Przebudził mnie wielki tygrys, który ostro warczał i był gotów do skoku! Później złagodniał i odszedł. Pragnę być na Mszy świętej porannej, ponieważ serce zalały słowa z pieśni: "Ale uchroń nas od nienawiści i pogardy”. Popłynął „Anioł Pański”, a moje serce i dusza odczuły wielką łaskę Boga Ojca, jaką jest Msza święta!
„Och! Jezu! Jezu! Tato! Tatusiu! Jak wielka to łaska (...)". W kościele zatrzymałem się przy tablicy, gdzie wzrok zatrzymał święty Florian, a ja zawołałem do niego o ochronę mojego mienia. Teraz „patrzył” święty Józef z Dzieciątkiem. Nie wiem dlaczego, ale to wyjaśni się w późniejszym czytaniu…
1. Padną słowa ao ludziach uczynnych (3 J 5-8), postępujących w duchu wiary, bo to świadczy o miłości i działaniu zgodnym z Wolą Boga.
2. Psalmista wołał (Ps 112, 1-2.) o błogosławionych, którzy boją się Boga Ojca. To dziwne, bo ja służę z miłości, a w upadkach błagam o przebaczenie.
3. Potwierdziły to słowa św. Pawła (2 Tes 2, 14), że: „Bóg wezwał nas przez Ewangelię, abyśmy dostąpili chwały naszego Pana Jezusa Chrystusa.
4. Natomiast w samej Ewangelii (Łk 18,1-8): Pan Jezus powiedział swoim uczniom, abyśmy cały czas modlili się i nie ustawali. To jest bardzo trudne bez wezwania i wybrania.
Kapłan szedł do konfesjonału, dalej trwało poczucie łaski Boga Ojca. Z tego powodu serce zalewała miłość i pragnienie pomagania z chęcią do pracy. Zatrzymałem się przy wizerunku Matki Bożej stojącej na wężu, którą poprosiłem o uzdrowienie córki. Po Eucharystii słodycz zalała usta i duszę, a to przedsmak Nieba z błogosławieństwem!
W drodze do pracy unikałem ludzi. Zły zna przebieg naszego dnia, bo pułapka już była zostawiona. Mało pacjentów, a tak jest zawsze...to celowe nękanie. Nie masz chęci do pracy zrobi spęd. Jak to czyni? Prosto! Daje chorym natchnienie, aby właśnie tego dnia przybyć. W mojej chęci do pomagania poczekalnia jest pusta z późniejszym nawałem i zamieszaniem!
Około 12:00 w sercu pojawiło się zawołanie do Matki Bożej. Teraz chorzy zgłaszają się, a nie było już rejestratorki. Dyżur w przychodni trwa ok. 4 godzin!
- przybyła babuszka z bólami serca, a nie ma EKG
- koleżanka z pogotowia przysłała podejrzenie zawału serca!
- jeszcze mdlejąca po zastrzyku. Złość zalała serce, nawet kupiłem wódkę! O 15:00 nie znałem jeszcze intencji, myślałem o „naprzykrzających się lub wybrzydzających”, ale w sercu zalanym łaską Pana przepłynęło obrazy wybranych i obdarowanych! Ostatnia chora mówiła o mojej świętości! Popłynie koronka za napełnionych łaską, wyróżnionych i obdarowanych!!
Teraz idziemy z żoną na ponowną Mszę świętą, ponieważ jutro mam dyżur w pogotowiu od 7.30, a nabożeństwa w niedzielę są o 7:00! Popłynie moja modlitwa przebłagalna, a w kościele napłynęła poczucie bliskości Zbawiciela...nawet wzrok zatrzymał („patrzył”) wizerunek „Jezu ufam Tobie”.
Łzy zalały oczy, a na ten czas z Ewangelii padnie słowo: „wybrani!” Tak, szukałem tego słowa nawet w słowniku. Po świętej Hostii nie chciało się wyjść z kościoła, koiła muzyka organowa. Trwałem w modlitwie około godziny.
W tym czasie „Poemat Boga-Człowieka” otworzył się na opisie spotkania Pana Jezusa ze swoimi uczniami (wybranymi). „Super Express” opisał zamach na Jana Pawła II, a w telewizji informowano o zabiciu kapłana w Afryce (Polaka). W kościele leżały pisma informujące o pracy misjonarzy!
W „Słowie na niedzielę” będzie mowa o Polakach, kapłanach w różnych krajach! Pan ma różnych wysłańców, wybranych śpiewających w kościele aż do Świętych Męczenników! Podziękowałem za ten dzień i przeprosiłem…
ApeeL