Wszystko ma swój czas i ostateczne zapisanie tej intencji czekało, bo coraz bardziej widzę, że nawet w małych sprawach jestem prowadzony.
Właśnie czytałem „Kazanie na Górze” w wizji Marii Valtorty, gdzie Zbawiciel mówił, że powinniśmy zapomnieć o swoim ‘ja’ pochodzącym od ciała, które kręci się wokół siebie i własnych pasji. Trzeba zapomnieć o przeszłości i ograniczeniach swojej osobowości (obawach o ośmieszenie, itd.).
Najważniejsze jest wyzbycie się lęku z poczuciem, że Bóg jest z nami, a to dopiero daje świętą odwagę. Ja mam wrażenie, że jestem w tej grupie, a to pewność, że nie może stać mi się nic złego, bo Bóg jest ze mną. To tak jakbyś szedł po oczyszczonym polu minowym.
Łza zakręciły się w oczach, bo s. Faustyna (ciężko chora na gruźlicę) w zakonie nie miała siły odcedzać kartofli. Poprosiła Pana Jezusa o pomoc, a Pan powiedział, że od tej chwili będzie jej bardzo lekko. Faktycznie tak się stało, a po odlaniu wody na dnie garnka zobaczyła róże.
Wróćmy do tamtego dnia, gdy zostałem zerwany na pierwsze nabożeństwo, a miałem inny plan. Serce zalewała bojaźń i rozproszenia, bo w Okręgowej Izbie Lekarskiej w W-wie czeka mnie spotkanie z kolegami, którzy stanęli w obronie psychiatry, który powalił krzyż Pana Jezusa.
Moja wiara w Boga Objawionego i protest skierowany przeciwko chuliganowi religijnemu, dyrektorowi szpitala, biegłemu sądowemu...to choroba! Zobacz do czego zdolni są psychicznie zdrowi ateiści przebrani w białe fartuchy i mieniący się funkcjonariuszami publicznymi!
Dodatkowo przestraszyło mnie ostrzeżenie z napisem Uwaga, właśnie otrzymane pismo z prokuratury oraz przelatujący drogę kot! Jako pomoc napłynął obraz Pana Jezusa kroczącego po jeziorze do przestraszonych apostołów...”Odwagi! Ja Jestem! Nie bójcie się!”
W jednej sekundzie moje serce zostało odmienione, bo ujrzałem próbę mojego zawierzenia. Nawet teraz, gdy to piszę „dreszcz prawdy” przepływa przez ciało. Na Mszy św. podczas Przeistoczenia duszę zalała tęskna miłość za Panem Jezusem, zwolnił i pogłębił się oddech, musiałem zamknąć oczy i pojękiwałem: Tato, Tato, Tatusiu! Jezu!…dlaczego tutaj jestem?
Napłynęło wielkie pragnienie natychmiastowego uświęcenie z powrotem do Raju, gdzie oczekują na mój powrót. Te przeżycia duchowe są nieprzekazywalne, bo to zaskakująca łaska, dziwna nawet dla mnie.
Trzask św. Hostii...to moment zjednania duszy z Panem Jezusem! Nagle ustąpił lęk, niechęć do innych i szczere przebaczenie krzywdzicielom. Własną mocą tego nie uczynisz. To cały sens naszego istnienia: pełnia przebaczenia i miłości, ale w łączności z Bogiem. Nie ma innej drogi!
W jednej sekundzie straciłem ciało fizyczne i miałem pragnienie pozostania w świątyni. Napłynęło, abym prosił o coś dla siebie...zawołałem o usunięcie kłopotów z sercem, bo miałem omdlenie w pracy. Postanowiłem, że w dziękczynieniu do końca moich dni będę trzymał rękę na sercu po przyjęciu Ciała Pana Jezusa!
Dzisiaj, gdy to opracowuję zdziwiłem się, że tak nie czynię, a zawsze o tym marzyłem. Co gorsza, właśnie znajomy szedł w ten sposób po Eucharystii, a ja byłem zły na niego, bo jest fałszywym kombatantem. Taka jest nasza wdzięczność...
W stanie ekstazy z ziemskiego raju (świątyni Pana) muszę iść do „młyna” (przychodni). Popłakałem się i nie mogłem wyjść z kościoła. Nie miałbym tych przeżyć będąc na Mszy św. późniejszej (planowanej)...„dziękuję Jezu”. Dzwony dzwonią, a ja wołam do Nieba;
Jezu! Jezu! Każdego dnia zadziwiasz, obdarzasz szczęściem i w 5 minut czynisz z człowieka czarnego białego, z pełnego niechęci do świata miłującego, a przestraszonego zalewasz pokojem.
Stanu mojej duszy nie można wypowiedzieć i opisać. My nie mamy technicznych możliwości w przekazywaniu doznań duchowych. Nie można tego zmierzyć i zważyć. Wołałem dalej:
Panie Jezu! Boże Ojcze! Duchu Święty. Niech będzie błogosławiony Bóg w Trójcy Jedyny…przez cały świat, przez wszystkich ze mną na szarym końcu. Panie! spraw, aby kilku lekarzy i ludzi drgnęło przez to świadectwo…niech nie zmarnuje się ta moja mała droga krzyżowa! Proszę Cię o to Jezu.
Później na ulotce zobaczyłem koło ratunkowe, a na obrazku MB Częstochowskiej napis Jestem z wami, a w ręku znalazł się wizerunek św. Michała Archanioła jako symbol ochrony Bożej... APEL