W mieście zniszczonym przez trzęsienie ziemi (L’Aquilla) zebrała się śmietanka bogatych krajów G-8. Ofiary wykonały napis; zamiast Yes, we can…yes, we camp (żyją na kampingu).
Natomiast z "naszej" telewizji zniknęła sprawa powodzi. Migają tylko obrazami straszliwych zniszczeń. Ludzie płaczą, czarna rozpacz, katastrofa humanitarna (zatrute rzeki, masa śniętych i rozkładających się ryb, brak wody do picia).
Trudno sobie to wszystko wyobrazić. Tak bogaty kraj, rozkradziony przez garstkę. Hodowca ryb mówi, że powódź zabrała mu 70 ton ryb. To wszystko płynie w dół rzek i trafiło do Zalewu Zegrzyńskiego. Zobacz odległe skutki naszych działań (ocieplenie klimatu, wycinanie drzew, nawozy sztuczne).
Jakże chciałbym pomoc z wykluczeniem pośredników. Nie chodzi o chwałę własną, ale o fakt, że przy takich nieszczęściach kręcą się dorobkiewicze. Tak było w stanie wojennym; bogaci zgarniali nadchodzące z zagranicy dary. Tak jest teraz z ofiarami trzęsienia ziemi.
Mam wielkie pragnienie podejść do kapłana, który rozumie moją łaskę. Nigdzie nie mogę otrzymać pomocy w mojej krzywdzie zawodowej. W moim stanie widzisz mafijność, która pozostała po okupantach. Jakże rozumiesz podobnych.
Oto Rosjanka, umierała z powodu nowotworu i znalazła rodzinę zastępczą. Poszukuje się taką dla małego dziecka z AIDS (po matce). Płacze chory mężczyzna, który sam wychowuje syna, a nie ma mieszkania przy małej rencie.
Starszej pani wykuto dziurę w murze domu i buszowano po mieszkaniu (sprawy spadkowe). Jak człowiek może to czynić innemu i to w rodzinie! Sprawczyni bez żenady mówi o prawie własności.
Przestałem Mszę Św. poranną, ale po Komunii Św. słodycz i pokój zalały serce. Wczoraj pościłem, ale nie czuję żadnego głodu.
Podczas modlitwy napłynęło natchnienie, abym poszedł na dodatkową Mszę Św. wieczorną ("za powodzian"). W śnie pojawił się też zmarły brat, który jest w potrzebie (w Czyśćcu). Po wahaniu pomyślałem o latach pogaństwa, gdy przez wiele lat nie chodziłem do kościoła. Przecież tak poszkodowani mogą zwątpić w istnienie Boga, załamać się aż do popełnienia samobójstwa.
Do mieszkania dwa razy przyszli ludzie z fałszywymi prośbami: jeden pukał jakby się paliło, a po czasie jakaś pani. Moje serce jest z naprawdę potrzebującymi, a to młodzi i zdrowi, a do tego nasłani. Nie będę otwierał drzwi...
„Pan Jezus już się zbliża, już puka do mych drzwi /../
O! szczęście niepojęte, Pan Sam odwiedza mnie /../”…
Jak została podana ta intencja? Z refrenu pieśni pielgrzymkowej; „Matko Częstochowska ratuj nas w potrzebie”...
APeeL