Podczas dyżuru w pogotowiu przyśnił się wujek z ciotką. Na studiach w AM w Gdańsku dawali mi namiastkę domu rodzinnego do którego miałem bardzo daleko. Nie mogłem być na pogrzebie zmarłej cioci, bo były straszne mrozy, 300 km i dopiero zaczynałem pracę.

    Nigdy nie śniła mi się babcia ze strony matki z którą byłem związany...dawała mi w swojej izbie kącik za szafą - przyśniła się 1 raz w styczniu 1988 r. w niejasnej sytuacji, a po kilku dniach zmarł jej ukochany wnuczek.

    W nocy było włamanie do garaży (ukradziono samochód, a z mojego wzięto tylko kanister z paliwem) - w tym czasie czasie przyśnił się znajomy złodziej z kompanami, który rozlewał alkohol i był bardzo zadowolony.

   Mignęła też pacjentka, która podała, że zażyła środek nasenny...wyraźnie widziałem trzy „chałupki”. Rano pojechałem do niej i znalazłem się na podwórku ze snu! Stwierdziła, że jej mąż utopił się, bo pił alkohol z bratem. W samochodzie były jego spodnie z pieniędzmi, ale w zamieszaniu zginęły.

    W śnie mąż zapytał ją czy brat dołożył się do pogrzebu. Odpowiedziała, że nie, a on przeklinał go. "Później (w nocy) obudził mnie dzwonek u drzwi. Wyszłam, ale nikogo nie było, a po podwórku biegał koń, który wyszedł z obory (nie wiadomo jak)".

    Inna opowiadała, że wspólnik jej męża (kupili razem maszyny cukiernicze) zmarł nagle. Mąż stwierdził, że to ludzie bogaci, ale długo nie zwrócą. Przyśnił się zmarły dłużnik...siedział jakby na drabinie - „wyżej”, uśmiechał się i powiedział; masz rację, tutaj trzeba płacić więcej.

    Krwawiłam z dróg rodnych, słabłam - mąż (sekretarz) z kolegą lekarzem opili mój płatny urlop „na poratowanie zdrowia nauczyciela”. Nie mogli prowadzić samochodu. Wysłano po chłopaka tuż po wojsku, który nie chciał jechać, bo była zimowa zawierucha, ale „to tylko 10 km”.

   Na głównej trasie stał Star z przyczepą w którego uderzyli. Kierowca z wypadku wyszedł bez szwanku, lekarzowi urwało głowę, a mąż zginął. Piękny był pogrzeb, na trumnie położyli czerwone płótno, delegacje, kompania honorowa i orkiestra.

   Teraz mówi ojciec, któremu przyśnił się syn i prosił, abym się nie martwił; „nie martw się tata, tutaj jest mi dobrze”. Innemu umarł 2-letni synek. Żona oglądała telewizję, a on pojawił się w drzwiach...w pełnej okazałości!

    U tej babci byłem pogotowiem - ciężki napad obrzęku płuc, krok od śmierci, żyła jeszcze dwa tygodnie. Chora bała sie śmierci, bo przeżyła odejście synka i po pewnym czasie matki. Któregoś dnia usnęłam, czuję zimny powiew, wiem, że to matka - obudziłam się, ale ona odeszła.

    W takich relacjach pojawia się element elektryczności (energia magnetyczno-telepatyczna); dzwonek, błysk, lampa, w przewodach, telefon itp.  Syn pracował przy pompie wodnej - była zepsuta. Porażenie. Zginął na miejscu. W nocy sen - straszliwe błyski na starych przewodach elektrycznych w mieszka­niu (ostrzeżenie, że „też są stare i złe").

    Już w tamtym czasie uważałem, że lepiej jest chodzić na pogrzeby niż na wesela. Obecnie (2016) bardzo lubię pogrzeby. Zmarli w snach często nas ostrzegają i przypominają o różnych rocznicach.

    Wróćmy do mojego snu. Po pewnym czasie zmarł wujek, który był człowiekiem b. silnym (kierowca taxi). W momencie jego śmierci odebrałem silny impuls...nawet pękły dwie szklanki podczas śniadania. Wiedziałam, że muszę być na jego pogrzeb i tak uczyniłem.

                                                                                                                                          APeeL