałnicy. Później  bohaterskiego generała aresztowano i doprowadzono do zgryzoty...

    Wróciłem na ponowne nabożeństwo i w wielkim uniesieniu odmawiałem modlitwę za „niewinne ofiary wojny i dusze takich”. Przepływały obrazy ostatnich zamachów w Syrii, Afganistanie i w Iraku.

  Właśnie Pan Jezus powiedział, że: "Powstanie naród przeciw narodowi i królestwo przeciw królestwu. Łk 21, 5-11  Zły atakował rozproszeniami, krzywdą zawodową aż do Eucharystii po której chciałbym zostać w kościele, bo tak dobrze jest z Panem, a wokół wielka nędza.     

     Żona zaleciła mi obejrzenie w TVP 1 dramatu wojennego Romana Polańskiego: „Psalmista”. To naprawdę wstrząsający film pokazujący wkroczenie Niemców do W-wy i gehennę narodu żydowskiego. Obraz oparto na autobiografii 28-letniego Władysława Szpilmana, który cudem ocalał z pogromu Żydów (Adrien Brody). 

    Bohater dzięki pomocy żydowskiego policjanta uciekł z Getta i w tajemnicy mieszkał u przyjaciół. Po Powstaniu Warszawskim ukrywał się w ruinach zburzonego miasta, gdzie znalazł go niemiecki oficer (Thomas Kretschmann) i dzięki jego pomocy pianiście udaje się przetrwać do końca koszmaru wojennego....

   Ogarnij świat i ogrom tego cierpienia. Przez 3 dni wołałem do Boga w tej intencji, a podczas „św. Agonii” i koronki do 5-u św. Ran Pana Jezusa prawie mdlałem...”Boże! Niech wołanie moje przyjdzie do Ciebie, zmiłuj się nad niewinnymi ofiarami wojny”.

    Popłakałem się, a nawet napłynęła chęć oddania życia za zbawienie wszystkich niewinnych ofiar wojen na świecie...to jest nieprzekazywalne!                                                                                            APeeL