Po wczorajszym dniu pracy "na dwa fronty" w pogotowiu z zastępstwem  kolegi w przychodni od 8:00 do do 12:00. Udało się przetrwać, a po przebudzeniu o 7.00 moje serce zalała radość w której dwukrotnie odmówiłem różaniec Pana Jezusa (za sobotę i ten dzień).

     Zwolnił mnie zmiennik, a w domu trafiłem na relację z pobytu papieża w Zakopanem. To wielka chwała Ojca Najświętszego, krzyż na Giewoncie, burmistrz na kolanach przed Janem Pawłem II! Błysk Światłości Bożej połączył nasze serca, a łzy zalały oczy, a ten dar jest u mnie znakiem p r a w d y.

  Trafiłem na Mszę św. o 12.00, gdzie stałem przed kościołem słuchając słowa Bożego…

1. Pan posłał proroka Ezechiela (Ez 2,2-5) „do synów Izraela, do ludu buntowników, którzy Mi się sprzeciwili. Oni i przodkowie ich występowali przeciwko Mnie aż do dnia dzisiejszego. To ludzie o bezczelnych twarzach i zatwardziałych sercach (…)”.

2. Psalmista wołał (Ps 123,1-4): „Do Ciebie, Boże, wznoszę moje oczy” z kończącym lamentem: „Ponad miarę nasza dusza jest nasycona szyderstwem zarozumialców i pogardą pysznych".

3. Apostoł Paweł przekazał słowa (2 Kor 12,7-10): „Dlatego mam upodobanie w moich słabościach, w obelgach, w niedostatkach, w prześladowaniach, w uciskach z powodu Chrystusa. Albowiem ilekroć niedomagam, tylekroć jestem mocny”. To jest język mistyka do mistyków, całkowicie niezrozumiały dla wiernych…

4. Natomiast Pan Jezus w Ewangelii (Mk 6,1-6) przekazał relację ze swojego pobytu w mieście rodzinnym, gdzie został potraktowany jako cieśla, nie mógł tam uczynić żadnego cudu.

    W tym czasie moje serce wołało: „Jezu! Jezu! Tato! Tatusiu!  Zarazem ujrzałem bezmiar spływających na mnie łask, także na mieszkańców tego raju na ziemi. Z drugiej strony wielu wychodził z Mszy św. tuż przed Eucharystią, a tylko garstka przyjmuje Komunię świętą. Pozostałem w kościele i obdarowałem żebrzącą rodzinę z dziećmi, wielka jest w tym radość!

     Z kasety popłynie piosenka: "Dziś mam dobry dzień". W bólu czekaliśmy na syna, którzy po meczu poszedł do baru i wróci późnym wieczorem! To zarazem była namiastka współcierpienia ze Stwórcą naszych dusz...oczekującym na powrót każdego z nas. 

     Z włączonego telewizora będzie relacja z wojny religijnej w Irlandii, pomiędzy ewangelikami i katolikami...nawet trwało tam bratobójstwo. Ogarnij cały świat pełen nienawiści. Jak wielkie jest zaćmienie obdarowanych.

      Po wyjściu na modlitwę popłynie moja modlitwa przebłagalna oraz trzykrotnie powtórzona koronka do Miłosierdzia Bożego  (trwało to od 16:00 do 20:00). Serce chciało pęknąć! Ten dzień zakończy nawałnica z piorunami trzaskającymi w pobliżu. Poprosiłem Stwórcę o ochronę mojego mienia, ponieważ jestem zbyt stary, aby cokolwiek odtworzyć!

                                                                                                                                                                             APeeL