motto; trędowaci      

    Jadąc na wczasy nie wiedziałem, że tuż po powrocie jest przygotowana na mnie pułapka w Izbie Lekarskiej, a będzie to kontrolna „komisja lekarska”. Koleżanki specjalistki-ateistki w stylu radzieckim - na polecenie „władzy” samorządowej - "udowodnią", że moja wiara w Boga to choroba psychiczna. Ciekawe byłoby takie rozpoznanie u wyznawcy Allacha.

     W styczniu 2008 roku po wywiadzie jak przy zakładaniu historii choroby zaleciły mi „leczenie” się na urojenie, a to rozpoznanie postawił zaocznie - z dwóch słów, że potrafię odczytywać „mowę Nieba” (znaki Boże) - lekarz Konstanty Radziwiłł, ówczesny prezes Naczelnej Izby Lekarskiej, a obecny minister zdrowia.

    Koleżanki okazały się funkcjonariuszkami Izby Lekarskiej i skierowały mnie "w Polskę". Złamano rozporządzenie Ministra Zdrowia, bo wizyta powinna być wyznaczona w określonej placówce z wyznaczonym lekarzem. Obecna "komisja lekarska" będzie bez przewodniczącego, bo człowiek idący za Panem Jezusem nie ma żadnych praw.

    W tym czasie często miałem w oczach łzy bezsilności wobec mocy kolegów na stanowiskach w samorządzie lekarskim a szatan podsuwał mi zwątpienie w to, co czyniłem (obrona wiary i krzyża).

    Przepisuję ten zapis (20.09.2016), a Bartosz Arłukowicz w TVN 24 mówi prawdę o koledze ministrze, a wcześniej pan Kukiz wskazywał na potrzebę jego odwołania, bo - oprócz arogancji wobec strajkujących pielęgniarek - posiada prywatną przychodnię.

    Jako jego ofiara wielokrotnie - podczas modlitwy ogólnej - wołałem do Ducha Świętego o Światło dla kolegów oraz do św. Michała Archanioła, aby któremuś zadrżała „ręka podniesiona na sługę Pana”. Wiedziałem, że pan prezes zostanie ukarany i tak się stało, bo w swojej chorobie "na władzę" został ministrem, a nic mu nie brakowało w tym życiu.

    „Błogosławieni jesteście, gdy ludzie wam urągają i prześladują was, i gdy mówią kłamliwie wszystko, co złe na was z Mojego powodu”. Łaska wiary zawsze wywołuje perturbacje w środowisku. Jest niezrozumiały fakt, że lekarz gada o Bogu i biega do kościoła. Siostrę Faustynę nazywano „głupią Fausią”, a o. Pio przez dwa lat był odsunięty od sprawowania Sakramentu Pojednania.

    Idę, a straszliwy ból zalewa serce, bo mam wszystko, ale naprawdę czuję się obcym wśród swoich. Wyobraź sobie kogoś w ośrodku dla imigrantów, pozbawionego oparcia i środków do życia. Obcymi wśród swoich są katolicy, chrześcijanie w wielu krajach. Na ten moment w ręku mam obrazek bł. Jana Beyzyma, Apostoła trędowatych.

    W czasie  Mszy św. porannej w błyskach napływała łączność z Matką Bożą Fatimską. Podczas modlitw wołałem z płaczem; ”Matko! Matko Najświętsza! obejmij Swoją opieką wszystkich obcych wśród swoich, miej miłosierdzie nad takimi”.

    Piszę to, a z TV płyną obrazy Polaków w Anglii, którzy jako ”muzułmanie” przebywają w strasznych warunkach i nie mogą wrócić do ojczyzny. „Matko Najświętsza! Ty jesteś z takimi, bo Sama to przeszłaś”. W tym właśnie momencie za drzewami, na prywatnej posesji ujrzałem wielką figurę Matki Niepokalanej.

   Już na wczasach kupiłem różaniec, a serce zalał ból, bo; „ja chcę do Matki”. W tym pragnieniu wstąpienia do kościoła Świętej Rodziny. Na pewno zrozumiałby to wnuczek, który był z nami...daleko od matki ziemskiej.

Podczas mojej modlitwy napływały obrazy dzieci wyobcowanych w szkole (nawet popełniają samobójstwa), dyskryminowani katolicy (zdominowani przez mniejszość) oraz Pan Jezus wśród Żydów i to trwa dotychczas!

   Płyną moje modlitwy, „patrzy” figura Matki Bożej, a ja pragnę zapisać przeżycia „na żywo”, ponieważ zmieniają się i jest ich nawał, ale nie mam najmniejszego papierka. Przed kościołem znalazłem cztery czyste karteczki!

    Teraz Pan Bóg kieruje Eliasza do obcej krainy, bo jest niebezpiecznie wśród swoich. Ponowna Msza św.; „Pamiętaj, że jest Bóg, a Bóg będzie ci mocą”. To słowa wynagrodzenia za dzisiejsze pragnienie adoracji Najświętszego Sakramentu. Po Eucharystii pojawiła się ekstaza, słodycz i ciepło zalało serce, a pokój duszę. Ten błogostan sprawił chęć  zaśnięcia, bo ciało zesłabło.

    „Jezu! tak dobrze u Ciebie, a tak niewielu pragnie Twoich darów”, bo świat żyje ziemskimi atrakcjami,  a to wszystko powinno być tylko dodane!  „Boże mój! Panie! Jakże zadziwiasz każdego dnia! Nie widzą Twoich cudów”.

    Idę i płaczę, a straszliwy ból zalewa serce, a demon podsuwa zwątpienie w to, co czynię, ale wraz ze zbliżaniem się do śmierci wiem, że to jest słuszne, a Pan Jezus co pewien czas mówi do mnie poprzez Vassulę Ryden: „Niech nie męczy cię pisanie”.

     Znawca podważy moje doznania, a zarazem ograniczy możliwości Boga Ojca, który może mówić do nas w różny sposób. Kończę zapis, a żałośnie wyją koty walczące o terytorium! Tak też jest u ludzi, bo nawet śmietniki są obstawiane i obcy nie może w nich grzebać...

                                                                                                            A P E L