Prawie cała ludzkość nie wierzy w taką pomoc...na tym zesłaniu dla naszej naprawy! Ja nie wiem na czym polegał grzech pierworodny, ale wiem, że w momencie naszego poczęcia jest wcielana dusza. Ciało fizyczne jest cudem stworzenia...otrzymujemy je od rodziców ze zmieszanego kodu genetycznego, stąd nasze rasy z pomieszanymi językami w różnych zakątkach kuli ziemskiej!
Natomiast dusza to nasza ciało duchowe, wieczne, która ma wrócić jako święte do Królestwa Bożego. Mało mówi o tej cząstce Boga Ojca samego wcielanej w momencie naszego poczęcia. Dlatego nie wolno stosować zabiegu In Vitro, bo ciało fizyczne dzieli się.
Napływa pytanie jaka była dusza brata Jurka Urbacha, małpującego do końca biskupa? Miał pogrzeb świecki z protestami uczestników trzymających zdjęcie ks. Jerzego Popiełuszki. Władza ludowa doceniła go pozwalając na pochówek na cmentarzu wojskowym. To obecnie nieświęty patron demokracji walczącej.
Dzisiaj podczas śniadania nieopatrznie strąciłem z figurki Pana Jezus koronę cierniową! To zawsze dla mnie znak cierpienia lub odjęcia cierpienia...zarówno dla Pana Jezusa jak i dla mnie. W czasie gdy byłem dręczony przez chorych jako lekarz „pierwszego i ostatniego kontaktu”, takie zdarzenie było znakiem udręki lub dobrego dnia, co później się sprawdzało! Natomiast moje przyjęcie cierpień oznaczało zdejmowanie Panu Jezusowi korony cierniowej.
Nie czas na opisywanie łaski widzenia „duchowości zdarzeń”, której nie mają niewierzący, zwolennicy demokracji walczącej. Wracając do pomocy Królestwa Bożego w którym jest hierarchia mamy opiekunów, w tym „Anioła Stróża”, a na szczycie św. Michała Archanioła, który przykuwał wzrok (fresk na sklepieni kościoła uderzającego w Bestię).
Poprosiłem św. Józefa o pomoc w instalacji programu Microsoft, które nie potrafili dokonać w dwóch zakładach. Tobie i każdemu radzę wołać do swoich opiekunów. Dodam: nie rób nic według własnej woli. Można powiedzieć, że nawet obrażasz tym Boga Ojca, bo ma być „bądź Wola Twoja”.
Wyobraź sobie, że masz zmartwionego synka, a ty wiesz o co mu chodzi, ale czekasz na jego prośbę (zawierzenie tobie). W pewnym momencie napłynęło natchnienie, aby uczynić dokonać instalacji. Trzy godziny trwała udręka, bo nie ma u nich prawidłowego prowadzenia, a wszystkie błędy są podawane po angielsku. Wszystko zakończyło się przed nabożeństwem czerwcowym z błogosławieństwem Monstrancją, procesją i Mszą św.! Popłakałem się dziękując św. Opiekunowi Zbawiciela, a mam taki piękny obraz znaleziony przez żonę na śmietniku.
W programie Word napisałem pierwsze słowa: „Niech będzie pochwalony Pan Jezus Chrystus”. Tutaj pasują dwa zdarzenia z czytań…
1. Abraham uwierzył (Rz 4,18-25): „wbrew nadziei, że stanie się ojcem wielu narodów”. Zważ, że miał już „prawie sto lat - i że obumarłe jest łono Sary”.
2. Natomiast w Ewangelii (Mt 9,9-13) Pan Jezus powołał celnika Mateusza: „Pójdź za Mną! On wstał i poszedł za Nim”.
Proszę cię, uwierz że istnieje świat nadprzyrodzony, gdzie wszystko wiedzą o nas...znają nawet nasze myśli! Tutaj, księciem tego świata jest Mefistofeles (Kłamca i Niszczyciel)! Sprawdź, to co piszę, a będziesz wiedział o co chodzi i może w końcu doznasz zawołania i nawrócenia jak celnik Mateusz w dzisiejszej Ewangelii…
APeeL
Właśnie przepisano...
22.02.1995(ś) ZA WYMAGAJĄCYCH POSILENIA…
Rano wielki smutek i słabość zalały serce...czuję, że jest to od Pana jako doświadczenie jakiegoś cierpienia. Zawołałem: "Jezu mój! Jezu! Oddaję ci tę słabość, przecież ja mam wzmacniać chorych, którzy wymagają tego ode mnie”!
Na Mszy świętej o 7:30 były cztery osoby, wyszło dwóch kapłanów! Nie docierały czytania, ale uwagę przykuły słowa o posileniu. Tak, bo jest to sprawia zjednania mojej duszy z Duchowym Ciałem Pana Jezusa (w Eucharystii). W tym czasie siostra zaśpiewała piękne słowa do Pana Jezusa, aby przyszedł i poprowadził nas.
Popłakałem się podczas przyjmowania świętej Hostii, padłem na kolana z twarzą w dłoniach i w sekundowym śnie "stanąłem na nogi!" Napłynęła moc do pracy z pragnieniem niesienie pomocy, pocieszenia i wzmacniania innych. Wprost widziałem zjednanie z Jezusem, co określam słowem: „my”!
Pierwszą pacjentką była babuszka, która prosiła o leki na p o s i l e n i e! Przekazałem jej moje dzisiejsze doświadczenie duchowe, a ona to potwierdziła mówiąc: "nawet myśli mamy od Jezusa”! Taka jest prawda! O 15:00 w pogotowiu w czasie przebierania się z teczki wypadł obrazek Matka Boża Nieustającej Pomocy!
Zerwano do pijaka z rozbitą głową, który traktorem uderzył w bramę (nawet się otworzyła). Przerwano posiłek sanitariuszowi, a kierowca spożywał kanapki w karetce. W tym czasie wzrok zatrzymywały bary. Wróciły obrazy chorych wymagających posilenia ciała i duszy.
W tym czasie płynęła koronka do Miłosierdzia Bożego, a stan mojej mocy był równy zeru. Padłem w ciężki sen w fotelu karetki, ale on też nie sprawił powrotu siły! Pacjent „sprzedany” (przyjęty do szpitala), a słabość trwała dalej! Jakże Pan wszystko ukazuje! Teraz zerwano do rodzącej, a poród w karetce to wielkie utrapienie, ponieważ nie ma warunków. Poprosiłem Pana Jezusa o pomoc, wrócił pokój i udało się. „Dziękuję Panie Jezu”!
Po powrocie do pokoju lekarskiego z radia Maryja popłyną słowa o o. M. M. Kolbe oraz kazanie bp Zawitkowskiego. Padłem na kolana odmawiając moją modlitwę przebłagalną. Podczas odmawiania „św. Osamotnienia Pana Jezusa” trafiłem do chatki staruszków, gdzie w kuchni był wielki obraz Pana Jezusa omdlewającego w Ogrójcu! Na podwórku była sterta narąbanego drzewa, na wypadek jego śmierci.
Dziadek słabiutki, żegnał się „w Imię Ojca, Syna i Ducha Świętego”. Podczas Drogi Krzyżowej 10 razy powtarzałem stację „Szymon pomaga nieść krzyż Zbawicielowi”. Znowu trafił się pijany po urazie głowy (z takimi nic nie wiadomo, szczególnie, gdy są nieprzytomni), a to zarazem przypadki naszej słabości...wysłałem go karetką transportową do szpitala.
W pokoju lekarskim odruchowo włączyłem przewiniętą kasetę, gdzie pełen zadziwienia słuchałem słów pieśni śpiewanej przez kapłana: „p o s i l e n i pokarmem duchowym, pokornie błagamy Cię, Boże”! Kręciłem głową, ponieważ to było ostateczne potwierdzenie odczytu intencji modlitewnej tego dnia. Kilka razy pocałowałem twarz Pana Jezusa z Całunu, którego oczy uśmiechały się!
Na ten czas Zbawiciel powiedział do mnie z „Prawdziwego życia w Bogu” (t. 1, str. 366): „Pójdź umiłowany. Rzeczywiście wezwałem cię, bracie!” Znowu zerwano do wymagającego posilenia, którego upito i przyniesiono matce staruszce...rzucając zakrwawione „zwłoki”! Ja nadal słaby padłem na państwowe łóżko o 22:30. Nawet nie podziękowałem za ten dzień, przecież mnie obudzą! Tak też się stało o 4:30, a w sercu przepłynęły dzieła dla wieczności: budujący kościoły, przekazy duchowe Pana Jezusa, nawet nie wolno ich czytać jak zwykłe książki, bo są to dzieła wieczne.
Wróciło też moje nędzne życie z wymodlonym przez pacjentki i żonę...nawróceniem! Wróciłem do życia, do Ojca Prawdziwego i Pana Jezusa, do wieczności! Popłakałem się, także teraz, gdy to przepisuje o 6:30! Pan jest dobry, ponieważ przez 36 godzin postu w intencji pokoju w b. Jugosławii oraz na świecie nic nie jadłem (woda i kawa), a serce było pełne szczęścia!
Podczas toalety towarzyszyła mi siostra Faustynka, która dokładnie wykonywała swoje życiowe czynności. Tak powinno być – trzeba żyć dla wieczności, a tutaj wszystko czynić wolno i dokładnie. Dlaczego większość kapłanów spieszy się podczas konsekracji i po podaniu Ciała Pana Jezusa? Jak wypowiedzieć moje odczucie bliskości Pana Jezusa i jego miłość zalewającą moje serce!? „Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus”...mogę zaczynać nowy dzień „w imię Ojca i Syna i Ducha Świętego”…
APeeL