Wieczorem wiedziałem, że mam być na Mszy św. o 6.30…nawet zostałem o tej porze obudzony. Przepłynęły ziemskie sprawy: „Fakt” z wyczynami Chyry w Wielki Piątek oraz mój list do „Ex. reporterów”, gdzie informują o jakimś Jezusie Chrystusie, który leczy.
Z naszej wiary szydzą w żywe oczy, a nikt nie protestuje. Prosi się pytanie do RPO…kto jest nad samorządami zawodów zaufania społecznego, bo trwa ich całkowita bezkarność. Dzisiaj, gdy to opracowuję (05.11.2017) moja opinię potwierdza działaniu KRS, która jako samorząd sędziowski "przejęła władzę"...zbyła 265 sędziów asesorów w stylu bolszewickim („nie, bo nie”).
Nagle ujrzałem moje złe czyny, które wstrząsnęły sumieniem, a z serca wyrwało się wołanie do Boga, aby raz na zawsze zostały wymazane w Księgi Życia. Wyobraź sobie książkę o sobie…różne sprawy od małych do dużych z zapisem naszych myśli! Kto się ostoi?
Po zjednaniu się z Panem Jezusem („My”) słodycz zalała duszę, w oczach pojawiły się łzy, a wszystkie moje sprawy...to ziarnko piasku na pustyni. Nic się nie liczy…tylko wieczność.
Pan odpowiedział mi, że z Księgi Życia będę miał wszystko wymazane i to raz na zawsze, ale muszę naprawdę stać się małym, całkowicie przemienić serce, przebaczyć do końca, a nawet pokochać prześladowców i nigdy do tego nie wracać.
To przepłynęło w błyskach podczas zjednania z Panem Jezusem, a wówczas przeważa dusza i te zalecenia jest łatwo uczynić. Jednak po czasie wraca ciało i wszystko zaczyna się od nowa. To dwóch ludzi…przeciwnych sobie ludzi ("schizofrenia duchowa").
Ja mam nieść krzyż Pana Jezusa, przynosić owoce, a nie mogę nic uczynić w dziele zbawienia bez miłosiernego przebaczenia. Nie mogę mieć wymazanych nawet „błahych” grzechów. Z powodu tych przeżyć zesłabłem w ciele.
Na ten czas w „Walce duchowej” (Scupoli) przeczytałem o Eucharystii jako naszej broni w walce z własnymi słabościami i z wrogami. Nie wiedziałem, że Eucharystię można przyjmować duchowo…w każdym miejscu i czasie.
Na ten moment s. Faustyna radzi, aby zwrócić się ku ciszy, milczeniu, ponieważ dusza gadatliwa nie daje Panu Jezusowi schronienia. Pan Jezus mówi, że „/../ Ja sprawiam trudności i Ja je zwyciężam”.
Wzrok zatrzymała książka św. Bonawentury. Duchowy postęp to uniżenie samego siebie, milczenie, unikanie ludzi…posłuszeństwo Woli Boga Ojca. Ja wiem o tym, ponieważ spotykając się z ludźmi gadam i żartuję, a to całkowicie niszczy pokój i odsuwa nas od Boga.
Wyszedłem na spacer modlitewny z sercem zalanym pragnieniem miłosierdzia Bożego oraz wołania za moich prześladowców. W TV Polonia był reportaż o obronie krzyża i słowa o przebaczeniu prześladowcom. Wspomniano tam o ks. Jerzym Popiełuszce oraz o dzieciach z ok. Garwolina, które w tamtym czasie nie dały zdjąć krzyża ze ściany w szkole.
Nagle ujrzałem, że sam potrzebuję przemiany, ponieważ uważałem siebie za „czystszego”, a ja mam być czystszy czyli miłosierny. Miłosierdzia Pana potrzebuje każdy człowiek. Proszę także za tych z którymi jestem poróżniony, którzy przeze mnie mają kłopoty, ale tak jest z broniącymi Boga i wiary. Proszę, aby decydenci otrzymali światło, ponieważ niektórzy z nich złoszczą się na mnie.
Pragnienie zmazanie grzechów będzie trwało jeszcze rano, a po Eucharystii nie mogłem wyjść z kościoła. Spełniło się moje pragnienie ciszy z byciem sam na Sam z Panem Jezusem. Potwierdził się sen "do przodu" w którym widziałem dwa złote kielichy na ołtarzu (dwie Msze św.).
Podziękowałem Bogu Ojcu za to, że nie muszę iść do pracy, a jest to wynik „krzywdy”, którą mi wyrządzono. Ta „krzywda” uchroniła mnie od bałaganu w przychodni. Bóg wezwał mnie do pracy na Niwie Pańskiej...
Ten dzień zakończy się obrazem z filmu w którym kobieta płakała przed Panem Jezusem Miłosiernym…
APEL