O 5:00 rano zerwał sen o typie eksterioryzacji z priapizmem, a jest to wielka udręka w dążeniu do świętości. Od czwartku do dzisiaj miałem post ścisły w intencji pokoju na świecie (tylko kawa pracy). Ukoiła chwilka snu i już biegnę na spotkanie z Panem Jezusem, a do serca napłynęło poczucie wybrania, Łzy zalały oczy, ponieważ w błyskach napłynęły sceny z Męki Zbawiciela oraz Jego miłość do ludzkości z pragnieniem naszego zbawienia!
Nie można tego przekazać komuś normalnemu (czyli nie mającemu łaski wiary). Popłynie "Anioł Pański", a w napłynie demoniczna niechęć do kapłana, a właśnie będą piękne czytania…W końcu z radością szedłem na spotkanie z Panem Jezusem, na Jego Ucztę
1. List św. Pawła (Ef 4,7-16) przed oszustami („powiewaniu nauki”), którzy prowadzą na manowce fałszu.
2. Zbawiciel w Ewangelii (Łk 13,1-9) wzywał do nawracanie się.
Teraz z płaczem przyjąłem Eucharystii! Wróciło poczucie wybrania. Prosiłem Matkę Zbawiciela, aby przyjęła ten dzień: "Mamo! Mamusiu! Bądź ze mną, Tobie przekazuję ten dzień”. Na ten czas popłynie pieśń: „Ona jest przeczysta” z powtórzeniem trzy razy. „Kiedy się uśmiecha to na ziemi wstaje słońce. Najpiękniejsza z wszystkich matek”.
Nie mogłem wyjść z kościoła, zawołałem dodatkowo powtarzając imię Pana Jezusa z dodaniem o wielkiej łasce, która mnie spotkała! Dzisiaj czeka mnie ciężki dzień, tak się złożyło, że mam dyżur przychodni i w pogotowiu (na dole budynku). Jeden daleki wyjazd może sprawić straszne kłopoty czekającym pacjentom! Jednak w przychodni nie było nawału, a to wynik błaganie Matki o pomoc, pacjenci napływali systematycznie do 12.00!
Nawet pomogłem trzem chorym, których poprosiłem, aby za to podziękowali Matce Najświętszej…
- pacjentka przyniosła opakowania drogich leków dla chorych
- zgłosił się kierowca z obcego rejonu do badania na kierowcę (zarobek)
- oraz chłopak z ojcem, ale bez dowodu
- przybył bezrobotny po złamaniu kręgosłupa...powinien mieć zasiłek rehabilitacyjny lub okresową rentę...
- jeszcze matka z dzieciątkiem.
Natomiast w pogotowiu trafił się pacjent z urwanym koniuszkiem palca i zaniepokojoną żoną. Teraz wyjazd trasą „maryjną” do wywróconej cysterny z olejem (kłopot dla wielu służb)! Zarządzono objazd, a tam trafiliśmy samochód przewożący pojazdy oraz innego, któremu urwał się dyszel przyczepy. Musieliśmy wlec się za wszystkimi.
Trafiłem do ciężko chorego dziadka leżącego pod obrazem Św. Rodziny. Żona cierpi z nim od lat oraz dzieci, które właśnie przybyły! Teraz jestem u babuszki, która tańczyła na weselu i wyrwała sobie przyczep w kolanie. Zrobiłem jej blokadę z Depo-Medrolu (jako reumatolog).
Ból zalał serce i duszę, ponieważ napłynęła osoba żony, którą dręczyłem wiele lat. Kupiłem jej kwiaty. Kiedyś śmiertelnie upojony leżałem, a ona płakała nade mną. Pomyślałem o współcierpiących z Matką Bożą: matkach narkomanów, żonach pijaków, opiekunach ciężko chorych, poszkodowani w różny sposób, matki chorych dzieci, rodziny ciężko chorych oraz nagle zmarłych!
O 15:00 popłynie koronka do Miłosierdzia Bożego, w intencji tego dnia. Ponownie jestem u ciężko chorego dziadka z płaczącą babcią, ponieważ przez 60 lat byli razem! Proszę, aby przekazała swoje cierpienie na ręce Matki Bożej, a ona powiedziała: pan doktor przybył od Boga. Później popłynie moja modlitwa przebłagalna w oczekiwaniu "na sprzedanie" dziadka.
Wzrok zatrzymywali chorzy, udręczony personel, właśnie szarpiący się z pijakiem po urazie głowy, wwożeni ciężko chorzy, spotykałem też moją babuszkę – wypisaną z oddziału oraz żonę z mężem, który był u mnie z urwanym paliczkiem, a także mojego pacjenta z guzem na szyi.
Zerwałem gałązkę, a to podwójny cierń...tak mówią z Nieba! Dlatego rano spotkałem słowa o Matce oraz o Męce Zbawiciela. U zabranego dziadka był piękny obraz Mateczki Jezusa z Najświętszym Sercem. Ponowie trafił się daleki wyjazd do babuszki, gdzie będzie piękny obraz św. Rodziny. Do ambulatorium policja przywiozła umęczonych kierowców ww. wypadków.
Zachodzi słońce, widać Sanktuarium w Starej Błotnicy. To droga "Maryjna": figury, kapliczki, kwiaty i księżyc. Jeszcze zabraliśmy babcię z cierpiącą córką. Koniec cierpienia, kawa zapisuję te przeżycia a zarazem zostałem uchroniony, bo przywieziono wódkę z wesela! Ja spędzałem tę dzień z Matką, nawet wiele razy zatrzymywał wizerunek Matki Bożej z Lewiczyna, gdzie ostatecznego wróciłem do wiary. Pocałowałem Twarz Zbawiciela i już jedziemy do wypadku:
16-latek bez prawa, uciekał na motocyklu przed policją. Zniszczył obcy motocykl i doznał obrażeń. Pobrano krew, zawiadomiono rodziców, a chłopiec był skołowany i zaskoczony swoją głupotą oraz potęgą nieszczęścia! Koniec dnia, a ja zapomniałem, że ten dzień ofiarowałem Mateczce. Faktycznie skusił mnie alkohol z wesela. Długo trwały puste gadki i śmiechy do północy. Rano poprawka, ta o już niedziela. Miałem ochronę, ponieważ od 22:00 do 8:00 rano nie było nikogo w ambulatorium oraz żadnego wezwania.
APeeL