MB Dobrej Śmierci
Dzisiaj demon mnie uderzy trzy razy i to bardzo celnie, ale nie uda mu się. Zważ, że nie jest to kuszenie do zła lub grzechu, bo natychmiast wiedziałbym, że jest to jego działanie.
Teraz podsunął myśl, abym przerwał pisanie i w pośpiechu poszedł na Mszę św. o 6.30. Wiedział, że zależy mi na skończeniu zapisu i o tym, że będę miał wielkie przeżycia duchowe podczas spokojnego spaceru do kościoła o g. 8.00.
Ja dopiero później zauważyłem, że dzisiaj jest święto MB Dobrej Śmierci, a to oznacza nasze odejście po przyjęciu Najświętszego Sakramentu. Szatan wmawia wszystkim, że dobra jest śmierć nagła, bo się nie męczysz. On wie, że ludzie życie traktują jako istnienie tylko w ciele.
A w dzisiejszej Ew. Łk 12, 35-38 Pan Jezus zaleci bycie czujnym i zawsze gotowym…mamy mieć przepasane biodra i zapalone lampy.
To prawda, bo nie wolno mówić, że jestem młody i mam czas na pojednanie z Bogiem. Młodzi umierają tak jak starzy, a silni tak jak słabi. Wielką pułapka jest dobre zdrowie (usypia czujność). Dusza w człowieku może umrzeć przed ciałem, a ta śmierć jest niedostrzegalna!! Jak śmierć kwiatu…bez krzyku i konwulsji.
Nasza tragedia polega na tym, że nie ma śmierci...śmierć to życie. Odrzucasz ciało i jesteś! To fakt, który nie zależy od naszych poglądów, bo człowiek jest jednością psycho-fizyczną i duchową. Ja wiem o tym, a Bóg pokazuje to nawet na wylatywaniu motyla z larwy.
Trzeba ponadto prosić Boga o śmierć godną, bo w czasie dyżurów w pogotowiu trafiałem na zgony: powracających z wesela (wypadek), matki na weselu córki, przejechanego przez reperowany traktor oraz upadek z dachu i śmiertelne zakrztuszenie, itd.
Właśnie zmarła rozmodlona matka Janusza Palikota, która bardzo przeżywała jego walkę z krzyżem i Kościołem świętym. Na jego blogu napisałem:
„Mama żyje, bo dusze sprawiedliwych są w ręku Boga (...) i trwają w pokoju (...) nadzieja ich pełna jest nieśmiertelności". Mdr 3, 1-4
Św. Hostia była lekka i chciałbym Ciało Pana Jezusa trzymać w ustach do końca moich dni. W takich momentach pogłębia się i zwalnia oddech z westchnieniami do Boga: O! Jezu! Panie! Później pokój zalewa serce, pojawia się ciepło w ok. splotu słonecznego, a w ustach czujesz słodycz, której nie ma na ziemi (duchową).
Po Mszy św. zostałem sam w kościele, a ze sklepienia spojrzało malowidło: Pan Jezus oraz św. Michał Archanioł walczący ze smokiem! Zobacz jak podstępny jest demon...wiedział o czekającej mnie radości oraz spotkaniu małżeństwa, które zaprosiłem na codzienną Mszę św.!
Podczas wychodzenia z kościoła padłem na dwa kolana i przeżegnałem się. Codziennie tyle łask...Jezu mój kochany! Panie! jak się odpłacę za to wszystko! Wyraźnie widzę prowadzenie przez Boga, bo stałem się jak dzieciątko.
Moje serce pełne rozproszeń i złości zostało odmienione, bo wypełniła go dobroć i zatroskanie o los ludzkości i gubiących siebie! W drodze do kościoła koronka była odmawiana w złości, a teraz płynęła w miłości.
Drugie „dobre natchnienie” napłynęło przed południem: mam jechać do urzędu skarbowego ze sprawą majątkową. Dobrze, że nie posłuchałem i zgodnie z planem uszczelniłem dach na garażu, a właśnie przez dwa będzie lało. Do urzędu w spokoju pojechałem następnego dnia!
Zapamiętaj moją uwagę, że „dobrym radom” napływającym od złego towarzyszy rozterka z ludzkim: „nie wiem, co mam zrobić”. Poćwicz się w tym, a zrozumiesz o czym piszę...
Trzeci atak to był strach przed wyjściem na Mszę św. wieczorną, bo rozbolał mnie brzuch. Delikatnie napływało, abym został w domu. Przeciwnik Boga wiedział, że spotkam bogacza, któremu będę mówił o Bogu, a synowi umierającej matki zalecę, aby wezwał do niej kapłana.
Przed nabożeństwem wieczornym byłem bardzo słaby, a po ponownym zjednaniu z Panem Jezusem napłynęła wielka moc i pokój. Nawet kupiłem żonie lilię...od Matki Bożej! APEL