Kończy się dyżur w pogotowiu, przespałem całą noc, ponieważ padało, a wówczas nie wzywają karetek! Rano zbudzono do faceta, który wrócił z rozbitą głową. Jego poddenerwowana żona płakała. Poprosiłem kolegę o ewentualną pomoc (przybył wcześniej do przychodni) i zdążyłem do Domu Pana na Mszę świętą, gdzie były same babuszki.
Dowiedziałem się, że dzisiaj jest święto Matki Pana Jezusa! Później okaże się, że taką „królową ludzkich serc” była księżna Diana. Właśnie dzisiaj reklamują film o niej...zważ na celową perfidię. Popłynie pieśń "Matko która nas znasz, z dziećmi Twymi bądź”. Napływały dusze zmarłych z rodziny żony i mojej. Z przodu klęczał niewidomy dziadek, ile jest w nim ufności...przypomniała się wczorajsza intencja: „za tych, którym brak nadziei”.
Popłyną czytania…
1. Prorok Izajasz zapowiedział narodzenie Pana Jezusa (Iz 9,1-3,5-6): „Syn został nam dany, na Jego barkach spoczęła władza. Nazwano Go imieniem: Przedziwny Doradca, Bóg Mocny, Odwieczny Ojciec, Książę Pokoju. Wielkie będzie Jego panowanie w pokoju (…)”.
2. Psalmista zawołał (Ps 113,1-8): Niech imię Pana będzie pochwalone (…) Od wschodu aż do zachodu słońca (…)”.
3. Natomiast Pan Jezus w Ewangelii (Łk 1,26-38) przekazał to, co jest w naszej modlitwie „Anioł Pański”!
Popłakałem się przy świętej Hostii z wołaniem: „Och Jezu! Jezu!” Nie mogłem wyjść z kościoła, a w uniesieniu duchowym zapomniałem, że dzisiaj mam dalszy dyżur, ale już w przychodni. Musiałem wrócić z domu, oderwany od śniadania, a to sprawiło dalszy ścisły post w intencji pokoju na świecie, szczególnie w Jugosławii (33 godziny o kawie i wodzie)! Przesuwali się pacjenci do 13.30: spadł z wozu, inny uderzył się widłami, pani biegająca po lekarzach i tak do 13.30.
Napłynęła bliskość Mateczki Najświętszej, bardzo pasowała cz. chwalebna różańca. Z telewizji popłynie relacja o wojnie USA/Irak oraz o zamachach terrorystycznych. Nie znałem intencji, ponieważ byłem bardzo zmęczony. Żona porządkowała książki, gdzie znalazła setkę wódki i zrobiło się nieprzyjemnie. Tak jest w święta Maryjne!
Idziemy na Mszę świętą 18.00, a ja w tym czasie poznałem intencję...popłynie koronka do Miłosierdzia Bożego oraz początek mojej modlitwy przebłagalnej. Spotykaliśmy pijanych oraz dowiedzieliśmy o ciężkim wypadku właściciela sklepu mięsnego (wyczyny ludzi dla sławy i pieniędzy oraz używki). Wrócił wypadek (17 sierpnia 1998 roku) w którym zginęli mistrzowie olimpijscy: Władysław Komar (w pchnięciu kulą) oraz Tadeusz Ślusarski(skok o tyczce).
Na ponownej Mszy św. Eucharystia pękła na pół, a przypomniała się rzeźba Pana Jezusa, którą zdejmowałem i dotknąłem koronie cierniowej. Jakże wczoraj pragnąłem alkoholu, ale to Matka Jezusa uchroniła mnie przed piciem. Dopiero rano podziękuję za to! Ktoś widzi przypadkowość, a ja wierzę w otrzymywaną ochronę.
Przypomniały się moje słowa - o Zbawicielu i o naszej niewdzięczności - do sprzątającej w przychodni! Teraz dotknąłem gwoździa w stopach Zbawiciela! „Panie! Tacy jak ja zakładają ci koronę cierniową i wbijają gwoździe w Twoje dłonie oraz stopy i to obecnie, gdy wiemy, że nasza wiara jest prawdziwa!”
Po świętej Hostii, która złamała się mam odmówić moją modlitwę przebłagalną. Przepłynął świat od narodu żydowskiego po kraju ateistyczne, wojny wyzwoleńcze, niewiara z popisywaniem się (narażaniem życia): przelot balonem, skoki, wyścigi, nawet teraz włączył się „Sport”. Postawiłem lampkę pod figurą MB przy naszym bloku.
Skończyłem moją modlitwę przebłagalną i wcześniej poszedłem spać...dziękując Panu!
APeeL