W nocy czytałem o nadchodzących czasach rządów Antychrysta. Każdy na świecie będzie oznakowany (czipy jak u psów) z gnębieniem niepokornych (aż do zagłodzenia). To jest już w Korei Północnej i było na Ukrainie pod okupacja sowiecką. Powstanie jakby wielki "Obóz Ziemia" (wg mojego wcześniejszego określenia). Ludzie przeciwni Bogu już mają wielką władzę...

   Naprawisz się, nawrócisz, zapraszamy po śmierci. Zrozum, że Bóg uszanował naszą wolną wolę i w świecie widzialnym ukazuje świat nadprzyrodzony, ale nasze obozy to wynik nienawiści…służą zabijaniu.

   Poszliśmy za ciałem i spadliśmy na ziemię. Najpierw trafiamy do pośredniaka (ciało matki), a później do „Obozu Ziemia”. Pan dał nam wszystko, abyśmy przetrwali (nie tak jak w obozach hitlerowskich i sowieckich lub w Korei Północna). Ten obóz jest wyrazem Miłości Miłosiernej naszego Boga Ojca. Więzienie jest dodatkową karą (karcerem) dla niesfornych w obozie. 

   Teraz idę na Mszę św. (na 9.00), a dusza woła; „odnalazłeś mnie Panie! Panie Jezu!…płynące drzewo!” Łzy zalały oczy, pojawił się skurcz w sercu, a zarazem dziękczynienie. Nie ma większej prawdziwej radości od poczucie obecności Boga Ojca, Pana Jezusa i Ducha Świętego.

   Na emeryturze widzę zabieganie ludzi, pośpiech do różnych prac, a dzieci i młodzież do szkół. Wreszcie mam łaskę posiadania czasu dla Boga i dla dusz za które wołam w moim modlitwach. Zapytaj siebie ile czasu poświęcasz swojemu Prawdziwemu Ojcu? Nie uczyniłeś tego jeszcze? Czy w ogóle pomyślisz kiedyś o Nim? Przyjdzie czas, że ujrzysz marność tego wszystkiego...

   Trzy dni trwał odczyt tej intencji. Pewność uzyskuję po znakach, które ją potwierdzają. Wcześniej zaznaczałem, że tego typu intencje są trudne, ponieważ dotyczą działania Boga i dziękczynienia za Jego Łaski. Potwierdzeniem są moje łzy.

   Na ten moment z „Naszego dziennika” spojrzał tytuł „Znalazłeś mnie” oraz zapisane słowa ks. Siedlanowskiego: ”Pomyśl o tym, kiedy dzisiaj - na Mszy św. - będziesz niecierpliwie zerkał na zegarek. Bóg wciąż czeka na ciebie /../ Jest blisko ciebie. Pozwól mu się znaleźć. Poczujesz wtedy czym jest prawdziwa radość. Poznasz wówczas smak życia /../”.

    Jeszcze nigdy nie byłem tak pusty i zły na Mszy św. Stałem na zewnątrz kościoła i obserwowałem „wierzących”; przychodzą 15 minut po rozpoczęciu nabożeństwa, wchodzą pary trzymające się za rękę, a pani wyfiokowana wychodzi w momencie rozdawania Eucharystii.

   Wchodziła też znajoma, która mieszka 1 minutę drogi od kościoła, a spóźniła się aż trzy minuty. Później zatrzyma mnie i będzie skarżyła się na paluszek. Tak właśnie czcimy Pana naszego Jezusa Chrystusa.

   Jednak nie można narzekać, bo Pan Bóg dał nam: słońce, rośliny, zwierzęta, wodę i tlen. Dalsze ograniczenia wolności sprawiamy sobie sami. Po męczeńskiej śmierci Pana Jezusa otworzyły się Bramy Niebios...możemy wracać, a mamy tylko jedna drogę; Kościół katolicki z Sakramentami w tym z Cudem Ostatnim (Eucharystią).

      Do zobaczenia w naszej Ojczyźnie Prawdziwej...tam pogadamy!

                                                                                                                        APeeL