Pan przyszedł ze śpiewem ptaszków i zaprosił mnie na Ucztę, a ja zerwałem się ze śpiewem; „liczę na Ciebie Ojcze”. Jadę, a przed samochodem lecą gołąbki, a u mnie to znak pokoju.
Nawet napływa; „Pokój Mój ci daję”. Pokój to wielka łaska. Ktoś pomyśli, że pisze to mały chłopczyk, któremu właśnie objawiła się Matka Boża. To prawda, bo w Oczach Boga jesteśmy dziećmi. Zrozum, że w człowieku „jest dwóch ludzi”. Psychiatra natychmiast to opisze i odpowiednio nazwie.
W drodze do kościoła pocieszenie zalewało serce. Nie wiem jak ci to wytłumaczyć. To jak dobry dzień w twoim życiu, a wówczas biegniesz do żony, dzieci i pieska…ja do Pana mojego, Jezusa i do naszego Ojca.
Pragnę modlitwy, ale nie znam wczorajszej i dzisiejszej intencji. Z całej mszy w serce wpadła pieśń o naszym zwątpieniu i zapewnienie Boga, abyśmy się nie lękali. Po św. Hostii wolno napływało napełnienie duszy. Tak chciałbym tu być, siedzieć z Jezusem na ławce, w słońcu i śpiewie ptaków, ale wokół jest szum, wszędzie okna i znajomi.
Na odwrocie kartki ze starym zapisem trafiłem na podobne przeżycia, gdzie też nie mogłem wyjść z Domu Pana i chciałem zostać tam do końca życia i „jeszcze dzień dłużej”. Tak pragnę udokumentować wszystko „na żywo”, bo wielu jest poszukujących lub pragnących potwierdzenia swoich doznań.
Moim największym pragnieniem jest nawracanie. To nie żadna chorobliwa misja…wg ateistów lub mesjanizm wg psychiatrów, którzy "lewą ręką" oceniają takich, a ktoś wreszcie powinien obnażyć ich indolencję duchową!
Wolno napływa ukojenie, słodycz przesyłana błyskami z Nieba. To sprawia Chleb Boga „pieczony” w rękach kapłanów, którzy nie nawet nie wiedzą w czym uczestniczą. Podczas powrotu zesłabłem w ciele ("umierałem"), a każdy spotkany znajomy sprawiał wielkie cierpienie.
Chwilami dreszcz przepływał przez całe ciało, a w oczach kręciły się łzy z towarzyszącym skurczem w sercu. Człowiek zaskoczony tak wielką łaską nie umie tego wyrazić. Nikt nie pojmie zakochanego Marcinkiewicza, który stracił głowę.
Ja właśnie straciłem głowę, ale dla Boga i chciałbym mówić o swoim szczęściu. Wiem, że Pan to sprawi, ale muszę dojrzeć do przekazu, bo ma być Bóg, a nie moje „ja”. W ręku znalazło się „Echo Medziugorja”, gdzie słowa Matki Jezusa zalecające modlitwę o pokój.
Prawdziwy pokój to zjednanie z Bogiem, a dowodem na to są moje przeżycia po Eucharystii. Nie będziesz miał takiego serca sam z siebie. Właśnie w tym momencie dziękuję za doznane krzywdy...jakże pasuje tutaj zawołania do Boga, które czytał kiedyś proboszcz:
„o wytrwanie w łasce uświęcającej
o stałą opiekę nad nami
o współpracę z łaską cierpienia
o cierpliwe znoszenie cierpienia
o łaskę łączenia naszego cierpienia z cierpieniem Chrystusa
o pogodę w znoszeniu cierpienia (...) miłowanie cierpienia
o świętość dla wszystkich cierpiących
o wypełnienie Woli Bożej”, a lud odpowiadał: "prosimy Cię, Panie”.
APEL