Pacjentka przekazała relację o cudzie uzdrowienia przez ZUZ...po 10 latach pobierania renty koledzy lekarze stwierdzili, że może wrócić do pracy. Dlaczego ludzie nie wierzą w cuda? Chcesz być zdrowy...zacznij starać się o rentę!
Napisałem pacjentce odwołanie do Sądu Pracy, gdzie mnie wezwano...chyba po to, aby zniechęcić do bronienia krzywdzonych w majestacie bezprawia. Nigdy nie słyszałem o interwencji Izby Lekarskiej, która "czuwa" nad zawodem zaufania społecznego!
Teraz bronię pacjentkę, którą podstępnie skierowano na urlop bezpłatny. Planuję nagranie niewidomego, którego potrącił samochód…umiera w unieruchomieniu po leczeniu w czasie strajku lekarzy! Lubiliśmy się i żartowaliśmy podczas spotkań.
Te strajki też popierała Izba Lekarska. Z zamykanych szpitali przewożono chorych do tych, które pracują. Zobacz jak wygląda powołanie...koledzy nie wiedzą, że po śmierci wszystko im pokażą. Trwał nawał chorych i złość, bo ostatniej pacjentce skradziono portmonetkę.
Ja mam sytuację odwrotną, bo jako mistyk świecki muszę udowodnić, że jestem zdrowy. Z natchnienia trafiłem do psychiatry, którego kolega po fachu zbezcześcił miejsce kultu religijnego (zniszczył krzyż).
Mile zaskoczony słuchałem słów niewierzącego; „Powinien przenieść wszystko wg należnego obrządku urzędowo-religijnego /../ trzeba zachować szacunek dla wyznawców różnych wyznań.”
Padły słowa, które są niezrozumiała dla większości...w tym dla lekarzy psychiatrów; agnostyk, ateista, transcendentalizm (łac. transcendens - pozazmysłowe poznanie Boga), eschatologia z pytaniem o moją misję duchową (kolega ma w rodzinie kapłana)...
- Moją misją jest przekazanie łaski odczytywania Woli Boga Ojca i ukazywanie znaków, którymi On mówi do nas.
Powstaje problem (psychiatryczno-duchowy) oddzielenia choroby (urojenia, schizofrenii, parafrenii) od doznań mistycznych. Jestem informowany o formie „przesłuchiwania” psychiatrycznego (żenująca sprawa wynikająca z indolencji duchowej kolegów).
W domu padłem udręczony, a ze snu zbudziły mnie słowa piosenki Ryszarda Rynkowskiego:„czasem chcesz się pożalić, ale nie masz do kogo”. Napłynął obraz Jezusa w czerwonym płaszczu…serce ścisnął ból, a oczy zalały łzy. „Jezu mój! Panie mojego serca i duszy. Komu Ty mogłeś się pożalić? Kto mógł się ująć za Tobą?”
Przepłyną wydarzenia;
-
300 górników koczujących pod ziemią czekających zmiłowania
-
„Fakt” płaczące małżeństwo wydziedziczone z pięknego domu
-
chorzy przestraszeni nową falą strajków lekarzy
-
ofiara obozu pracy na Teneryfie (Polak)
Na początku Mszy św. z serca wyrwało się wołanie: „Panie Jezu gdzie ma się pożalić zwykły człowiek, który nie wie, że Jesteś? Kto ujmie się za takimi”. To wielkie cierpienie pokazano mi dzisiaj. Pan Jezus „ujrzał wielki tłum, ogarnęła Go litość nad nimi /../.” Zbawiciel ujął się nad nimi i cudownie rozmnożył chleb i ryby.
Przez moje serce przeleciał promyk łączności z Bogiem. „Boże! choć Cię nie pojmuję nad wszystko miłuję, nad wszystko co jest stworzone, boś Ty dobro nieskończone.”
Wracają oszukani, opuszczeni, wykorzystywani w pracy…”Jezu! gdzie mogą się pożalić…zostałeś tylko Ty, a większość nie wie, że można przyjść do Ciebie, w każdy czas i ze wszystkim!”
Eucharystia sprawiła całkowite ustąpienie lęku i zakłopotania, a serce zalała radość. Jeszcze jeden dzień udręk…skończyłem o 15.00. Płynie nagrana tęskna pieśń - modlitwa po arabsku, a ja w tym czasie wołam z płaczem; „Jezu! Weź moje sprawy w Swoje Ręce. Może jakiś kolega nawróci się?"
Z zadziwieniem przeczytałem komentarz do dzisiejszej Mszy św.!
<<Każdy chrześcijanin jest członkiem Ludu Bożego („Wy, dzieci, jesteście z Boga /../ My jesteśmy z Boga. Ten, kto zna Boga słucha nas” ) i ma być niezmordowanym budowniczym Królestwa Niebieskiego.
Takie powołanie jest wielka łaską. Należy być wdzięcznym za to, że jest się członkiem Kościoła Katolickiego, który w tym świecie jest; „znakiem i zabezpieczeniem t r a n s c e n d e n t n e g o charakteru osoby ludzkiej>>...
APeeL