Motto: „Dzień niepodobny do dnia”…

       Wczoraj pod blokiem spotkałem dzidziusia, który ze smoczkiem w ustach robił pierwsze kroki: śmiesznie chwiał się na nogach...jak pijany. Zapatrzyliśmy się, zapytałem go dokąd idzie śmiejąc się, a jego mamie powiedziałem, że na starość sam zaczynam tak chodzić. Ładnie zagrała to - w angielskiej komedii „Co ludzie powiedzą?” - pani Bukiet (Patricii Routledge). 

       Podczas wyjazdu z garażu spotkałem panią z pieskiem, a  właśnie dzisiaj ma odwiedzić nas córka, która ma podobnego, ale kulawego. Naraz przepłynęły obrazy z otoczenia: sąsiad bez nogi mający protezę z PRL-u, sąsiadka ze sztucznymi biodrami, także inna, która nigdy nie wychodzi z powodu ataksji alkoholowej. Samo to słowo oznacza oznacza "brak koordynacji".

     Osoby z alkoholowym zwyrodnieniem móżdżku (zanikiem robaka) zazwyczaj mają postępujące problemy z równowagą i chodem. Nie widzę już znajomego z porażeniami nerwów i mięśni kończyn dolnych, który miał dziwny chód ("kaczy" lub "bociani").

     Natomiast pod kościołem spotkałem znajomego pacjenta, który szedł na pokręconych nogach, prowadzony przez żonę. Później poprosiłem go o ofiarowanie tego cierpienia - od początku jego trwania - na ręce Matki Bożej (nazywamy to „uświęceniem cierpienia”).

      Na początku Mszy świętej wołam z płaczem do Boga Ojca, aby trzymał mnie, bo mam jeszcze wiele pracy, a wciąż spotykają mnie przeszkody. Nie docierały czytania, ponieważ byłem niewyspany, a dodatkowo zapisywałem w punktach „duchowość zdarzeń”. W serce wpadły tylko słowa z psalmu 34:Wszyscy zobaczcie, jak nasz Pan jest dobry”...tyle lat minęło, a przecież: „Wysławiajcie razem ze mną Pana, wspólnie wywyższajmy Jego imię. (…) Szukałem pomocy u Pana, a On mnie wysłuchał i wyzwolił od wszelkiej trwogi (…) szukającym Pana niczego nie zbraknie.”

      Pomyślałem o wszystkich ludziach, którzy nigdy nie dziękują za dobre nogi. Przypomniała się żona, która mówiła o bólu kolan (konflikt rzepkowo-udowy). Jako specjalista z reumatologii zaleciłem, aby nie brała leków, kierowała się prowadzeniem przez sygnały z ciała, zwolniłem ją z klęczenie w kościele. Inni lekarze dręczą takich lekami oraz dojazdami na rehabilitację.

       Eucharystia sprawiła moją przemianę (człowieka cielesnego w duchowego)...wracałem samochodem w uniesieniu, a moje serce śpiewało: "Niech żyje Jezus zawsze w sercu mym, na zawsze, na zawsze, na zawsze w sercu mym!"...z powtarzaniem tego!

       Przy śmietniku spotkałem sąsiadkę, która też ma zwyrodnienie stawów kolanowych. Ponieważ jest na chodzie zaprosiłem ją na codzienną Mszę św. (jeździ też rowerem). Dałem jej świadectwo wiary, a decyzję zostawiłem, ponieważ każdy z nas ma wolną wolę.

     Przed 17.00 zerwałem się na czuwanie przed Monstrancją z moim zdziwieniem, że w kościele nie było „żywej duszy”. Nie mogę przekazać smutku z tego powodu oraz mojej radości z pocieszenia Pana Jezusa, a zarazem bycia sam na Sam ze Zbawicielem. Tak było nam dobrze, pokój Boży zalał moje serce, które wołało w modlitwie przebłagalnej w ww. intencji.

      W tym czasie przepływały obrazy: leżącego w szpitalu po złamaniu kończyny dolnej, wróciło moje złamanie obu kostek w nodze lewej...zdjąłem gips (przed żoną), aby nic się nie wydało. Ortopeda na mój widok uciekł, bo mogło dojść do martwicy odłamów, ale zrosły się samoistnie z pobierania składników z krwiaka. Obecnie na samą myśl o tym doznaję wstrząsu.

     Ogarnij cały świat zespołów neurologicznych sprawiających niesprawność k. dolnych. Każdy zna chód pacjentów po udarach mózgu, wszelkiej maści uszkodzeniach ścięgien, zespoły powypadkowe (operacje więzadeł krzyżowych oraz uszkodzenia łękotek u piłkarzy). To niby nic, ale tracisz możliwość pracy na wysokości z wchodzeniem po drabinie, a także zawodowe prawo jazdy.

      Kapłan odmówił z nami litanię do Najświętszej Krwi Pana Jezusa, ale wcześniej...z powodu niedyspozycji. Po ulewie wróciła piękna pogoda i mogłem zakończyć moją modlitwę (Św. Agonię Pana Jezusa) towarzysząc grającym w piłkę nożną. Tam pojawił się dobry zawodnik...po przebytej operacji więzadeł krzyżowych, ale jako obserwator.

    Dokładnie po tym zerwało się oberwanie chmury. Zawodnicy wytrwali, a ja uciekłem do namiastki raju na ziemi czyli naszego bezpiecznego mieszkania! Proszę każdego, który to przeczytał, aby za wszystko dziękował Bogu Ojcu, a w cierpieniach prosił o prowadzenie i dodatkowo je przekazywał (uświęcał).

                                                                                                                                                           APeeL

Aktualnie przepisano…

 03.02.1997(p) ZA ŻYJĄCYCH DZIĘKI OFIARODAWCOM...

     Z ciężkiego snu zerwał mnie budzik, a wzrok zatrzymał wizerunek Pana Jezusa z Całunu. Natomiast z telewizji popłynie obraz spalonych rolników, którzy stracili wszystko i czekają na pomoc.

      Jak zwykle wcześniej trafiłem do pracy w przychodni i ujrzałem, że Matka Najświętsza dba o wszystkich, którzy szukają pomocy u mnie. Z trudem skończyłem przyjęcia, ponieważ nie lubię odmawiać. W tym czasie z radia popłynie informacja o odwołaniu ministra finansów Grzegorza Kołodki (zrobił swoje, może odejść)! 

       W drodze do domu odmawiałem koronkę do Miłosierdzia Bożego ze wstąpieniem do apteki, aby podbić aktualność recept (ważne 30 dni). Chodziło o to, aby pacjenci nie przychodzili do mnie, bo sam zgłoszę się do apteki. Ponadto często myliłem się z pośpiechu. Te recepty to dar państwa dla chorych. Przypomniała się pacjentka, której dałem zwolnienie lekarskie, a ona pocałowała mnie w rękę.

      W domu trafiłem na „Echo Medjugorie” oraz informację o przekazach i darach dla księży Marianów, a także na kalendarz misyjny. Tak z wolna klarowała się intencja modlitewna za tych, którzy żyją z darów i dzięki darom. Przepłyną umierający z głodu, bezdomni, biedni i bezrobotni, ofiary wszelkiej maści kataklizmów (stąd spaleni pokazani w telewizji), itd. Nawet nasz kościół żyje z datków od wyznawców, podobnie radio Maryja. W ręku będę miał informację o filantropach...przepłynął też obraz Cyganów. W kościele zatrzymałem się pod obrazem św. Jana Chrzciciela, który nic nie miał!

      W czytanym słowie od Ołtarza św. będzie...

1. List św. Pawła (Hbr 11,32-40) o prorokach, którzy czynili wiele bezinteresownego dobra, a za to ponieśli różne katusze. „Doznali zelżywości i biczowania, a nadto kajdan i więzienia. (…) tułali się w skórach owczych, kozich, w nędzy, w utrapieniu, w ucisku - świat nie był ich wart - i błąkali się po pustyniach i górach, po jaskiniach i rozpadlinach ziemi”. Mordowano ich na wiele sposobów.

2. Psalmista wołał (Ps 31,20-24): „Jakże jest wielka dobroć Twoja, Panie, którą zachowałeś dla bogobojnych. Okazujesz ją tym, którzy uciekają się do Ciebie na oczach ludzi”.

3. W Ewangelii (Mk 5,1-20) będzie wzmianka o uwolnieniu opętanego, który wybiegł z grobów. Pan Jezu wypędził z niego „legion” demonów...w stado świń.

       W intencji tego dnia będzie Eucharystia oraz późniejsze odmówienie mojej modlitwy. Zważ na potrzeby naszych dusz o których się zapomina, a szczególnie dusz w Czyśćcu, które nie mogą już nic uczynić dla siebie. Czekają na nasze modlitwy, przekazywanie cierpień zastępczych, zamawianie Mszy św. z ofiarowywaniem Komunii św.! Ja czynię to przez lata, bo intencje z dziennika obejmują także dusze cierpiących...

                                                                                                                                                                       APeeL