W nocy napisałem o mojej duchowości do kapłana z Seminarium Duchownego oraz osobisty list, gdzie padło słowo o moim nieprzejednaniu („tak” i „nie”) w sprawach wiary. To okaże się intencją.
Zerwałem się do kościoła, ale całkowicie zapomniałem, że to dzień Matki Bożej, a Pan Jezus - przed chwilką - dał mi do ręki Jej wielki wizerunek („wyjął się” z pliku obrazków)! Dzisiaj jestem pusty duchowo (zmęczenie i napięcie).
W serce wpadło tylko jedno zdanie o winnicy; kto nie trwa w Jezusie „zostanie wyrzucony i uschnie”. Natchnienie od Matki; „nie jedź z dokumentacją”! To okazało się słuszne, ponieważ następnego dnia będzie tam jechał nasz proboszcz.
Rozmawiamy ze spotkanym pacjentem, który jest ateistą i od lat trwa w "swoich" poglądach z pytaniami od demona; „czy Bóg był inny przed 2 tysiącami lat? dlaczego Żydzi się nie obronili?...jeżli jest Bóg to dlaczego pielgrzymi mieli wypadek? jeżeli ja proszę Boga o ochronę...to sam siebie proszę! jaka śmierć…dobra? moc po Komunii św. to energia chemiczna, która działa na ciało + cała otoczka ceremonii…itd.!!
Zaleciłem, aby zapisywał co szatan wpuszcza do jego głowy!j Niech w pytaniach woła do Ducha Świętego! Uciekłem od niego i omijam go jako nieprzejednanego "Pana Energię"!...
Na spacerze modlitewnym przepływają; Żydzi, bogacze, „Gazeta Wyborcza”, „Super Stacja”, prof. Joanna Senyszyn (min. d/s wyznań). W ręku złamana, uschnięta gałązka, a żona wyrzuca - z wielkiego bukietu - kiść zagrzybionej jarzębiny. To właśnie „duchowość zdarzeń” związana z dzisiejszą Ewangelią.
W dniach „maryjnych” modlitwy są utrudnione (tylko „ustne”), a nawet niemożliwe, bo przeszkadza szatan! Wówczas gadam do telewizora, żartuję z „koryciarzy„ i normalnie tracę czas…zapomniałem o tym święcie.
Po drzemce „spojrzał” wielki wiz. Jezusa w koronie…jakie cierpienie spotka mnie dzisiaj? Żona, bez żadnego powodu…tuż przed wyjściem na wieczorny różaniec krzyczała na mnie! Pamiętaj, że Szatan nienawidzi Matki Bożej i atakuje Jej wyznawców. Jego moc jest zwielokrotniona w takie święta. Dlatego Jezus, o świcie dał mi ten wizerunek.
Zaskoczony atakiem usiadłem bezsilny i smutny, a Zły zaleca, abym „na złość jej nie poszedł do kościoła…przecież byłem rano!” Włączyłem dyktafon, a tam śpiew: „Chodźcie wszyscy do Jezusa, do Światła, które nigdy nie gaśnie…chodźcie padajcie na twarze, chwalcie Jego Imię”.
Śpiewałem to przez całą drogę do kościoła, gdzie trafiłem na Konsekrację i ponownie przyjąłem Pana Jezusa. Padłem na kolana, a na duszę spłynął jakby powiew z poczuciem bliskości Matki Jezusa…oraz jakaś pewność, że „kończy się udręka, bo cierpienie przyjąłeś, a wołałeś, aby skończyły się udręki żony”. Popłakałem się...
Szatan znał przebieg tego dnia i moich przeżyć duchowych, a to wyjaśnia jego kuszenie. Kapłan mówił o zamachu na Jana Pawła II i jego cudownym ocaleniu oraz sutannie ofiarowanej Matce. Jako lekarz zapamiętałem, że Ali Agca zawodowy morderca trafił tak, że kula o milimetr ominęła kręgosłup (cud).
Potem zaczęło się zamieszanie, brak pomocy, ponieważ jedna karetka była uszkodzona, a w drugiej brakowało alarmu (specjalnie?). Rannego wieziono przez cały Rzym, a w klinice Gemeli nie było chirurga…pacjenta załatwiano gorzej niż w każdym szpitalu powiatowym.
Matka Jezusa dała natchnienie prof. Crucittiemu, aby przybył do Kliniki (nie miał dyżuru). Pan daje problemy…patrzy jak reagujemy i Sam je rozwiązuje. To miałem przekazane w mojej krzywdzie zawodowej, ale "pogrążałem się" własną obroną.
Przez cały różaniec klęczałęm z radością i chciałbym tak dalej…”Pod Twoja Obronę” i procesja. Niech mi nikt nie mówi, że to tylko tradycyjna obrzędowość! To wielka łaska dla nas. To manifestacja wspólnoty w wierze.
”Maryjo Królowo Polski”…racz nas zawsze wybawiać, Panno Chwalebna i Błogosławiona…Pani nasza, Orędowniczko, Pośredniczko, Pocieszycielko…z Synem Swoim nas pojednaj”.
To wszystko jest bliskie sercu każdego cierpiącego. Idziemy z uniesionymi świecami (świetlny pochód). ”Jezu! Jezu!! Jezu!!!...dziękuję. Matko…jakże to piękne…Matko…”. Wprost proszą się jakieś dźwięczne instrumenty wyrażające radość Bożą, radość, że mamy Matkę…tak chciałoby się chodzić i chodzić…ile kto wytrzyma, a tu tylko jedno okrążenie kościoła!
Bóg dał nam dwa dary; wolną wolę i czas, który mamy poświęcić dla dobra innych i ku Chwale Pana, Jezusa, Matki…gdzie i do czego się spieszyć?. Nawet „patrzy” tablica na kościele „Ku Chwale Boga w Trójcy Jedynego”.
Nie piszę tego jako znawca - duchowości maryjnej na przestrzeni wieków - ale, jako Jej syn! Nie wstydzę się świecy z wiz. Matki, a z otwartych drzwi kaplicy „patrzy” właśnie taka figura Niepokalanej…”jestem przy Tobie, pamiętam, czuwam”.
„Matko…przyjmij ten dzień, na Twoje Ręce składam Eucharystię, obejmij żonę, daj jej pocieszenie i moc, uchroń od szaleńców”. Wraca artykuł o Rycerstwie (Militia Immaculatae - MI) z zaleceniem pogłębiania życia duchowego (codzienna Msza święta, spowiedź, modlitwa, Pismo, Adoracja Najświętszego Sakramentu ).
To wszystko wypełniam, ale jest jeszcze jedno; codziennie rano r o z m a w i a j z Panem Bogiem! Natychmiast widzę psychiatrów; „rozmawia z Bogiem?”…
Wróciłem sam, „pokłóceni”…zobacz, co czyni Szatan z czcicielami Matki naszej. Wyjaśnia się poranne "patrzenie" Jezusa w koronie cierniowej. Niewyspany (pisałem w nocy), udręczony dniem, sprawą zawodu, atakiem żony…padłem.
Dzisiaj Pan ukazał mi nieprzejednanych w sprawach ziemskich, a także wiary...
APEL