Zawsze z ciekawością czekam na przebieg duchowy dnia z jego późniejszą intencją modlitewną, a dzisiejszy jest zwyczajny. Kilka dni do emerytury, zaległy urlop…można rzec; nuda.
To wielki błąd, bo każde maleńkie dziecko wie, że atrakcją są jego rodzice lub opiekunowie...najbliżsi sercu. Atrakcja; to niezwykłość, urozmaicenie, „interesująca rozrywka” (w slangu młodzieżowym).
Przenieś to na nas i zrozum raz na zawsze, że z Bogiem Ojcem n i g d y nie będziesz się nudził...naszą Atrakcją jest nasz Bóg Ojciec i Jego Dzieło. My jesteśmy Jego dziećmi, a On czeka na nasze zawołanie. Tylko tyle, a to wszystko…
Teraz, gdy jadę na Mszę Św. poranną z radia Maryja padają słowa kapłana o życiu Bogiem z dawaniem świadectwa. Czas spędzony na modlitwie za innych, nabożeństwa, wyrzeczenia dają poczucie spełnienia naszej duszy!
Po śliskich schodach kościoła wspina się o kulach moja pacjentka, wdowa. Wymieniliśmy uwagę o ludziach sprawnych, którzy nigdy tutaj nie przychodzą. Masz nogi, a nawet samochód i zamiast spotkania z Królem Życia wybierasz „wypoczynek” i trzymasz się kurczowo tego zesłania.
Ja wiem, że łatwo jest tak mówić z łaską wiary, a jeszcze niedawno sam taki byłem. Dzisiaj zalecam, abyś poprosił o tą łaskę, bo nie ma większego daru na ziemi! Na cóż możesz zamienić spotkanie z Panem Jezusem...w tym szczęście niepojęte naszym rozumem (Eucharystia)? Zrozum ból mojego serca.
Minęły święta, a w kościele jest kilka osób! „Boże mój!…już się nacieszyli, nie jesteś już potrzebny Panie! Nie chcą Królewskiej Uczty”! Psalmista w tym czasie wołał (Ps 96/95); „Głoście Jego chwałę wśród wszystkich narodów, rozgłaszajcie cuda pośród wszystkich ludów”.
Kapłan z rozpostartymi ramionami modlił się, a ja w wyobraźni znalazłem się na Ostatniej Wieczerzy…”Święty, Święty, Pan Bóg Zastępów…pełne są Niebiosa i ziemia Chwały Twojej…hosanna…błogosławiony, który idzie w Imię Pańskie”.
Serce zaczęło krzyczeć: „Panie Jezu! To Twoje Ciało i Krew, niepojęty Cud, to Ty Sam dajesz się nam. Wprost widzę Ciebie Jezu na tej Wieczerzy, a ona jest tu i teraz…i będzie tak na wieki wieków! Twoje Ciało pomaga mi w moich udrękach. Panie spraw, abym do końca żył dla Twego Królestwa i odważnie głosił je”.
Po Mszy Świętej powiedziałem do znajomej: „Niech pani nie kocha tego życia, ponieważ jesteśmy na zesłaniu z miłości…Niebo jest już otwarte, można wracać”. Na ten moment podszedł do nas proboszcz i śmieliśmy się z kochania tego życia, ale zdania „uczonych” były podzielone.
Jakże zadziwiony będę słuchał jutro Słowa Ew 1J2,12-17...właśnie czytanego przez proboszcza: ”Nie miłujcie świata ani tego, co jest na świecie. Jeśli kto miłuje świat, nie ma w nim miłości Ojca”.
W błysku odczytałem intencję modlitewną i w smutku popłynęła moja modlitwa, a przypomniała się prorokini Anna, która miała 84 lata. Nie rozstawała się ze Świątynią…dzień i noc służyła postami i modlitwami. Sławiła Boga i mówiła o Nim wszystkim, którzy czekali wyzwolenia.
Takim był też czcigodny starzec Symeon, który czekał z ufnością na Zbawiciela, aby móc odejść w pokoju. Przypomniał się JP II bliski śmierci. W ręku znalazły się „Wyznania” św. Augustyna, pisma Honorata Koźmińskiego, dzieło o. M.M. Kolbego („Rycerz Niepokalanej”) oraz pielęgniarka Rozalia Celak...
Tak zakończył się jeszcze jeden „nudny” dzień mojego życia...
APEL