motto;
„wziął chleb, łamał i rozdawał”.
Obok pogotowia jest piekarnia…całą noc słychać odgłosy wyrobu chleba, a ja narzekam na zrywanie z łóżka. Kiedyś napisałem do nich pismo…personel natychmiast złośliwie zepsuł jakość, bo szef marnie płaci . To jest jak kogoś pochwalisz.
Bardzo dobry jest też chleb baltonowski. Codziennie dowożą go z odległości 30 km do mojej sklepu. Zobacz wysiłek ludzi, którzy służą innym. W podzięce chciałbym każdemu życzyć opieki Boga, który dał nam Chleb Prawdziwy - Eucharystię. Może zawiozę im zdjęcie brata Alberta, ale boję się pochwalić następnych! Napłynęła też sprawa piekarza, który zbankrutował rozdając chleb.
W drodze do pracy śpiewałem: „Panie dobry jak chleb”, a w przychodni trafiłem na kłótnie i przepychanki. Na to wszystko nakłada się sprawa obrony krzyża za którą koledzy chcą mi zabrać prawo wykonywania zawodu lekarza.
Krzyż Pana Jezusa w RP można bezkarnie powalić, a każdy obrońca to fanatyk religijny (w Belgi takim zabierają dzieci). Mnie chcą uznać za chorego psychicznie i zabrać mi prawo wykonywania zawodu lekarza...tuż przed przejściem na emeryturę!
Dyżur w pogotowiu. Później ujrzę, że to nagroda od Pana za udręki z dwóch ostatnich dni…przez 16.5 g (od początku do końca), pierwszy raz w życiu nie było żadnego wyjazdu! Dziesięć minut przed końcem dyżuru zgłoszono wyjazd, ale karetka nie chciała zapalić, a w pogotowiu był już mój zmiennik!
W ręku znalazły się zdjęcia świętych, które wypadły mi na podłogę. Na wierzchu był b. Albert, a w pliku także matka Teresa z Kalkuty.
Wyszedłem do kościoła (na 7.30), a z pobliskiej piekarni napływał zapach chleba! Dziwne, bo na stoliczku dla prasy i różnych ogłoszeń leżała k r o m k a chleba!! „Panie Jezu! jak to wszystko mi układasz”?
Dzisiaj, gdy to opracowuję (26.03.2014 r.) popłakałem się, bo faktycznie moją wiarę w Boga uznano za psychozę i 4 miesiące przed przejściem na emeryturę wyrwano mnie od pacjentów! Przypomniało się, że podczas podchodzenia do Eucharystii towarzyszył mi zapach chleba, który płynął z torby niewiasty, która szła do kapłana przede mną!
Piękny dzień, mróz i słońce. Wyszedłem na spacer, a serce zaczęło wołać;
„Ojcze mój! Panie! Niech chwalą Cię na harfie, niech chwalą Cię na cytrze! Tyle cudów wokół; od ziarnka piasku i kropli wody do promyka słońca, lawy motyla i podmuchu wiatru. Wszystko stworzyłeś dla naszego dobra. Gdzie dojdą ludzie, którzy łamią sobie głowy, a nie widzą Twojej Mądrości? Panie! Ty wszystko wiesz!”.
W tej radości zagadnąłem starszą panią, która trzepała dywan: czy jej się to nie znudziło? Śmieliśmy się, a ja - jak Jezus do niewiasty nabierającej wodę ze studni - powiedziałem jej o mądrości Boga, bo nigdy nie znudzi nam się jedzenie chleba.
Wspomniałem też, że Zbawiciel chwalił jedzenie proste...chleb maczany w mleku. Kobieta ożywiła się, bo lubi takie jedzenie. Powiedziałem jej też o Mszy św., która zawsze jest taka sama, ale nigdy się nie znudzi, bo tam codziennie odbywa się Cud Ostatni jakim jest Eucharystia... APEL