św. Apostoła Macieja
Przed nabożeństwem śpiewałem; „wystarczyła ci sutanna uboga /../ bo wiedziałeś kim jesteś dla Boga /../”. Kapłan nie może być żonaty. Nie można pogodzić miłości do Boga i stworzenia. Wszelkie działania „lepszych kościołów” są błędne.
Na chodniku w pozycji NATO leżał znajomy - jak się okaże - ofiara obrzędu Pierwszej Komunii Św.! Reagował na silne bodźce, a z kieszeni wystawały mu dwa naboje; piwo i wódka. Wezwałem karetkę. Dziwne, ale do kolejki oczekujących na Eucharystię podszedł i przyjął Ciało Jezusa podchmielony alkoholik.
Przepłynęły czytania i słowa kapłana, ale przy wspomnieniu męczeńskiej śmierci Apostoła Macieja, który zastąpił zdrajcę Judasza przez serce przepłynął błysk miłosnego połączenia z Bogiem. Natomiast przyjęcie Zbawiciela wywołało krzyk w duszy: „O! Jezu mój drogi Tyś jest źródłem łask”.
Nie mogłem wyjść z kościoła, bo ekstaza wywołała pragnienie powrotu do Nieba. Odczucia mistyczne są nieprzekazywalne, a zrozumie je mający tą łaskę. W zalewie Miłości Bożej wołałem tylko: „Jezu! Jezu! Ojcze! Tato! Tato!!”
Mija chwila, a fala miłości powraca z nową mocą. Teraz dominuje cierpienie oddalenia od Boga: „Jezu! Serce mi pęknie…przyjmij to cierpienie za tych, którzy nic nie wiedzą o Tobie. Przyjmij to także za wrogów Boga - Ojca, za pustych duchowo, otwórz ich serca, daj im Światło Twego Ducha, niech się obudzą i przejrzą na oczy, niech przestaną błądzić w ciemności”. Zrozum teraz cierpienia Boga Ojca, który ma miliardy takich dzieci.
W przychodni spotkała mnie niespodzianka…brak kolegi, a jest wielki nawał chorych. Pierwsza pacjentka to staruszka przejęta synem alkoholikiem dodatkowo chorym onkologicznie. Jest też matka dwóch alkoholików, której mąż zmarł z powodu tej choroby. To jej syn podszedł pijany i przyjął Ciało Zbawiciela. Serce tej niewiasty jest pełne miłości i rozpaczy.
W tym czasie Krajewski tęsknie śpiewał:,„z daleka wołasz mnie /../ dzisiaj Ty i dzisiaj ja to drogi dwie /../ to szczęścia dwa”, a moją duszę ponownie zalał ból rozłąki z Bogiem i napłynęła bliskość Pana Jezusa. Życie mistyka to ciągłe cierpienie…tawet teraz, gdy to piszę mam łzy w oczach.
W takich chwilkach wyraźnie widać konflikt; ciało / dusza, ten i tamten świat...szczególnie przykre są początki przyjęć chorych z ich kłótniami na korytarzu, wpadaniem personelu, odbieraniem telefonów oraz gagami sytuacyjnymi; czy mam podpisać „słownie” (ja mówię, że można „krzyżykiem”), mam ciśnienie 1200…,,nie mam papirka"…"skóra z niego schodzi!"
Około 15.00 przepłynęły obrazy;
- płacz rodziców porwanej przez pedofilów śpiącej dziewczynki (Madeleine)
- ukrywany chłopczyk żydowski, którego prawdziwi rodzice musieli wyrwać od opiekunek
- opuszczona żona, która wzywa ukochanego
- reportaż o matce zamordowanego syna w obozie pracy we Włoszech, która długo pragnęła trafić na jego grób…”wróć synu wróć z daleka…wróć synu, wróć…matka czeka”.
Ogarnij cały świat; ofiary zatopionych statków, upadków samolotów i tych, którzy zaginęli w różnych sytuacjach. Ta intencja jest także za zrozpaczoną żonę, bo nie ma wieści o naszym synie!
Jakby na jej potwierdzenie z więzienia przyszła prośba o opinię mojego pacjenta, a w telewizji był reportaż o młodych zakochanych i piszącym list pożegnalny krwią...
APEL