W śnię pomagałem jakimś ludziom w Warszawie i to w kościele z figurą Pana Jezusa na krzyżu! Pan Jezus oderwał prawą rękę na krzyżu i dał mi swoje błogosławieństwo! Po prostu nie chce się wierzyć? Teraz, gdy to zapisuję o 21:00 z kasety płyną słowa piosenki "Gdy zbawiłeś mnie pewnego dnia”!
Po przebudzeniu o 6.00 popłynie „Anioł Pański”, a żona właśnie słuchała "Słowo na dzień", gdzie kapłan mówił o Zbawicielu. Ja mam zrozumieć, że nie wolno mi innych potępiać, ponieważ ich zbawienie zależy także ode mnie, przecież tak właśnie było ze mną (wstawiennicze modlitwy i Msze św. pacjentek).
Ja mam przyprowadzić pielgrzymkę takich do nieba! Wyszedłem do pracy i w bólu popłynie wczorajsza modlitwa w intencji dwulicowych! W tym uniesieniu nie nadają się do pracy, a Szatan wie o tym i uderza pacjentami…obca żąda zwolnienia, ktoś prosi o wizytę, wpadają wybrańcy, itd. Aż skuliłem się za regałem w rejestracji, a łzy zalewały oczy "Panie Jezu pomóż! Ojcze! Dlaczego mnie opuściłeś? Dlaczego tutaj jestem? Dlaczego jestem nękany?”
Po chwilce załatwiłem wszystko, ale wolno szło z powodu przeziębienia. ponieważ źle znoszę przeziębienie. Przy okazji zadaję chorym pytanie...
– Dlaczego pani zakochała się w ciele, a to schorzenia występujące w tym wieku.
– Dlaczego pani zakochała się w krowie, przecież grzeszy pani dojeniem w swoim braku zdrowia (75 lat, ciężko chora)...trzeba prowadzić życie modlitewne, wiele dobra uczyniłaby pani!’
- Proszę przyjąć istnienie Szatana (wierząca i skołowana), który podsuwa modlitwy o zdrowie, zdrowej do wieku! Nawet powiedziałem o kuszeniu mojej osoby...zrozumiała wszystko kiwając głową z zadziwienia!
Nie mogłem znaleźć spokojnej muzyki, ale z włączonej kasetę – popłynęły melodie o Panu Jezusie i Ojcu Prawdziwym. Kończę w bólu zalewającym serce razem ze zmęczeniem chorego ciała. Jakby na ten czas padną do mnie słowa Boga Ojca: "Wróć synu wróć z daleka. Wróć synu ojciec czeka”. Popłakałem się, ponieważ dzisiaj trwało poczucie obecności Boga Ojca. To zarazem kojarzy się kontakt z tęskną rozłąką z dręczeniem na wygnaniu. Ja wiem, że to jest od Ojca! Wiem! Z płaczem czekałem na intencję modlitewną tego dnia.
Na ten czas padną słowa: "roztrwoniłeś swą miłość! z pustym sercem powracasz, a On tobie przebacza, wychodzi naprzeciw ze słowami: wreszcie synu wróciłeś, tak czekałem, wrócisz jeszcze raz! Jak długo każesz czekać"? Popłynie koronka do Miłosierdzia Bożego oraz początek mojej modlitwy przebłagalnej; "za synów powracających z pustymi sercami”.
W tym czasie żona słuchała koronki z klasztoru siostry Faustynki, a ja wołam w „świętym osamotnieniu” Pana Jezusa i koronce do Ukrytych Cierpień Pana Jezus w Ciemnicy i już czas na spotkanie z Panem Jezusem na Mszy św.! W czytaniach padną słowa...
1. Proroka Izajasza (Iz 55,10-11) o wracających do Boga bezowocnie, co ukazał na przyrodzie. To prawda, bo wielu ma puste serca, całkowicie zapomina o życiu wieczny. Na ten czas wzrok przykuł fresk przedstawiający Stwórcę na sklepieniu naszej świątyni.
2. Psalmista zawołał w Ps 34: „Wysławiajcie ze mną Pana, wspólnie wywyższajmy Jego imię. Szukałem pomocy u Pana, a On mnie wysłuchał i wyzwolił od wszelkiej trwogi. (…) Pan słyszy wołających o pomoc i ratuje ich od wszelkiej udręki". Spróbuj sam poprosić o coś w swojej sprawie, a zobaczysz.
3. Pan Jezus powiedział w Ewangelii (Mt 6,7-15), aby na modlitwie nie być gadatliwym, bo Bóg Ojciec wie, co jest nam potrzebne. Zarazem przekaz nam „Ojcze nasz”.
Święta Hostia była w intencji tego dnia, a po chwilce będę czytał zadziwiony fragment z „Prawdziwego życia w Bogu” (t 1 str. 173): "Nie zamknę drzwi przed wami”. Zaprawdę powiadam wam, ja mogę przebaczyć milion razy i z moimi otwartymi ramionami stoję przed wami, prosząc wasz o powrót do Mnie, abyście odczuli tę tęsknią miłość jaką pragnę wam dać. Pozwólcie mi zapalić wasze serca, przyjdźcie Mnie poznać. Przyjdźcie wy, którzy unikacie mnie i lękacie się! Przyjdźcie wszyscy, którzy unikacie mnie i lękacie się. Wy wszyscy, którzy mnie nie znacie, przyjdźcie!”
Większość przybywa do Boga Ojca po śmierci i to z pustymi rękami i sercami! Późno, przepływają obrazy narodu żydowskiego wracającymi do swojej ojczyzny, tak jak Polacy z Kazachstanu. Jakże czeka na nasz powrót Ojciec Prawdziwy! Jakże cierpi z powodu rozstania z nami!
Nie wiem dlaczego w ręku znalazła się „Gazeta wyborcza” z art. „Ojciec Bocheński nie straszy po śmierci”. Nigdy nie odpowiadało mi mieszanie filozofii z łaską wiary. Wskazywał na symbolikę, gdyż mamy do czynienia z rzeczywistością niewyrażalną w ludzkim języku. Zawsze podejrzane jest gwiazdorstwo w bolszewickich mediach. Dodatkowo kręcił się przy nim o. Tadeusz Bartos. Nie zrozumie tego czytający „Gazetę wyborcza”.
Podziękowałem i przeprosiłem za ten dzień, a łzy zalewały oczy… APeeL