W drodze do kościoła z radia samochodowego płynęła informacja o św. Dominiku Savio (1843-1857)…swoje postanowienia zapisał w książeczce do nabożeństwa;
1. Sakrament Pojednania...za zezwoleniem spowiednika. Ja dodam jak wielką mam łaskę, bo mogę przystępować do Eucharystii dwa razy dziennie i znam jego pragnienie! 2. będę święcił dzień święty 3. moimi przyjaciółmi będą Jezus i Maryja 4. raczej umrę niż zgrzeszę...
Nam zdarzają się różne nieszczęścia i na pewno nie chce ich nasz Prawdziwy Ojciec…Święty Świętych, który dzień i noc czeka na nasze; tak, bo to oznacza; „bądź Wola Twoja”!
Na Mszy św. siostra śpiewała; „Panie Boże wg litości Twej niepoliczonej, chciej zmazać mnóstwo przewinienia mego”. Wczoraj cały dzień śpiewałem to…także w marketach.
Ile tam jest różnych ludzi: starzy i młodzi, grzebiący w koszach i bardzo bogaci, różne rasy, rozbiegane dzieci i płaczące. Straszliwe ilości jedzenia, lodów, tortów, słodyczy, butów i złota…
Żona szukała coś dla wnuczka, a ja plątałem się odmawiają „moją” modlitwę, a w sercu miałem głodujący świat, niewolnictwo dzieci, okropności. Pan Bóg dał nam wszystko. Trzeba się tylko podzielić…przecież wszyscy jesteśmy Jego Dziećmi.
Czułem, że jest to intencja modlitewna dnia. Nagle wyjaśniło się dlaczego napisałem do ciężko poparzonej dziewczynki...przez pijaną matkę. Nie dość, że poszkodowana bez swojej winy to wciąż jest przenoszona z miejsca na miejsce (dodatkowy stres).
Nie słucham Madzi Buczek w TV Trwam (Podwórkowe Kółka Różańcowe), ale Matka nasza wskazała na jej wołanie;
<< Ty, Jezu przyjąłeś krzyż (...), a na Drodze Krzyżowej spotkałeś także osoby życzliwe…spotkałeś Swoją Najukochańszą Matkę, Maryję, Szymona, a także Weronikę, która z odwagą - narażając swoje życie - otarła Twoją Świętą Twarz…tam też były Niewiasty Jerozolimskie, które przyszły, aby Tobie współczuć i płakały nad Twoim losem, Twoim cierpieniem, a Ty pocieszyłeś je (...)”.
Po zawołaniu: „Maryjo! Nasza najlepsza Matko! Prosimy Cię, abyś towarzyszyła nam na naszej drodze krzyżowej, a teraz umacniała nas, abyśmy nie ustali”. A ja sam zawołałem: "Matko! Poświęcam się Tobie i oddaję swoje serce, rozporządzaj nim, bo pragnę być Twoim apostołem"...
Kapłan w kazaniu powiedział, że rano postanawiamy ocierać Twarz Jezusa - jak Weronika, dać się ukamienować jak Szczepan, a wieczorem widzimy, że zaparliśmy się Jezusa jak Piotr, obmyliśmy ręce jak Piłat i zdradziliśmy tak jak Judasz. Tak, bo trudno zrezygnować ze świata i wciąż trwają zmagania samego z sobą…
Teraz, gdy pisze napływa; „jeżeli nie staniecie się jak dzieci nie wejdziecie do Królestwa Niebieskiego”. To wielka prawda i nie chodzi tutaj o grzeczność lub dobre uczynki, ale o pogodzenie się z wolą ojca ziemskiego; „tak tato, tak…już idę”.
To samo dotyczy Boga Ojca i wg „Ojcze nasz” mamy czynić wszystko wg „bądź wola Twoja”. ..
APEL