Okropne sny, a to nie wróży nic dobrego! Nawet umarłem trafiając do ciemności z obudzeniem się w jasności z radością! Jakby Bóg Ojciec pokazał mi stan duszy grzesznika po jego przejrzeniu. W tej słabości i strachu myśl uciekła do Boga Ojca! Teraz rozmyślałem, a nawet „rozmawiałem” z o. Jackiem Salijem z zapytaniem: dlaczego kapłan nie przekazuje własnych doświadczeniach duchowych, cytując tylko innych?

       Natomiast znajomym wskazałem: znacie mnie, wiodłem podłe życie, a teraz mówię wam, że Bóg Ojciec Jest, także Pan Jezus i Duch Święty oraz Matka Najświętsza. Wskazałem też na wszechobecność tych Świętych Osób, co dziwi, ale jest pokazuje monitoring, podsłuchy oraz „chodzenie za innymi”. Można powiedzieć, że prowadzę „bujne życie nocne”... Natomiast żona uciekała przed krzyczącą na nią dyrektorkę z władzy ludowej. Zarazem przeczytała mi relację dziewczynki o Ojcu Prawdziwym, która zginęła w wypadku samochodowym w wieku 7 lat! Ta niezwykła historia opisana jest w książce "Halo, pan Bóg? Tu Anna..." (ang. "Mister God, This Is Anna"), napisanej przez autora ukrywającego się pod pseudonimem Fynn (właściwie Sydney George Hopkins). 

     Książka opowiada o relacji młodego mężczyzny z osieroconą, czteroletnią dziewczynką, którą odnalazł w londyńskich dokach w latach 30. XX wieku. Choć Anna zginęła tragicznie w wieku niespełna 8 lat, jej dojrzałość duchowa i unikalny sposób postrzegania świata wywarły ogromny wpływ na otoczenie. 

    Kim była Anna? Według relacji autora była genialnym dzieckiem, które z niezwykłą prostotą i logiką potrafiło wyjaśniać skomplikowane pojęcia dotyczące Boga, miłości oraz nauk ścisłych, takich jak matematyka czy biologia.

  • Anna traktowała Boga jako swojego najlepszego przyjaciela, z którym prowadziła codzienne, szczere rozmowy. Dziewczynka uważała m.in. że „anioł jest głównie w środku, a człowiek głównie z wierzchu” oraz że Bóg nie potrzebuje naszych modlitw w sensie rytualnym, lecz naszej miłości i zrozumienia.

     Dla niej absolutnie pewne było, że wszystko wszystko uczynił Pan Bóg! Kiedy zaczyna się to widzieć, wtedy zaczyna się rozumieć, kim jest Pan Bóg. To potwierdza słowa Boga Ojca, że po to otrzymaliśmy rozum, aby ujrzeć Stwórcę wszystkiego. Nie mogłem się modlić, bo Szatan zalał mnie agentami z czerwonych służb. Zawołałam do Boga Ojca „za zaćmionych braci, którzy nie mogą się odnaleźć w nowej rzeczywistości”.

     Smutek zalał serce, bo to moi bracia, rodacy. W intencji mam dzisiaj milczeć, a jest to trudne, bo trwa przełom polityczny i ważą się losy naszej ojczyzny! W pracy jakoś szło, około 10:00 napłynęła słodycz Boża, a to zawsze oznaczało nawał ludzi: "Och Jezu! Jezu! Panie!"...wyrwało się z serca, które pragnie pomagać. Chwilkami spoglądał Pan Jezus gliniany trzymający się za głowę, gdy gadałem! Wykonała go zdeformowanymi dłońmi (rzs) pacjentka w Instytucie Reumatologicznym. Przepływał zalękniony lud...

Proszę nie zamartwiać się, a ochronę dzieciątka powierzyć Matce Najświętszej, bo pani zmartwienie powoduje roztrój zdrowia, a pokoju szukać w świętej Hostii!

Dom budowaliście bez modlitwy, teraz pani sama mieszka w wielkiej willi!

Trzeba żyć tylko tą chwilką w łączności z Niebem.

Pani zwątpienie to działanie Szatana...dlaczego mówią przeze mnie, bo widzą pani słabość duchową!

Proszę przekazać (uświęcić) swoje cierpienie związane z operacją serca w intencji pokoju na świecie na ręce Matki Bożej po Sakramencie Pojednania! Nikomu nie odmówiłem do końca, nie przyjąłem wizyty do pacjenta z obcego rejonu i nie mogłem pozbyć się wzywającej na wizytę, który przyznała się, że jest jeszcze chora córka i jej dzieci.

     Napłynęły też osoby mocnych staruszki, które dzisiaj przybyły po wnioski do sanatorium! Podczas powrotu wróciły zdarzenia…

W niedalekim ośrodku zdrowia tkwi lekarka mimo skarg pacjentów .

Moja nachalność podczas pobytu u teściów, którzy chcieli zamienić mieszkanie.

Poranny występ Andrzeja Szczypiorskiego w telewizji, nie wystarczył mu czas kazań za komuny!

Pchający się przed drzwiami gabinetu...młody chory nie przepuścił babuszki, a wielu obcych żądało swoich przywilejów!

      Po koronce do Miłosierdzia Bożego popłynie moja modlitwa przebłagalna, a ból będzie zalewał serce. Właśnie przewozili świnie. które są wzorem pchania się do koryta! Chora przekazała, że o. Kolbe nigdy nie podchodził pierwszy do kotła! Jakże cierpi dusza na tym zesłaniu. Zły słusznie podsuwał wizyty, nie zdążyłbym na Mszę św. wieczorną! W kościele przysypiałem, a Zły zalewał mnie sekundowymi...brzydkimi snami. Dodatkowo w pustym kościele „czuwaj” cichutko usiadł za mną! Nachalność ludzka ma różne oblicza.

     Po św. Hostii ból zalał serce, a w domu przywita mnie figurka Pana Jezusa w koronie cierniowej. Pokazano targ w Krakowie, gdzie nachalni zajmują najlepsze miejsca, młodych okradających ludzi po straszeniu nożem, do tego nachalność w rządzie i Sejmie RP!

    Z płaczem padłem na kolana kończąc moją modlitwę, a w tym czasie napłynęły cierpienia, stygmatyka o. Pio. Ból trwał trzy godziny, cóż dziwnego, przecież prosiłem Pana Jezusa o takie cierpienie. Zmorzył mnie sen…

                                                                                                                      APeeL