Tuż po przebudzeniu Szatan kusił mnie „wolnym dniem...od nabożeństwa!” Po wyjściu na Mszę świętą przywitało mnie krakanie wron, a zarazem drogowców naprawiających jezdnie przy rozgrzanej smole! Napłynęło poczucie bliskości Matki Bożej, a w kościele znalazłem się pod stacją Drogi Krzyżowej, gdzie Pan Jezus spotkał się z Matką Bożą!

      Posłuchałem natchnienia, aby przystąpić do spowiedzi, a właśnie przybył „mój” kapłan! Mówiłem o próbach i darach od pacjentów, które niszczą moją czystość, a kapłan wskazał na możliwości sponsorowania! Nagle wyjaśniły się słowa pieśni: "Jezu, Ty każesz się weselić, chociaż do oczu ciśnie się łza!” Dlatego zatrzymał wzrok ("patrzył") wizerunek Ducha Świętego!

     Popłynęły słowa czytań…

1. Aniołowie o świcie ponaglali Lota, aby uciekał razem z rodziną, ponieważ Pan zlitował się nad nim, aby nie zginęli „z winy tego miasta” (Rdz 19,15-29). Po ich wyjściu na Sodomę i Gomorę spadł „deszcz siarki i ognia”...

2. Psalmista prosił Boga Ojca o wystawienie go na próbę, bo postępuje nienagannie, nie jak pragnący krwi i zbrodni (...) z prawicą pełną przekupstwa! Moja stopa stoi na równej drodze, na zgromadzeniach błogosławię Pana.

3. W Ewangelii (Mt 8,23-27) będzie znana relacja z uciszenia burzy na jeziorze przez Pana Jezusa!

      Po Eucharystii słodycz zalała usta, a ręce w których skryłem twarz pachniały! Dodatkowo, przez witraż padł na mnie strumień słońca przez witraż. Duszę zalało poczucie bezpieczeństwa i nie chciało się wyjść z kościoła. W tym czasie moje serce zalewało pragnienie modlitwy! Te doznania były wynikiem zjednania duszy z Panem Jezusem. To wszystko jest nieprzekazywalne naszym językiem.

    W przychodni nie spodziewałem się tak wielkiego nawału pacjentów, bo dodatkowo mam dyżur w pogotowiu od 15:00. Przetrwałem, ale podczas odmawiania koronki do Miłosierdzia Bożego zasnąłem na ławce przed pogotowiem, a później padłem w ciężki sen, ponieważ nadchodziła burza.

      Dobrze, że nic się nie działo, bo kolega wyjechał do upadku z drzewa ze złamaniami. Na mnie też padło złamanie biodra u babuszki...podczas obrządku bydła! W jej domu zebrały się modlące sąsiadki, a nad babcią był piękny obraz MB z Najświętszym sercem! To była „duchowość zdarzeń” pomocna w odczycie ww. intencji modlitewnej.

     Natomiast w pogotowiu czekał na mnie policjant z dwoma pijanymi złodziejami kwiatów na cmentarzu, prosząca o jakąś globulkę, poszkodowany z zadrapanym nosem chciał obdukcji, a rolnik miał ropne zapalenie gardła. Po tym miałem dwa wyjazdy dwóch przepracowanych!

     Jeszcze daleki wyjazd do napadu histerii ze zbiorowiskiem sąsiadów i przestraszonym ojcem. Jest to nagła utrata kontroli swojego zachowania z wybuchem krzyku i płaczem połączonym ze złością, a nawet agresją...ogólnie z teatralnym zachowaniem. Atak narasta gwałtownie, osiąga szczyt, a następnie sprawia wyczerpanie osoby i stopniowe uspokojenie organizmu.

     Nie spodziewałem się takiego przebiegu tego dnia, ale to próba od Boga Ojca, a świadczył o tym ostatni wyjazd do wioski o nazwie „Boska Wola”! Po powrocie usłyszałem pracę nocną w pobliskiej piekarni. Przepłynie cały świat przepracowanych...jednych dla pieniędzy, a innych dla chleba. Właśnie podano, że 90-latka padła podczas obierania kartofli w RFN! Napłynęły obrazy zmuszanych do pracy na Syberii oraz w obozach niemieckich.

       Pan sprawił spokój do rana, budziły tylko poty i sny o typie eksterioryzacji…

                                                                                                                                                                        APeeL