Na dyżurze w pogotowiu, po dobrej nocy obudzono o 5:00 na wyjazd. Jeszcze ciemno, a przy cmentarza widać lampkę pod figurą Mateczki. Zabieramy chorego po zawale, popłynie moja modlitwa przebłagalna i wcześniej wyszedłem do przychodni.

     Około 10.00 słodycz Boża zalała serce i duszę, chciałbym, aby to trwało wiecznie! Tego doznania nie opiszesz naszym językiem. Po czasie odkryję że jest to działanie Ducha Świętego, który w takich wypadkach jest „wzmacniającą słodyczą”. Nie mogę wówczas odmówić przyjęcia żadnemu choremu, trwa pokój i wszystko czynię bez pośpiechu.

    Mam aktualnie dodatkowy kłopot, ponieważ muszę pracować w gabinecie kolegi z powodu remontu. Nawet nie wiedziałem, że to cierpienie spotkało mnie w ramach intencji. Nawet wywołało łzy w oczach z powodu delikatności Boga Ojca.

    Kupiłem róże pod krzyż Pana Jezusa! Popłynie moja modlitwa, a w tym czasie przypłynie świat: wszystkie etniczne przeprowadzki, wyrzucanie z mieszkań, w telewizji trafiłem na obraz wyburzenia budynku, jeszcze Kurdowie bez ojczyzny oraz wojny na świecie.

     W drodze na Mszę świętą wieczorną szedłem wolno, odmawiając moją modlitwę z omijaniem ludzi, bo to rozprasza! Wzrok zatrzymywały siedziby ludzkie, remontowane domy, wille oraz chatki. Przypomniała się staruszka z odległej wioski kochająca swoje miejsce. Ja sam poczułem to samo podczas sprzątania klatki schodowej, a to jest moje miejsce na ziemi. 

   Jakże piękny jest każdy dzień mojego życia, może ktoś kiedyś zrobi film, a właściwie serial ukazujący życie równocześnie na tym świecie, a także w Królestwie Bożym, które jest już tutaj w nas. Nie można tego wytłumaczyć i opisać, trzeba to przeżyć samemu…

                                                                                                                                             APeeL