Obudzono z nieba na Mszę świętą o 6:30, ponieważ dzisiaj po pracy w przychodni mam dyżur w pogotowiu. Wzrok przykuła „Polityka” ze zdjęciem "Psy śmierci", a wewnątrz artykuł o ludobójstwie w Kambodży! Czerwoni Khmerzy z zajadłością likwidowali mniejszość wietnamską (blisko miliona ludzi).
W „Super expressie” będzie art. „Ambasador wylądował”, został odwołany z powodu pijaństwa! Natomiast w „Gazecie polskiej” będzie relacja z pogromu Żydów w Kielcach. Bolszewicy opanowali prowokację do perfekcji.
Sam w łazience z radością zabiłem niewinnego robaczka i muchę, a przypomniało się podobne zabijanie mrówek w pokoju lekarskim pogotowia. Jest pewne, że ci zbrodniarze mieli właśnie taką przyjemność w zabijaniu. Sprawił to Szatan, Przeciwnik Boga i ludzi. To on małpuje prawdziwą radość Boga Ojca, gdzie moc rodzi się w słabości, poniżeniu i ofierze!
Podczas przejazdu do kościoła moje serce zalewała złości do prześladowców, którzy czuwają w takim deszczu! Wieczny Bóg i ci, którzy uszczęśliwiają lud – zbrodnia, zbrodnia i nie ma końca zbrodni! Wielu ”samych swoich”, pewnych swego muszą mordować – tak już będzie aż do ponownego przybycia Pana Jezusa!. Pan Bóg zawierza tym, którzy pragną oddać swoje życie (Kolbe), a władca uwierzy, gdy zamordujesz na jego rozkaz (Ali Agca i Piotrowski). Zacząłem wołać do Pana Jezus i Boga Ojca o ochronę!
Popłynęły czytania…
1. Dzisiaj Pan przemówił do Jakuba (Rz 28,10-22a): „Ja jestem Pan (…) Ziemię, na której leżysz, oddaję tobie i twemu potomstwu (…) Ja jestem z tobą i będę cię strzegł, gdziekolwiek się udasz (…) nie opuszczę cię, dopóki nie spełnię tego, co ci obiecuję.” Na to zawierzenie padły jego słowa ślubu: „Jeżeli Pan Bóg będzie ze mną, strzegąc mnie w drodze, w którą wyruszyłem, jeżeli da mi chleb do jedzenia i ubranie do okrycia się i jeżeli wrócę szczęśliwie do domu ojca mojego, Pan będzie moim Bogiem”. Mnie nie są potrzebne Słowa Boga, bo wierzę w każde Jego Słowo!
2. Psalmista zawołał ode mnie (Ps 91,1-4.14-15): „Tobie, mój Boże, ufam całym sercem (…) Tyś moją ucieczką i twierdzą, Boże mój, któremu ufam”.
3. Dzisiaj Pan Jezus ożywił córką zwierzchnika synagogi (Ewangelia: Mt 9, 18-26)...
Pierwszy pobiegłem od Komunii świętej, która przełamała się łagodnie (Pan Jezus będzie dzisiaj w moich udrękach). Moje serce zostaje całkowicie odmienione – słodycz słodycz Bożą zalewa duszę, a serce pełną ufnością! "Och! Jezu! Jezu! Ty pokazałeś śmierć!” W tym momencie zrozumiałem, że poranna złość była od Złego!
Praca trwała w przychodni trwała od 7:40 do 14:20, początkowo spokojna, ale około 10:00 - 12:00 Szatan zrobił zamieszanie. Nawet zauważyła to pacjentka, bo wpadali „ciężko chorzy”, młoda mdlejąca, słabnąca po krwotoku z nosa, starsza przestraszona śmiercią, a do tego sanitariusz, powtórki recept z moim rozdrażnieniem aż drżały mi ręce (adrenalina) i myliłem się!
O 15:00 popłynie koronka do Miłosierdzia Bożego ww. intencji! Z umęczenia, w pogotowiu, a po chwile zgłosiła się: córka skoro matką i matka z synem pracującym na Zachodzie i dyrektorka szkoły w której pracuje żona. W modlitwie przesuną się mężowie zaufania: nauczyciele, lekarze, sędziowie, ambasadorzy i rodzice. Jakże Pan ukazuje zawierzenie, obdarowanie zaufaniem...w tym był naród wybrany.
Zerwała się nawałnica z piorunami w której wołałem: "Tato! Tatusiu! Tato! Najświętszy Ojcze – to ja zawierzyłem Tobie! To Ty obdarowujesz mnie w każdej chwilce życia!” To błyski, bo więcej nie wytrzymasz! Zarazem przepłynął świat: chorych, bezrobotnych, słabych i biednych, itd. Jakby na znak potwierdzający intencję w nocy przybyli rodzice z dzieciątkiem! Ile w nas jest zatroskania, podobnie jak Boga Ojca o ludzkość całą, ponieważ jesteśmy Jego umiłowanymi dziećmi!
APeeL