Dzisiaj pragnę trafić do spowiedzi. Podczas przygotowywania się do wyjazdu wezwano mnie do zgonu pacjentki w oddziale wewnętrznym, gdzie zastępuję „ordynatora”. Nie ma tam też dyżurów lekarskich (medyczny „dziki Wschód”). Takie zdarzenia są bardzo nieprzyjemne dla często odpoczywających pielęgniarek dyżurnych, które nie wiedzą kiedy nastąpiła śmierć.

    Rzuciłem okiem na otwarte oczy i usta pacjentki, rutynowo osłuchałem serce, podbiłem kartę gorączkową...”ot, powołana przez Pana”. Wypisałem dokument i w szumie zmiany dyżuru przeczytałem święte słowa o cierpieniu typu Jezusowego (niezasłużonym), które trzeba przyjmować, a nawet za nie dziękować.

    Nie pojmie tego normalny człowiek! Podczas powrotu do domu moje serce zalała wielka tęsknota za Panem Jezusem, którą może ukoić tylko Eucharystia. Pojękiwałem tylko „Jezu...Jezu...Jezu", a pod kołdrą zamknąłem oczy, dodatkowo zasłoniłem je ręką. W sercu dalej trwał krzyk: „Och, Jezu gdybym tak mógł przelecieć przez 300 kościołów...jak wielką niewolą jest nasze ciało".

   W nadbrzuszu pojawił się ucisk z narastającym pragnieniem samotności, padnięciem na kolana lub rozłożenie się krzyżem. Normalny człowiek powie: „obnoszenie się z wiarą, ale po co?...wiara wiarą, ale nie trzeba pajacować”!

    Podczas działania Ducha Św. nasze ciało staje się maleńką kropeczką, a jego zachcianki są śmieszne (seks, władza, posiadanie). W normalnym staniem trzeba wkładać wielki wysiłek w wyrzeczenie seksualne, post, pozbycie się władzy i pieniędzy!

    Ducha Św. sprawia, że to wszystko napływa do naszej duszy bez wysiłku: pragnienie c z y s t o ś c i staje się normalne...tak jak Wszechogarniająca Miłość Boża. Jednym słowem uświęcenie duszy staje się pragnieniem...bez mojego wysiłku! W działaniu Ducha Św. nie masz ciała i stajesz się czystym. 

   „Jezu mój, Panie Najdroższy i Jedyny: Twoja Świętość, Miłość i Czystość...och Jezu,Jezu,Jezu”. Nigdy nie miałem tak długiej ekstazy bez Eucharystii. Minęła godzina, a ja nie mogę jeść, mogą mi wszystko zabrać i mnie zabić po torturach...nie odezwę się - w tym stanie - nawet jednym słowem, będę tylko pojękiwał, a iw sercu modlił się!

   Wyobraź sobie teraz dyskusję z seksuologiem szerzącym wolną miłość z podkreślaniem tej najwyższej przyjemności z której normalny człowiek nie rezygnuje! A seks jest dany także przez Boga i jak inne radości niesie też cierpienie...nawet w małżeństwie.

   Na tym tle musisz ujrzeć czystość Pana Jezusa, a także św. Józefa (dlatego na obrazach w ręku ma białą lilię). Mam taki piękny obraz znaleziony na śmietniku. Napłynęła figura MB Niepokalanej z kaplicy sióstr zakonnych, które wczoraj odwiedziłem oraz obraz „Jezu ufam Tobie” wiszący w chacie złodziejaszków…

    W ciszy jedziemy z żona, aby przystąpić do Sakramentu Pojednania. W sercu proszę Ducha Św. o sprawny przebieg spowiedzi - różnie może się zdarzyć! Właśnie w tym klasztorze jest rocznica śmierci Honorata Koźmińskiego.

   Tam, podczas spowiedzi padną słowa kapłana do mnie: „najważniejsze, że widzisz swoje słabości, upadkami nie przejmuj się...jeżeli nie uzależniasz leczenia od podarunków, nie nastawiasz się na zarobek - trzeba umieć dać i trzeba umieć otrzymać, bo przejęcie podarunku może też być aktem miłosierdzia”.

   Ja odebrałem, że mówił to do mnie Pan Jezus. Wprost chciało się krzyczeć: „mówił do mnie Jezus...mówił do mnie Jezus”! Prawie chciało się płakać: "Dziękuję Panie Jezu i proszę, abyś był przy mnie".

   Po przyjęciu Eucharystii wewnętrznie poczułem „roześmianie w duszy”. Nawet na twarzy miałem lekki uśmiech. W drodze powrotnej wstąpiliśmy do moich rodziców - namawiam ich, aby przystąpili do spowiedzi i Komunii Św. Matka rozumie to bardziej, ale ojciec żartował, że jeszcze nie umiera i namyśli się koło lata.

- Ja żyję dzisiejszym dniem, a ty myślisz o lecie (80 lat)? Pogroziłem mu palcem na odchodne!

                                                                                                                                         APeeL