Zawsze jestem zadowolony, gdy po przebudzeniu stwierdzam, że mam "odrobione lekcje". W moim wypadku chodzi o przekaz świadectw wiary z dnia poprzedniego oraz z zaległych (aktualnie jest to rok 2003)! Ponieważ siedziałem w nocy, ciągnęło łóżko, a pragnienie snu sprawiło rozterkę w odczycie decyzji, co do bycia na Mszy świętej: porannej 7:15 czy wieczornej o 18:00?! Dla człowieka normalnego i to w wolną sobotę ten problem jest głupi!

     Musisz jednak wiedzieć, że przebieg mojego dnia życia zależy od takiej decyzji...tuż po wstaniu. Nawet żona pytała czy idę do kościoła, odpowiedziałem, że jeszcze nie wiem! Szatan kusił jeszcze ciepłym łóżeczkiem i wypoczynkiem. To upadły Archanioł o nadprzyrodzonej inteligencji w czynieniu zła. Pomoc nadeszła ze strony Anioła Stróża, który wskazał, że za jednym zamachem będę na Mszy św. z późniejszym różańcem i błogosławieństwem Monstrancją. To wielka łaska!

     Zerwałem się i w ciągu 10 minut byłem gotowy, aby samochodem dojechać do Domu Pana. Od Ołtarza św. popłyną słowa czytań…

1. Św. Paweł stwierdził, że każdy od Chrystusa otrzymuje łaskę (Ef 4, 7 – 16): jedni są apostołami, prorokami, ewangelistami, wreszcie nauczycielami przysposabiającymi do posługi wiary. „Chodzi o to, abyśmy nie byli dziećmi, którymi miotają” powiewy nauki, oszustwa ze strony przebiegłych ludzi sprowadzających nas na manowce fałszu.

2. Psalmista zawołał ode mnie (Ps 122/121): Ucieszyłem się, gdy mi powiedziano: «Pójdziemy do Pana ».

3. Natomiast Pan Jezus w Ewangelii (Łk 13,1-9) wskazał na błąd traktowania tych, którzy giną z różnych powodów, że są większymi grzesznikami od żyjących. Zbawiciel dwukrotnie powiedział: „powiadam wam; lecz jeśli się nie nawrócicie, wszyscy podobnie zginiecie.”

      Na ten czas posłuchałem natchnienie, aby na „chybił-trafił” otworzyć książkę „Oczami Jezusa” (Carver Alan Ames), którą ktoś zostawił na stoliczku w kościele (do wzięcia). Tam Zbawiciel powiedział do 12-stu: „Śmierć często jest źle rozumiana (…) Przyjdzie jednak dzień, gdy rozjaśnię ciemności”. Wówczas poznają prawdę o śmierci, która jest darem i radością dla wierzących. Natomiast dla grzeszników to źródło smutku!

     Tak jest dotychczas, ponieważ nie mówi się o tym w naszej wierze, ludzi nie obchodzi dążenie do świętości duszy, a dla 99% ludzkości śmierć oznacza koniec! Nie ma tak dobrze...

     Jak się okaże wykonałem prawidłowy wybór. Przenieś to na decyzję: wyjazdu do sanatorium, na wczasy, delegację do Egiptu, gdzie właśnie był wnuczek. Potwierdził niebezpieczeństwo w tym kraju, nawet spożywanie posiłków, bo nie jesteś pewny ich szkodliwości! Dalej mamy decyzje naszego rządu, kręcenia się partii kuszonych byciem posłami, a nawet prezydentem (Czarzasty).

      Jest oczywiste, że wszystko poznamy po późniejszych owocach. Owocem tej decyzji była radość, wspólne śniadanie z żoną, a po śnie opracowałem 7 zaległych oraz ww. jako instruktażu pragnących postępowania według Modlitwy Pańskiej, gdzie są słowa do Boga Ojca: "bądź Wola Twoja".

    Jak ci przekazać moją radość, bo udało się wykonać jeszcze wiele czynności, a w tym czasie Szatan dalej próbował przeszkadzać! Jak to się odbywa i na czym polega? Masz wolne, ale "nie wiem, co mam robić" przy jednoczesnej niechęci z pustką podsuwaną przez Szatana.  Zauważ to na sobie, ćwicz się i strzeż się nieodwracalnych decyzji z powodu zasady: "róbta, co chceta" z owocami "mata co chceta".

                                                                                                                                                                      APeeL

 

Aktualnie przepisano...

15.03.2003(s) ZA TYCH, KTÓRZY SŁUŻĄ CIERPIĄCYM...

     Po zerwaniu przez budzik moje serce znalazło się blisko Najświętszego Taty! Poprosiłem o przyjęcie wczorajszego nawału pracy (12 godzin bez wytchnienia). W czasie kąpieli ze smutkiem zawołałem: "Jezu! Jezu! Jezu! Zmiłuj się na tym światem!" Jeszcze nie wiedziałem, że USA zaatakowały Irak. Nie można przekazać mojego współcierpienia z ofiarami tej wojny. Martwi mnie obecna sytuacja z możliwością naszej zagłady, a jest to wynik odwrócenia się ludzkości od Stwórcy.

     W drodze do garażu przed Mszą świętą o 6:30 napłynęło poczucie zaproszenia do cierpienia za sprawy wskazywane przez Stwórcę! „Jezu! Tato! Ja mogę znieść wszystko, ale rodzina, proszę!" Nawet podczas zapisywania tego będę miał łzy w oczach! Do Domu Pana szedłem w uniżeniu. Przykro mi, ponieważ jestem śledzony także w naszej świątyni. Ile oddania i wierności jest dla „władzy udowej”, a Dom Pana jest brudny. "Boży zmiłuj się!”

   Zarazem popłyną zawołania kapłana o potrzebie słuchania Głosu Boga Ojca, który pragnie naszego dobra! W czytaniach padną słowa...

1. Mojżesz przekazał ludowi nakazy od Boga (Pwt 26,16-19): „Pan ci powiedział, iż będzie dla ciebie Bogiem, o ile ty będziesz chodził Jego drogami, strzegł Jego praw, poleceń i nakazów oraz słuchał Jego głosu.”

2. Psalmista wymieniał tych, których Pan błogosławi (Ps 119,1-2.4-5.7-8): to ci, „którzy postępują zgodnie z prawem Pańskim. (…) zachowują Jego upomnienia i szukają Go całym sercem.”

3. Pan Jezus wskazał na przykazanie miłości (Ewangelia: Mt 5,43-48): Miłujcie waszych nieprzyjaciół i módlcie się za tych, którzy was prześladują; tak będziecie synami Ojca waszego, który jest w niebie (…)”.

     Św. Hostia pękła na pół, co dla mnie oznacza współcierpienie z Panem Jezusem. To znak, że dyżur w pogotowiu od 7.30 będzie ciężki! Na przywitanie wysłano obie karetki do wypadku. Na widok „Poloneza” na dachu krzyknąłem: „Jezu mój!”

     Na normalnych wyjazdach, szczególnie do chorych w podeszłym wieku cieszą w ich domach święte obrazy i figury. Cały czas płynęła moja modlitwa przebłagalna z powtarzaną koronką do Miłosierdzia Bożego. Trafiłem do wcześniaka z kolka jelitową, który miał napady bezdechu...zabraliśmy go do szpitala. Po chwilce przerwy trafiłem do dwóch dziadków z ich opiekunami. Nawet przekazałem im, że ten dzień mojego życia z modlitwami jest także w ich intencji.

     Jakby tego było mało o 22.00 zerwano obie karetki do wypadku na głównej ulicy naszego miasta. Jeden z pojazdów palił się, a cztery osoby były ranne...istne piekło! W szpitalu trafiliśmy na zmęczony personel. Trafiłem też do bloku do „duszącej się” z zapaleniem gardła, gdzie nad jej łóżkiem był wielki obraz Pana Jezusa Miłosiernego. Kończy się ten dzień w którym zarazem miałem łaskę dwukrotnego przejeżdżania obok „mojego” krzyża, którym opiekuję się od czasy nawrócenia…

                                                                                                                                                                                 APeeL