Wniebowstąpienie Pańskie
Podczas snu spotkałem się z Janem Pawłem II, który rozumiał moją łaskę wiary, odczytywanie intencji modlitewnych poprzez „duchowość zdarzeń”, ale jakby nie akceptował przekazów do Vassuli Ryden („Prawdziwe Życie w Bogu”). Wskazałem, że my ograniczamy możliwości Boga Ojca, który „mówi” także przez „Manifest Komunistyczny”…
O 6.30...wyraźnie zostałem obudzony na Mszę św. o 7.00. Chwilkę trwała walka z ciałem, ale wiedziałem, że zostając nie uzyskałbym spokoju i zmieniłby się przebieg tego dnia. Nie udało się Szatanowi mamienie wieczornym nabożeństwem majowym z błogosławieństwem Monstrancją (dzisiaj będzie...pod moim blokiem)!
Do końca moich dni będę opisywał ten czas, ponieważ dobrze odczytana „decyzja chwilki” sprawia przebieg dnia zgodny z wolą Boga Ojca. Trzeba się w tym ćwiczyć, a później zauważyć po owocach, wykryć oszustwa Przeciwnika naszej duszy.
Po wyjściu podziękowałem Panu Jezusowi, a w zdążeniu do kościoła pomógł mi samochód, który też jest darem Boga. Większość ludzi sprawnych nie budzi się, a wczoraj spotkałem znajomego w moim wieku, który wcześniej dorabiał się, a teraz jest całkiem zmarnowany. Nie dojdzie do pobliskiego kościoła, a nikt nie będzie go codziennie woził.
W czytanym Słowie (Dz1, 1-11) był opis Wniebowstąpienia Pana Jezusa z przystąpieniem do Apostołów dwóch mężów w białych szatach. Psalmista w tym czasie wołał (Ps 47/46): „Pan wśród radości wstępuje do nieba”. Pan Jezus i Matka Boża odeszli do Królestwa Bożego ze swoimi ciałami. My zostawiamy ten „proch z prochu” na ziemi…
Św. Paweł prosił (Ef4,1-7.11-13), abyśmy „postępowali w sposób godny powołania /../ znosząc siebie nawzajem w miłości. /../ Jeden jest Pan, jedna wiara, jeden chrzest. Jeden jest Bóg i Ojciec wszystkich /../.”
Pan Jezus wskazał na znaki, które będą towarzyszyć tym, którzy uwierzą (Mk 16, 15-20). Proboszcz w kazaniu wspomniał o tym, ale głupio „żartował”, bo jak zje coś szkodliwego to „kręci mu w brzuchu”, jego pieska ugryzła żmija i musiał interweniować weterynarz, a na spotkaniu gdzie mówiono językami przestraszył się!
Zrobiło mi się przykro, bo jest to negowanie poważnych darów Boga Ojca. Na to wskazał św. Paweł: „Każdemu zaś z nas została dana łaska według miary daru Chrystusowego”. Nie każdy może być egzorcystą (Amorth), uzdrawiającym w Imię Pana Jezusa (o. John Bashobora), czytającym w naszym losie (o. Pio podczas spowiedzi), itd.
Ja sam mógłbym mieć łaskę uzdrawiania, ale po prośbie wskazano mi, że codziennie uzdrawiam duchowo poprzez ofiarowanie Mszy św. z Eucharystią i modlitwami w różnych intencjach z dawaniem świadectwa mojej wiary. Natomiast mówienie językami jest mi niepotrzebne, bo w Królestwie Bożym językiem są nasze myśli!
W kazaniu wspomniano też o obowiązku przystępowania dwa razy w roku do Sakramentu Pojednania z przyjęciem Chleba Życia dla naszej duszy. Porównam to obowiązku spożywania chleba dwa razy do roku.
Po Mszy św. przekazałem te uwagi proboszczowi i ponownie prosiłem o wspomnienie „resztki Pana”, która uczestniczy w codziennych nabożeństwach. To był dzisiejszy owoc przyjęcia zaproszenia od Boga na poranną Mszę św.!
Sam zobacz jak działa Szatan, bo wieczorem czułem się jak przed śmiercią. Nawet napisałem testament. W takim stanie wyszedłem i podczas śpiewu niewiast na majówce z proboszczem odmawiałem moją modlitwę
Trafiłem też na słowa z zapisu z początku nawrócenia: <<Zmagając się ze śmiercią, w tęsknocie ostatniej chwili życia bądź ufny i spokojny...miej trochę dobrej woli - wówczas śmierć nie będzie dla ciebie trwogą, ale radością! W tej ostatniej godzinie nie możesz liczyć na siebie...musisz z dobrą wolą zwrócić się do Jezusa Chrystusa, zrozumieć swoją nędzę!”
Przed snem z włączonego telewizora pobłogosławił mnie Jan Paweł II (transmisja z pielgrzymki do naszej ojczyzny). Tak zakończył się tydzień z Trójcą Świętą zaproszoną do mojej izdebki…
APeeL