Najświętszego Serca Pana Jezusa
4.30 Jutrzenka. Psy kłócą się pod oknem, który ważniejszy. Wrony uczą fruwać potomstwo i drą się jak szalone. Tylko jeden ptaszek pociesza. Wraca wczorajsza msza w TV Trwam, gdzie chór parafialny powtarzał;
„Ty ich w opiece miej
Ty pobłogosław im
Ty im siłę daj
Ty ich w opiece miej i łaski udziel Swej”.
W sercu błysnął promyk Miłości Bożej, który połączył mnie z sercami kapłanów. Myśli pobiegły do tych konsekrowanych sług Pana, których matką jest Matka Jezusa. Przypomniał się Wielki Czwartek sprzed lat, gdy udało się przekazać - na falach radia Maryja - podziękowanie kapłanom za podawaną Eucharystię, która daje moc na każdy dzień mojego życia na tym wygnaniu.
Mądrość Boża dała nam cud; Święty Chleb, który „pieką” kapłani. Gdybym miał wybrać; chleb ziemski czyli życie lub Chleb Prawdziwy czyli śmierć…wybrałbym śmierć czyli Życie.
Nie znam patrona kapłanów, bo proboszczów to św. J.M. Vianney (1786-1859). Trwała Rewolucja francuska. Komunię przyjął w szopie zamienionej na kaplicę z wejściem zakamuflowanym sianem. Jako kapłan otrzymał marną parafię (na mszy niedzielnej było kilka osób).
W tym czasie śmiano się z wiernych, których „tylko chrzest różni od bydląt”. Św. Jan Vianney cieszył się ze skrajnego ubóstwa, szerzył pokutę i uczynki miłosierdzia. Niezwykle uprzejmy. Niewolnik konfesjonału. Powoli nawracały się dusze zaniedbane i obojętne.
Do naszego Kościoła katolickiego wejdą krakający, mądrzy i zaczną służyć bożkom. Obym nie doczekał - zapowiadanego w Pismach - zniesienia Stałej Ofiary i pustki w Domu Pana. Msza Św. to Eucharystia, a wiele kościołów już dzisiaj usunęło tą Świętą Ofiarę. Po co tam iść?
Prorok Daniel mówi;
Dn; 9,27 „/../ ustanie ofiara krwawa i ofiara z pokarmów.
Na skrzydle zaś świątyni będzie ohyda ziejąca pustką
i przetrwa aż do końca
do czasu ustalonego na spustoszenie/../”.
Nie wszyscy kapłani - koledzy rozumieli przyszłego świętego. Jedni czynili mu gorzkie wymówki, a inni podśmiewali się z dziwaka. Szatan przez 35 lat nękał go, a kapłani sądzili, że święty Jan - z głodu i pokut – dostał obłędu. Po czasie sami byli świadkami wybryków złego ducha.
Dn; 11, 31 „/../ Wojsko jego wystąpi, by zbezcześcić świątynię - twierdzę, wstrzymają stałą ofiarę i uczynią tam ohydę ziejącą pustką/../”
W momencie otrzymywania Wiatyku święty zawołał; ”Skoro ja nie mogę iść do Niego, On przychodzi do mnie”. W pogrzebie wzięło udział 300 kapłanów. W 1925 roku uznano go świętym.
Dn; 12.11 „/../ A od czasu, gdy zostanie zniesiona codzienna ofiara, zapanuje ohyda ziejąca pustką /../”.
Chodziłem do dentysty-mechanika. Nie czekasz, ale słowa nie zamienisz, bo czas to pieniądz. Szczękę i każdy ząb trzeba prześwietlić. Pół godziny wyrywał dobry korzeń (bo ”cysta”). Nie wyraziłem zgody na prześwietlenia (także u dzieci).
Tak też jest z kapłanami. Wielu wykonuje swoje powołanie formalnie i w pseudopokorze, lekceważy pobożność, a nawet wyśmiewa Jezusa. Porzucają sutannę dla marności tego świata i służą diabłu (tak jest z red. naczelnym „Faktów i mitów”). Niezliczeni są na drodze zguby.
Przede mną zdjęcie leżących prymicjantów („Gość niedzielny”), a w oczach łzy, ponieważ tak powinniśmy dziękować za wybranie. Jeden raz zaznałbyś pokoju i słodyczy, napełnienia duszy Miłością Boga, a dziękowałbyś z krzykiem przebijającym Niebo. Pan w Swojej Mądrości sprawił, że ręce kapłanów są święte, a ich skalanie nie kala Ofiary Przeistoczenia.
Wracają słowa piosenki; „chodźcie z nami do Jezusa, chodźcie do Światła, które nie gaśnie chodźcie z nami padając na twarze, sławcie Jego Imię”.
Zdziwiony czytam słowa teologa ks. Jerzy Szymika, że Pan mówi do nich; „należysz do Mnie /../ chroni cię moje serce./../ Pozostań w moich rekach i daj mi swoje ręce./../ Niech zostaną puste. Niech przekazują mój dotyk, dotyk Boga. /../ Nie opuszczę cię i ty Mnie nie opuszczaj”. Szkoda, że nie padło słowo; Eucharystia.
Kapłan to dar Boga i za to mam podziękować (ten dzień, dwie msze, post, świadectwo, modlitwy). Zrozum ich sytuację; nie masz domu, swojego miejsca, z dala od rodziny. Musisz wstawać o poranku, być w pogotowiu, słuchać wciąż tych samych grzechów.
A Szatan nie śpi i wpuszcza zwątpienie co do wybranej drogi, sensu tego życia, a także złość na wiernych, pragnienie potomka, znudzenie uczestnictwem w tych samych celebracjach; kazaniach, śpiewach i modlitwach. Do tego; żebranina-taca, a także proboszcz…Na końcu zaleci „wolność” z pragnieniem porzucenia sutanny.
Ale ta sama celebracja jest zawsze inna! Msza nigdy się nie wypali. Nigdy. Dzisiaj byłem na dwóch nabożeństwach, a jutro w serce wpadną słowa Iz 61,9-11”/../ dusza moja raduje się w Bogu moim, bo mnie przyodział w szaty zbawienia, okrył mnie płaszczem sprawiedliwości, jak oblubieńca, który wkłada zawój /../”.
Tam inne znaczenie, ale ja widzę prymicjantów, których Pan Jezus poślubił (oblubieniec w zawoju) i dal ubogą sutannę (szata dającą zbawienie). Jakże piękna jest Biblia. To samo słowo trafia w różny sposób.
Dalej wrzeszczą wrony, ale ptaszek też nieugięty. Zobacz moc sił ciemności. Po Mszy świętej (oktawa Bożego Ciała) otrzymałem poświęcony wizerunek Pana Jezusa z Najświętszym Sercem, który umieściłem na tylnej szybie samochodu. Nie mogę dojść do siebie.
Przyśni się nasz ksiądz zniesmaczony moją oceną jego „słowa” przy ołtarzu w Boże Ciało. Mnie też jest przykro, ponieważ nie wspomniał o Eucharystii, a to dzień szczególnej chwały…chwały Pana Jezusa Eucharystycznego, który wyszedł na ulice i do domostw Swego ludu.
APEL