Świętej Rodziny

     Przed tygodniem ostrzegałem, że „dobre” natchnienie może pochodzić także od Przeciwnika Boga. I tak się stało ze mną, ale nie dziw się, że Bestia może zapraszać także do kościoła!

   Przecież wie, że uczestniczę w codziennej Mszy Św. i jego zadanie polega na zepsuciu planowanego kontaktu z Bogiem (inny kościół, nie ta godzina, itd.). Właśnie jadę szybko do odległej parafii, a z radia płynie informacja, że dzisiaj jest Święto Bożej Rodziny…czyli dzień wspólnego, rodzinnego przejścia do Dom Boga.

    Podczas przejeżdżania obok innego kościoła nie posłuchałem natchnienia, aby tam wstąpić (8.45) i w ciszy odmówić modlitwę w intencji chorych z nienawiści, a mojego kościółka wiejskiego nie znalazłem, bo na długiej trasie nie spotkałem „żywego ducha”.

    Zrobiłem „kółeczko” i wróciłem do tego kościoła, ale już spóźniony 15 minut i stałem ściśnięty w jego przedsionku…popłakałem się z powodu braku posłuchu u mojego Anioła. Ilu jest tak gubionych!!

    Wszystko poznasz po owocach. Nie poszedłem z żoną na nabożeństwo, nie zjedliśmy później wspólnego śniadania, a demon wiedział, że ona będzie nieobecna w porze obiadowej (różaniec w kościele).

     Opisuję to, aby ukazać atak sił ciemności, bo ten dzień jest też wynikiem niepotrzebnego siedzenia w nocy z sennością i dodatkową migreną. Dołóż do tego inne pokusy, a jest to czas świętej czystości. Właśnie „patrzy” św. Józef z Dzieciątkiem i napisem „Opiekun twojej rodziny”.

    To byli biedni ludzie - w naszym rozumieniu - promieniujących świętością codzienności w Nazarecie. Zacny starzec Symeon, uczciwy Żyd, który miał zwyczaj wypowiadania - przez cały dzień - błogosławieństw i chwaląc Boga odnosił się życzliwie do ludzi...szukając w nich Boga.

    Dlatego doznał tego szczęśliwego przywileju, że - w małym zawiniątku na rękach Maryi i Józefa - rozpoznał Zbawiciela. Pobłogosławił ich i stwierdził, że Jezus stanie się znakiem sprzeciwu.

    Wieczorem moje serce zalał ból z pragnieniem modlitwy za rodziny żyjące bez Boga…bez prawdziwej miłości. Usiadłem w kąciku i w ciszy popłynęła cała moja modlitwa. W tym czasie przesuwały się obrazy z całego świata: wojny, porywanie i zabijanie dzieci, pozbawianie rodzin schronienia, rodziny tak biedne, że z tego powodu dochodzi do ich rozpadu, a bliżej małżeństwa niesakramentalne moich sióstr, rodziny rozbite i patologiczne, dzieci czekające na adopcję…oraz wszechobecne ludobójstwo nienarodzonych.

    Na tym tle także biedna Święta Rodzina, która dodatkowo musiała uciekać do Egiptu z powodu zagrożenie życia Dzieciątka.

     Kapłan w mszy radiowej odnawiał śluby małżeńskie…podajcie sobie prawe dłonie i odpowiedzcie na pytania, które wam zadam w Imieniu Kościoła;

1. czy chcecie coraz doskonalej miłować się wzajemnie? Biorąc za wzór ofiarną miłość Chrystusa, który oddał za nas Swoje Życie?

2. czy chcecie okazywać sobie coraz głębszy szacunek i żyć w doskonałej wierności małżeńskiej?

3. czy chcecie wzajemnie wspierać się w troskach i radościach, w zdrowiu i chorobie służąc sobie z serca i modląc się za siebie do końca waszego życia?

   Niech Bóg Wszechmogący od którego pochodzą nasze dobre pragnienia niech umocni waszą wolę i wspiera was łaską, abyście wiernie wypełniali ponowione święte ślubowania i zasłużyli na życie wieczne.

    „Jestem tutaj, przytul mnie”…płyną właśnie słowa piosenki z serialu.

                                                                                                                                         APEL