„Przysięga Hipokryta”
Wczoraj czytałem „Gułag” Anne Applebaum z rozdziałem o dysydentach. Tam właśnie Boris Cziczibabin w wierszu z 1967 r pisze; „Stalin nie umarł /../ Zło, które wszczepił /../ żadnych nie przyczyniło szkód /../?”
Dysydentów uważano - i ten proceder trwa - za chorych psychicznie. Koledzy lekarze pilnie służyli KGB. Dla „wrogów ludu” stworzyli szereg jednostek chorobowych; „schizofrenia bezobjawowa" (spowolniona, pełzająca), a także zespoły paranoidalne spowodowane iluzjami dotyczącymi zmian społecznych.
W zasadzie dysydenta uznawano za szaleńca, a szczególnie niebezpiecznych wysyłano „do specjalnych szpitali psychiatrycznych” z zasiekami z drutu kolczastego i wieżyczkami strażniczymi oraz ze specjalnie tresowanymi psami...
Po aresztowaniu i rozpoznaniu choroby zawiadamiano wszystkie instytucje. Wielu partyjnych psychiatrów było pewnych swoich rozpoznań. Pacjentów hospitalizowano miesiące lub lata! Stosowano elektrowstrząsy i wstrząsy insulinowe, zawijania mokrymi płótnami, które uciskały ciało w miarę schnięcia, ściągano płyn mózgowo-rdzeniowy. Koledzy „leczyli” też medykamentami dawno wycofanymi na zachodzie (gorączki do 40 stopni, bóle, apatie, sztywność kończyn, tiki i konwulsje).
Prymasa Węgier kard. Jozefa Minszentyego (1892-1975) aresztowano jak zwykłego przestępcę. Wymyślnie go torturowano, a kolega lekarz Teleman - przed pokazowym procesem - podał mu zastrzyk…po którym przyznał się, że jest szpiegiem Watykanu.
W ręku mam wyznanie kolegi Ludwika Mirelli ze Szwajcarii, który zabił 868 (eutanazja za 10 tys. dolarów)…doktor śmierć! Popiera to głupi Jasio...poseł Palikot. Rybiński napisał felieton z tytułem; „Palikot do uśpienia”.
Napływa obraz klinik aborcyjnych. W ręku lista posłów, którzy nie opowiedzieli się za życiem (ustawa o aborcji). Głośna jest sprawa upadku awionetki z rodziną szefa klinik aborcyjnych w USA…spadła na cmentarz w miejsce pochówku dzieci nienarodzonych.
W Korei Północnej zabija się ludzi w specjalnych pomieszczeniach (eksperci widzą wszystko i oceniają metodę). Na pewno są tam osobistości medyczne (autorytety w ich wydaniu). W Chinach z egzekucje służą pozyskiwaniu narządów (w procederze uczestniczy wielu lekarzy).
W gazecie jest zdjęcie takiej kliniki, a także artykuł o ordynatorze urologu, który gwałcił pacjentki. W „Dzienniku” relacja chirurga, który przyznaje się do szkodzenia chorym (błędy). Gorzej, bo jego koledzy szkodzą z powodu zespołu wypalenia zawodowego (masz zapalenie ropne kolana, nie otrzymasz antybiotyku, infekcja niszczy nieodwracalnie chrząstkę…i po kolanie). Wydaje się, że tak właśnie postąpił doświadczony chirurg. Nie zabrał chłopaka ze złamaniem czaszki.
Przepływają koledzy lekarze;
- dr. G. który zostawił chustę w sercu, a w jego oddziale trwał proceder zbrodniczej eutanazji, która miała ładną nazwę; „zakwalifikowany jako dawca narządów”
- lekarz złodziej (oczyszczone portfele rzucał za szafę)
- stomatolog - gwałciciel (na uśpionych do zabiegu)
-„łowcy skór” w Łodzi
- kolega, który bezkarnie powalił krzyż Pana Jezusa.
- dr Mengele, który zabijał palcem; „na lewo” (do gazu) i na prawo
Bardzo dużo kolegów jest zwolennikami czynienia dobra (wychowanie seksualne, antykoncepcja, aborcja i In vitro). Stąd już niedaleko do klonowania ludzi (Bóg uczynił zaporę, bo tacy nie mogą się rozmnażać) oraz mieszanek genetycznych (człowiek + zwierzęta) z tworzeniem hybryd.
Na stażu lekarskim widziałem jak kolega-ginekolog „rzucał się” na dzieci zakwalifikowane do zabicia (aborcji)…jeszcze wcześniej takie sceny były podczas zabijania wyhodowanych świń.
W ręku mam „Wprost” z czerwca 2005 r. gdzie przestrzegano przed falą „zabójstw”. To nadeszło, ponieważ nie ma pieniędzy na wiele procedur. Ile jest możliwości szkodzenia. To najlepiej tłumaczą relacje zawodowców; kucharzy, kelnerów, kiperów, budowniczych. Tak jest też w medycynie. Nie chodzi o błędy, które wynikają z naszej nędzy, ale o świadome uczestnictwo w przestępczym procederze;
- stosuje się szczepionki bez odpowiednich prób na zwierzętach i ludziach (koszty)
- eksperymenty lecznicze bez informacji dla uczestników
- „cudowne leki”, specjalnie przepisywane drogie…np. Essentiale forte („regeneruje wątrobę”) - kolega zapisywał każdemu, jak najęty, a wielu lek szkodził.
- „cudowne uzdrowienia” w ZUS-ie. Lekarze niewolnicy na własne życzenie (opłacani przez instytucję, która kocha kasę) muszą odmawiać rent. Przecież to broń do zabijania. Jesteś chory, a człowiek w białym fartuchu stwierdza, że możesz pracować.
Jeszcze zwykłe rozterki lekarza, który musi dzielić serce miedzy; swoich i tych z kolejki, bogatych i biednych, normalnych i "partyjnych" VIP-ów. Pozostają jeszcze lekarze narkomani, lekomanii (kolega zginął przez Relanium), alkoholicy i dewianci (jak w całym społeczeństwie).
Dlaczego nikt nie zajął się mafią wśród lekarzy psychiatrów? Przecież oni dysponują potworna bronią; ze zdrowego zbrodniarza można zrobić chorego. DTV1 „Wiadomości” Moskwa. Barbara Włodarczyk poznała tajemnicę sowieckich szpitali psychiatrycznych; p s y c h u s z e k.
Aby tu trafić wystarczyło bojkotować wiece poparcia dla partii, bo jak mówił Chruszczow; „nikt o zdrowych zmysłach nie może krytykowi komunizmu”. To nie więzienie, ani łagier...to szpital psychiatryczny z czasów radzieckich. Pozbawianie wolności ludzi zdrowych powodowało „morderstwo duchowe”.
Film wyświetlany na wystawie - o nadużyciach psychiatrii - robi tak ogromne wrażenie, że ludzie płaczą. To (…) nie może budzić naszej obojętności.
Jeden z widzów mówi; „mój wujek był w psychuszce w ramach represji”.
- i co ci opowiadał?
- nic, bo już z stamtąd nie wyszedł!
Do 1987 roku w radzieckich psychuszkach przetrzymywano 2 miliony więźniów sumienia. Wszyscy byli szpikowani mocnymi preparatami (wykręcają się ręce, zniekształca ciało, kurczą się mięśnie dróg oddechowych, oczy wychodzą „na wierch”).
Moja uwaga; to widzieliśmy u jednego z posłów (Janasa), który w Sejmie RP skakał jak głupi i krzyczał (100% po jakimś preparacie). Diagnozy wydawali sprawdzeni przez KGB lekarze zachowując pozory naukowości i w tym celu zdefiniowali tzw.; „schizofrenie bezobjawową”.
Oto jeden z takich schizofreników Michaił Kubogaka robotnik, który skrytykował interwencje w Czechosłowacji w 1968 roku. W czasie aresztowania zarekwirowano mu pracę kontrolną z niemieckiego i artykuł o marksizmie. Powiedział; „Postawili mi taką diagnozę; zainteresowanie nauką języka oraz filozofią, co świadczy o zmianach w osobowości. To brzmi jak dowcip”.
W latach 1990–tych rehabilitowano ofiary psychuszki, a ubezwłasnowolnianie ludzi uznano za wyjątkowo wyrafinowaną formę represji, ale przymusowa hospitalizacja nieprawomyślnych zdarza się do dziś!
W ubiegłym roku w szpitalu psychiatrycznym w Murmańsku zamknięto dziennikarkę Łarisę Arak, która pisała o nadużyciach w psychiatrii. Uwolniono ją po tym, jak obrońcy Praw Człowieka podnieśli larum na cały świat.
W mojej obronie nikt nie stanął, a pisałem wszędzie. Kotki i pieski mają większe prawa w RP niż lekarz katolik (obrońca krzyża Pana Jezusa). Psychuszka trwa od sierpnia 2008 roku...dotychczas (2017 r.). Może ktoś zapyta w tej sprawie wierchuszkę NIL i OIL w Warszawie, a może sprawcę...obecnego ministra zdrowia ("psychiatrę jasnowidza")! Na odległość wie, że moja wiara to psychoza...zna się na tym, bo to lekarz rodzinny!
W psychuszce siedzieli najsłynniejsi radzieccy dysydenci. Chociaż nie ochraniają już jej więzienni strażnicy to nadal kryje wiele tajemnic, bo do tej pory nie ujawniono dokumentacji przymusowych pacjentów. Do tej pory żaden z tych lekarzy nie przyznał się do winy i nie został ukarany...
APeeL