Wyjeżdżamy na wczasy do Zakopanego, a moje serce zalał straszliwy ból rozłąki z Panem Jezusem, bo nie będę dzisiaj na Mszy świętej. Mój czas jest krótki i nie potrzebuję żadnego wypoczynku...moje obecne życie to szukanie tylko chwały Zbawiciela.

  Ja mam Boga Ojca i Dom Prawdziwy, a to wieczne wczasy. Teraz opuszczam domu, moje miejsce na ziemi. W tym cierpieniu napływają obrazy;

- mafia wykupiła hutę szkła i wyrzuciła z mieszkań, tych którzy je budowali: płaczą bezdomni, a szyderczo i z pewnością siebie uśmiecha się prawnik (bezwstydne zbiorowe cwaniactwo), który nie widzi we wszystkim nic złego, bo ma akt własności

- kresy wschodnie (sowiecki nóż w plecy), wywózki na Sybir: na zabranie niezbędnych rzeczy dawano kilkanaście minut

- Palestyńczycy

- Żydzi, także imigranci, którzy wybudowali domy, a teraz ponownie są wysiedleni

- wojny, emigranci i imigranci (także ośrodki w naszej ojczyźnie)

- wysiedlani przy trasie E7 (poszerzanie drogi).

   Zaczynam moją modlitwę, a w sercu Święta Rodzina uciekająca do Egiptu, grota Narodzenia Jezusa („nie było miejsca dla Ciebie„).

 19.00 Zdążyłem na nabożeństwo. Przywitał mnie piękny wizerunek Jezusa z Sercem, „który już się zbliża i puka do mych drzwi”.

  Bóg mówi do proroka Eliasza; „/../ Odejdź stąd, udaj się na wschód, aby ukryć się przy potoku /../”...

  W bólu wołam do Matki Pana Jezusa; „Matko! bądź z wszystkimi wysiedlonymi, pozbawionymi siedzib, bezdomnymi z różnych przyczyn. Ty Sama doznałaś tego cierpienia”.

   W ramach intencji mamy złe warunki zakwaterowania; stęchlizna, zagrzybienie, skrzypienie podłóg, trzeba gasić światło o jednej porze, a ja siedzę po nocach. Po powrocie do domu będzie wielka radość z posiadania złego mieszkania (parter).

      W ręku mam gazetę z artykułem o przejmowaniu atrakcyjnych kamienic w centrum Krakowa. Znalazłem też wizerunek MB Bezdomnych. Bezdomność ma wiele wymiarów i jest wielkim problemem na całym świecie.

    Oto naród wybrany pozbawiony ojczyzny i Pan Jezus, którego nikt nie chciał przyjąć pod dach. Przyszedł na świat bardzo ubogi i niechciany. Jest też bezdomność z wyboru jak umartwianie się...               

                                                                                                                               A P E L