W środku nocy zbudził mnie sen; rozdawano pieniądze, ale mnie pominięto. To jest zrozumiałe, bo dobra ziemskie nie są dla tych, którzy idą za Jezusem.
Po wczorajszym Misterium w kaplicy Bożego Miłosierdzia poczułem bliskość Boga Ojca, a biskup i 10-u kapłanów dało wielką moc duchową.
Mojego stany nie można opisać żadnym słowem i językiem, bo w takich momentach staję się całkiem innym człowiekiem…można określić, że duchowym, a nawet świętym na tą chwilkę.
Ludzie myślą, że świętość dotyczy innych, ogłaszanych po śmierci, czyniących cuda itd. To właśnie pokazał mi Pan…może dlatego, że kiedyś po Eucharystii wołałem, że pragnę świętości!
Biskup mówił, że post jest czasem naszej przemiany uświęconej przez Boga...musimy ujrzeć, że nasze zbawienie przyszło przez Krzyż. Świat nie może dać nam tego...Chrzest i Eucharystia oraz Boże Miłosierdzie, które łączy Niebo z ziemią, a strumień Ducha Świętego ożywia w nas Życie Boże. W Kościół Świętym można czerpać ze Zdroju Zbawienia…”Niewiasto oto syn Twój”.
Moją przemianę sprawiła Msza św. z Sakramentem Pojednania, wspólna koronka do Miłosierdzia Bożego, czuwanie modlitewne i różne zawołania do Boga. Tego stanu sam nie osiągniesz, bo musisz o to prosić i mieć pragnienie stania się innym człowiekiem!
W sercu trwała niewyobrażalna cisza z bliskością Boga…nie sprawisz tego żadną techniką medytacji. Jak nigdy pragnąłem milczenia, nawet nie mogłem się odezwać, a Zły na tą chwilkę wpuszczał mi rozpraszające „żarty”, które miały budzić moje zwątpienie, ponieważ dusza wyrywa się z jego pęt.
Po spowiedzi otrzymałem pokutę; „za karę” mam odmówić Drogę Krzyżową, a w ręku znalazła się moja modlitwa, którą ułożyłem przed laty;
„Panie mój! Nie broniłeś Swojego Życia…spokojnie przyjąłeś pogardę tłumu. To ja tam krzyczałem; na śmierć! Na krzyż! Ty Jezu już wówczas miłowałeś mnie bardziej niż Siebie Samego! Tak! mam zachowywać milczenie i pogodę ducha wobec cierpienia”.
Tuż po Eucharystii serce dalej zalewał pokój i bliskość Boga Ojca. Na ten czas w „Gościu niedzielnym” trafiłem na art.; „Śmierć i ekstaza”; UNIO MITICA (u Żydów DEWQUT) czyli p r z y l g n i ę c i e do Boga. To właśnie przeżywałem, bo trwała więź z Bogiem…nieustanna ekstaza, świadomość Jego bliskości. Wprost nie chciałem uwierzyć, gdy w Warszawie na wielkim plakacie wzrok zatrzymało jedno słowo; p r z y l g n i ę c i e !
Popłakałem się jeszcze następnego dnia, przed Mszą św. poranną, bo napłynęła refleksja i pytanie: dlaczego nie chcesz być świętym? Nie ma innej drogi do Nieba. Idź za mną każdego dnia…za zwykłym człowiekiem, który doznał stanu osiągalnego dla każdego pragnącego.
Pan nie daje nic za dwa lub trzy dni, a łaska przychodzi niespodziewanie. To sprawia Mądrość Boża, abyś nie myślał, że przygotowałeś się i tego właśnie doznałeś.
To tak jak w wydaniu ziemskim, gdy spada na kogoś „wielkie szczęście”…tak poczuł się Donald Tusk po wygraniu wyborów. Oświadczył wówczas, że jest najszczęśliwszym człowiekiem na świecie.
Dzisiaj wie, że to ułuda, bo ma zaprzepaszczony pokój rodziny oraz odpowiedzialność przekraczająca jego osobę.
APEL