Krzyż jest w naszej wierze czymś najświętszym. W moim sercu jest kolega, który powalił ten Święty Znak i walczy z nowym, który postawiono w zamian! Choroba ta nazywa się „obłędem moralnym”. Szczególna przykrość wynika z faktu, że jest to psychiatra, biegły sądowy, a mnie spotkał niegodny odwet.

   Dziwne, bo nie znam pieśni, a dusza śpiewa; „w krzyżu zbawienie, w krzyżu cierpienie, w krzyżu nauka”. I dalej; „krzyż mój całuję, krzyża się nie wstydzę, bo na krzyżu Pana mego widzę”. Czy to intencja; za tych, którzy nie wstydzą się krzyża? Przy krzyżu wiatr powalił drzewo. Dobrze zapłaciłem za sprzątnięcie, ale usługi nie wykonano...nie mieliście czasu, bo „idą święta”?...zapytałem, ale forsy nie oddali.

   Przed marmurową tablicą zmarłego proboszcza płonie lampka i stoją kwiaty, a krzyż Pana Jezusa opuszczony. Tacy jesteśmy. Czy chciałbyś, aby w Domu Boga oddawano ci cześć?…obok Jezusa, Matki, świętych i męczenników!!

   W komputerze mam zdjęcie „mojego” krzyża na tle zachodzącego słońca, które po otwarciu przybrało postać jasnego baranka. Kręcę głową z zadziwienia…zobacz możliwości Boga, bo wcześniej taką ofiarą była krew baranków.

    Wracają zdania pisane do profesora z kliniki (Mdr 2, 1a, 12-22); „Zróbmy zasadzkę na sprawiedliwego, bo nam niewygodny; chełpi się, że zna Boga, zwie siebie dzieckiem Pańskim /../ chełpi się Bogiem jak ojcem /../ dotkniemy Go obelgą i katuszą, by poznać jego łagodność i doświadczyć jego cierpliwości /../”.

    Posprzątałem wokół krzyża, a żona posadziła bratki, postawiłem kwiat i zapaliłem lampkę. Powalone drzewo sprzątnęli inni i nie chcieli zapłaty! Wielka radość zalała serce. Rozumie to każdy mający grób bliskiego. Mam pragnienie, aby zawsze stały tam świeże róże o wielkich pąkach. Tyle kwiatów dajemy nędznikom...

    Na Mszy św. padły słowa do Pana Jezusa (Ew J8, 51-59); „Teraz wiemy, że jesteś opętany”, a Zbawiciel wołał: „Ojciec mój /../ o którym wy mówicie; „Jest naszym Ojcem”, ale wy Go nie znacie. Gdybym powiedział, że Go nie znam, byłbym podobnie jak wy kłamcą. Ale Ja Go znam i słowa Jego zachowuję /../”...

   Moje ciało doznało wstrząsu, przeleciał dreszcz jak iskra od głowy w dół. Popłakałem się, łzy płynęły po twarzy (dar łez), bo padną słowa, które głoszę: „Ojcze! Boże ! Niech się Wola Twoja stanie”.

    „Panie Jezu! przyjmij moje poświęcenie, bo „Kto we łzach sieje, ten zbiera w radości”. Duchu Święty! Spraw, abym nigdy nie zwątpił w moje posłannictwo. Dawaj natchnienia, prowadź, bądź przy mnie, bo Twoja Światłość zajaśnieje, przejrzy wielu zadziwionych, a mądry pochyli głowę”.

    W ten Pierwszy Piątek będę niósł krzyż podczas Drogi Krzyżowej dla emerytów, a Pan podziękuje mi znalezieniem w kościele krzyżyka prawosławnego z promieniami, który można postawić. Dodatkowo żona przyniesie z parafii wizerunek Jezusa Chrystusa królującego z krzyża nad tym światem…

                                                                                                             APEL