Zesłanie Ducha Świętego

    Należy się wyjaśnienie dotyczące modlitwy Jezusowej, która jest modlitwą serca. Samo wymawianie Imienia Pana Jezusa jest już modlitwą. Tuż po nawróceniu wołałem do Boga Ojca swoimi słowami...to była jakby rozmowa, a właściwie wołanie w sprawach związanych z codziennością: w tym różne prośby i podziękowania.

   Mam starą kartkę z taką modlitwą: „Panie Jezu! W Twoim ręku jest moje życie. Ty wiesz jak było ze mną i co będzie. Ty byłeś, jesteś i będziesz. Twa wola jest święta. Ty czekasz na nasze wezwanie...pora nieważna ani chwila”...

   A dzisiaj wołałem z płaczem w samochodzie: „Panie Jezu Chryste, zmiłuj się nade mną /../ przebacz, pomóż, prowadź /../ bądź ze mną /../ nie opuszczaj mnie.”

  Jeszcze niedawno nic nie wiedziałem o modlitwie Jezusowej, o jej sile, a także o Duchu Świętym...żyłem po swojemu jak większość. Po latach od nawrócenia wyprosiłem modlitwę własną, której zarys jest w instruktażu.

   Na dyżurze w pogotowiu wysłuchałem Mszy św. radiowej i czytałem o modlitwie z zaleceniem Pana Jezusa: „Zawsze trzeba modlić się, a nie ustawać” (Łk 18-1). Nie czytaj rozpraw, bo tuż po nawróceniu są nieprzydatne. Piszą je ojcowie różnego typu: oto opis stanu uniesienia modlitewnego:

  • błogość płynąca z serca

  • ciepło i światłość w umyśle

  • lekkość i nadzieja

  • głęboki pokój

  • prawdziwe poczucie szczęścia.

   Tak jest u mistyków i to po zjednaniu z Panem Jezusem lub w „zawołaniu przez Boga”. Zacznij od zwykłego wołania z otwartym sercem...szczególnie w różnych sprawach codziennych i cierpieniach. Uwierz i zauważ otrzymaną pomoc, a później zawsze podziękuj!

   W każdej słabości, smutku lub upadku...pełen skruchy szukaj pocieszenia w Panu. On zawsze cię pocieszy! Zawsze! Musisz to sprawdzić na sobie, a zobaczysz jakże odmienna jest nasza droga od Drogi Pana. Ćwicz się w rozpoznawaniu woli Boga Ojca...w sprawach małych, a w wielkich trzeba zamówić Mszę św.

   Musisz zrozumieć, że mamy nieśmiertelną duszę (chodzi o świadomość tego faktu), która ma wrócić do Boga jako święta. Nic nie oznacza nasz pośpiech z pragnieniem dokonania czegoś wielkiego...

   Podczas dyżuru około g. 22.00 napłynęła tęskna miłość do Pana Jezusa z wyrzutem sumienia. Wzrok zatrzymała „Modlitwa na każdy dzień”, gdzie trafiłem na słowa „Będziesz miłował Pana, Boga Twego, ze wszystkiego serca swego i ze wszystkiej duszy swojej, ze wszystkich myśli swoich”.

  W wielkim bólu ta książeczka otworzyła się na tytule: „Dziękczynieniu za dzieło stworzenia świata”...aż krzyknąłem „Jezu!", bo dzisiaj mam właśnie dziękować i sławić Boga Ojca!

                                                                                                                           APeeL