motto; „radością serca jest Pan, do Niego tęskni dusza ma”

     Wieczorem trafiłem na mszę z dziećmi po 1-wszej Komunii Świętej. Piękne, białe stroje…symbol czystości, a nawet niewinności. Jak wielką radość ma Bóg z takich dusz.

     W ołtarzu Pan Jezus z napisem, aby dzieci przychodziły do Niego. Teraz płynie - prosto z ich serc - chóralny śpiew; „Ty jesteś moim Panem /../ Ty jesteś radością mojego życia”.

    Na ten czas Pan Jezus mówi (J16, 16-20): "Wy będziecie płakać i zawodzić, a świat się będzie weselił. Wy będziecie się smucić, ale smutek wasz zamieni się w radość /../”  oraz „/../ rozraduje się serce wasze, a radości waszej nikt wam nie zdoła odebrać /../”. J16, 20-23a.

    Siostra śpiewała Psalm (98/97); „/../ Śpiewajcie Panu pieśń nową /../ wołaj z radości na cześć Pana, cała ziemio, cieszcie się, weselcie i grajcie /../” oraz (47/46); „/../ radosnym głosem wykrzykujcie Bogu /../ Bóg wstępuje wśród radosnych okrzyków /../”.

    Długo klęczałem przed i po przyjęciu Ciała Zbawiciela. Eucharystia sprawiała, że serce i duszę zalało ciepło i pokój, a w ustach pojawiła się słodycz z poczuciem sytości ciała (jestem po 35 godzinach postu; dwa kawałki chleba). To trwa i trwa…chciałbyś, aby nigdy nie ustąpiło.

   Wracam do domu z pochyloną głową. Na zewnątrz smutny, ale pełen ufności; ja mam Boga Ojca, przede mną otwarte Niebo i Życie. Radość Boża to wiedza, że jesteśmy po śmierci i czeka nas wieczne szczęście!

    W tym momencie Pan Jezus wyjaśnia problem radości wierzącego (dyskutowaliśmy na spotkaniu w parafii). Radość nasza to; żarty, śmiech, nagrody, sukces w różnej dziedzinie, ale to namiastki. Radość Boża to „smutek” zewnętrzny, a w sercu poczucie obecności Boga.

    To pojawia się zawsze - w różnym nasileniu - po przyjęciu Ciała Pana Jezusa, a znakiem jest słodycz w ustach z pokojem w sercu, który rozlewa się na wysokości splotu słonecznego. Tak wołam w rozłące ze Zbawicielem.

    „Jezu mój! Radości mojej duszy. Słodyczy serca. Nie zna Cię świat, a Ty jesteś na wyciagnięcie ręki. Ty znasz naszą nędzę, bo Sam miałeś ludzkie ciało. Dlatego taki ogrom Miłosierdzia Boga naszego”...

Książeczka do nabożeństwa otwiera się na stronie ze słowami pieśni; „Wesoła nowinę bracia słuchajcie /../ Bogu chwałę wznoszą na wysokości /../”.

15.00 S. Faustyna mówi do Jezusa; „/../ Ty dajesz mi poznać tyle tajemnic /../ Ty znasz moje stęsknione serce, które się rwie ku Tobie. Ty wiesz, że nie chciałabym, ani na minutę umrzeć wcześniej tylko tak, jakżeś postanowił /../”.

18.00 Napływa, aby otworzyć na „chybił / trafił” książeczkę Jacques’a Fescha’a; „Za pięć godzin zobaczę Jezusa”. Wypada z niej wycięta odbitka ze strony 63; „/../ Radość, radość. Gdybym mógł przelać na papier doznania wszystkich łask, które otrzymuję /../ Oby ci, którzy nie wierzą, mogli przez chwilkę skosztować tego pokoju, tej pełni radości/../ Dawać świadectwo, uczynić coś, co mógłbym przynajmniej Jemu dać /../”.

   Dziwne, bo teraz, gdy to zapisuję zza okna, gdzie jest szkoła płyną słowa czytań oraz śpiew psalmów, a po zakończeniu słychać skoczną muzykę! Z ponownie włączonej kasety s. Faustyna mówi; ”/../ słodka Obecność Boża zalewała mi duszę /../ Och! jak się cieszę, że jestem mieszkaniem dla Ciebie /../ Jezu! rozkoszy mej duszy, Anielski Chlebie /../”...

    Kapłan prosił, aby Bóg napełnił nas prawdziwą radością, a ja natychmiast znam intencję modlitewną dnia. Bez tego odczytu nie wiedziałbym za kogo wołać. Nie potrafię modlić się „ustnie” (na godzinę, itd.). Pan sprawił mi dodatkową radość. Poprosiłem zawodowego fotografa, aby wykonał zdjęcie obrazu Pana Jezusa Miłosiernego na tle świecącego krzyża. Nigdzie nie ma takiego.

    Wyjaśniło się poranne zatrzymanie wzroku na podkowie…znaku dobrego dnia, bo Bóg mówi do nas przez wszystko.   

                                                                                                                           APEL