Tą intencję odczytam następnego dnia, bo w drodze do kościoła zatrzyma mnie policja i będę miał pouczenie (nie włączyłem reflektorów), a dzisiaj na Mszy św. wzrok przykuła stacja drogi krzyżowej: Szymon pomaga nieść krzyż Pana Jezusa.
Przed wieczorem moja dusza zaczęła śpiewać; „Niech żyje Jezus zawsze w sercu mym”...napłynęło pragnienie modlitw, a nawet ponownego bycia na Mszy św. Wyszedłem i w bólu zacząłem wołać do Boga, ale nie udało mi się ominąć ludzi, a jedna pani towarzyszyła mi aż do progu świątyni.
Mówiłem jej o Bogu, odczytywaniu Jego Woli, ponieważ każdy ma różne problemy, a większość ludzi jest zabiegana i martwi się o wszystko: „Marto, Marto martwisz się o wiele, a potrzeba mało, a prawie nic!”.
To „mało” ujrzysz dopiero z moją łaską, bo jest to pokój, trochę ciepła domowego, chleb, ubranie i Zbawiciel w Eucharystii. Piszę to nie jako kapłan lub zakonnik, ale jako ten, który jeszcze niedawno był…taki jak wszyscy! Czy ja planowałem pójść na to drugie spotkanie z Panem Jezusem?
W kościele przez moje serce przepłynął wstrząs, bo ”patrzyły” gromnice, wizerunek Ducha Świętego, Pan Jezus Miłosierny oraz wielka figura Zbawiciela na krzyżu;
„Jezu! Jezu mój!...jakże prowadzisz każdego dnia! Jakże pragniesz królować w sercach ludzi prawych i szczerych. Panie mój niech staną się mieszkaniem dla Ciebie.
Słodki Jezu!...Królu mojego serca, które pęknie z tęsknej miłości. Każda chwilka mojego życia to Ty, Jezu…niech nie pójdzie na darmo moje cierpienie!
Panie mój, Panie, Panie…dziękuję za to zaproszenie na spotkanie i na Twoje Święte Ręce przekazuję ten czas!”
Św. Paweł mówił (Hbr 11, 1-7); „Bez wiary zaś nie można podobać się Bogu (...) Bóg jest i wynagradza tych, którzy Go szukają".
Natomiast Pan Jezus przemienił się wobec Apostołów, ale mnie ten dowód Boskości jest niepotrzebny...tak jak wszelkie cuda, bo największym cudem jest Eucharystia!
W drodze powrotnej szedłem z paniami zatroskanymi o swoje zdrowie i rzucałem im do rozważenia problemy;
- Ten, kto pragnie zdrowia i leczenia powinien zwrócić się do Dobrego Lekarza! Przecież w tych dniach tylu uzdrowił; trędowatego, głuchoniemego, niewidomego, opętaną, a jutro uzdrowi paralityka!
- Kochacie to życie? Kto chce zachować to życie ten je straci! Ja nie chcę być tutaj, ale mam być na tym zesłaniu tylko wg Woli Boga Ojca. - (jest, tak jak s. Faustyna…)
- Co z nami po śmierci? Czy jest ks. Jerzy Popiełuszko? Natychmiast jesteśmy po śmierci. Ks. Jerzy jest tak samo jak św. s. Faustyna. Życymy sobie i śpiewamy „100 lat”, a przed nami jest nieśmiertelność!
- Co mamy tutaj na własność? To jest czas, ale nie znamy jego długości i wolna wola!
- Kłopoty? To próby na drodze uświęcania osoby...
- Ze wszystkimi wątpliwościami trzeba zwracać się do Ducha Świętego. To On w kilka sekund wyjaśnił mi błędy Św. Jehowy u których Pan Jezus jest zwykłym człowiekiem, nie mamy duszy (zakopują nas po śmierci i "ożyje" tylko 144 tys. wybrańców)...nie jest potrzebny Kościół Pana Jezusa i Eucharystia, nie ma kultu Matki Bożej, Objawień, Czyśćca, a także Ducha Świętego, który to wszystko mi przekazał w jednym błysku!
W ręku znalazło się „Pismo Ascetyczno-Mistyczne” św. Bonawentury; „Pokusy i sposób, w jaki należy przeciwstawiać się im” z zaleceniem, aby w pokusach uciekać do Męki Pana (u mnie jest to modlitwa, którą wymodliłem). Często wołam do Św. Michała Archanioła, przywołuję Św. Józefa, Świętych i mojego Anioła Stróża.
Jezus rozmawia z uczonym w Piśmie (M. Valtorta „Poemat Boga - Człowieka”), który mówił;
- Przyjść do Ciebie to niebezpieczne, gdyż jesteś znienawidzony /../ Rzym Cię śledzi, a świątynia nienawidzi /../”.
Jezus odpowiada, że uzdrowił jego synka, a on go kusi, zastawia słowne zasadzki…”aby mógł zanieść Rzymowi i Świątyni odpowiedzi”.
- Byłem uczciwy, bo sądziłem, że służę Bogu, kiedy Ciebie zwalczałem.
- „/../ twoje przekonania jeszcze nie umarły /../ to chwast, który palimy /../ Jednak korzenie żyją jeszcze.
Dalej Pan Jezus mówił o tym, co wiem, że trzeba umrzeć, aby zmartwychwstać (także jeszcze za życia), nie ma reinkarnacji tylko ewolucja duchowa, istnieje Czyściec („życie” pomniejszone, skrępowane).
W wielkim smutku, w środku nocy odmówiłem moją modlitwę...
APEL