motto; „gdzie diabeł nie może tam babę pośle”.
W nocy oglądam powtórkę „Rozmów niedokończonych” z wiedźmami, ofiarami klątw i przesądów oraz posiadającymi złą energię i rzucających "uroki". Jedna z wiedźm karze innych za wyrządzone zło…już tutaj, na ziemi!
Nie wolno tego czynić, ponieważ wyklucza się Miłosierdzie Boże. Wszystkie osoby nie mówiły o Bogu i są nieświadome wpływów Księcia Ciemności. Psycholog-ateista wyśmiewał zjawiska duchowe i tłumaczył „z polskiego na nasze”.
Jedna z pań - świadoma swojej mocy czynienia zła - mówiła o niemożności porozumienia się pomiędzy rozumującymi z normalnego punktu widzenia i duchowego, bo ona widzi człowieka jako całość.
Tak jest u mnie, ponieważ jesteśmy jednością psychofizyczną i duchową. Z tego powodu nie potrafię leczyć samego ciała, bo człowiek składa się także z duszy! To jest trudne dla „umysłów tęższych” (św. Hieronim), ale ja czuję się „lekarzem-kapłanem”! Wielu potrzebuje i szuka takich.
W „Fakcie” trafiłem na ranking polskich przesądów. Nie wiem co powiedzieć, ale u mnie jest to: g u z i k...oraz niespodziewane prośby żony; „idziesz na spacer to kup ciastka i leki”.
Wziąłem samochód i z darami pojechałem do biednej rodziny, a dzieci właśnie wyjechały na ferie. Niesmak ze stratą czasu i pieniędzy oraz benzyny…musiałem oddać torbę pączków.
Dzisiaj zmarnowałem przez to pięknie zapowiadający się dzień. Kiedyś spisałem prośby żony:
- chodź przybijemy w mieszkaniu syna kupione obrazki...zmarnowałem czas, ponieważ do betonowej ściany nie wbijesz gwoździa!
- przecieka pod zlewem, a ja jestem najlepszym hydraulikiem wśród lekarzy...straciłem swoje 100 zł i czas, a spec zrobił to w 15 minut!
- och! dobrze, że jesteś, bo wyszliśmy z wnuczkiem na spacer, a ma chęć na jagodzianki…trafiłem na oberwanie chmury, rozerwało mi parasolkę, zmokłem i pocałowałbym się z „Mercedesem”, który ruszył z postoju!
- jadę do W-wy…jeżeli możesz to pomaluj w tym czasie drzwi łazienki: kupiłem klamki, które nie pasowały, a farba śmierdziała dwa tygodnie!
- odbierz bagaże z pielgrzymki…jakbyś mógł! Właśnie tego dnia był szaleńczy najazd chorych, a później jechałem bez świateł i trafiłem na policję!
- żona wskazuje na kupiony kosz z piłką dla wnuczka, ale nie zauważyła, że ma śruby do ściany.
Smacznie zasnąłem i ujrzałem kolorowe pismo: „Wróżka”, a dzisiaj, gdy to opracowuję - podczas wychodzenia do kościoła - w ciemności założyłem buty na odwrotne stopy...szczególnie uwierała lewa.
APEL