Przepływają obrazy moich pacjentek z demencją oraz psychozą starczą. To śmieszne, ale nie dla rodziny. W gabinecie jest fajna babcia, żartujemy, a w domu do córki mówi „pani” i ostrzega ją przed chłopem chodzącym po podwórku (zięciem).
Inne szaleją, wyzywają, a wręcz mówią jak opętane, prawdopodobnie może przez nich mówić Szatan...musiałbyś to usłyszeć.
Z telewizji płyną obrazy Japończyka i Chińczyka, którzy opiekują się bardzo starymi rodzicami. Nad chłopcem ze śpiączka mózgową (po urazie czaszki), który pokonał raka kości stoi zapłakany ojciec. Innego chłopca z Polski oskarżono o gwałt w Londynie...nad nim płacze matka.
W PTP Planeta przedstawiają obraz nielegalnej knajpy chińskiej, gdzie serwuje się psie mięso. Służby sanitarne wykręcają się…my kontrolujemy tylko legalnie prowadzone restauracje, a to sprawa policji.
Idę na Mszę św., a nasza siostra organistka regularnie spóźnia się (zakon jest tuż, tuż). Nie można dobrze postępować, być odpowiedzialnym bez Boga. Wrzuciłem pieniądze do skarbonki, a nie ma świeczek ofiarnych, bo króluje bylejakość.
Właśnie spadł samolot z naszymi dobrymi lotnikami (dwudziestu). Nie powinni lecieć w takim zgrupowaniu, a to nieudolność rządzących. Padają słowa prezydenta, że: „Nigdy nie zapomnimy ofiarnej służby tych, którzy zginęli w katastrofie wojskowego samolotu transportowego.”
Strajkują celnicy, a kolejka TIR-ów na granicy z Ukrainą ma 20 km. Jeden z kierowców zmarł. Zobacz służbę. Jeszcze protest górników, bo całkiem zapomniano o nich. W sercu pojawilo sie odczucie służenia jedni drugim, a nad tym wszystkim Bogu Ojcu.
Mój samorząd lekarski na który płacę ma służyć, a próbuje mnie skrzywdzić. Ponadto pochwalą strajk lekarzy przeciwko rządowi PiS-u, zamyka się oddziały i włóczy chorych karetkami. Za komuny siedzieli cicho, bo tak było im dobrze. Teraz muszą słuchać swoich panów i czynić zło, a jako komisarze usta mają pełne frazesów: o zdrowiu chorych i prawach lekarzach.
Przesuwają się ratownicy różnych służb, kapłan-spowiednik prezydenta, psychologowie więzienni i dziennikarze, pielęgniarki, a na końcu wszystkich ja. Dzisiaj jest mniej ludzi. Przesuwają się kobiety przejęte dziećmi i służące swoim mężom. Oto dziewczynie brat wykręcił biodro, a jednej z pacjentek młody mąż ma miażdżycę.
„Chryste! mój Panie. Cóż zrobiłbym bez Ciebie. Wszystko trzeba oddać Tobie, bez reszty z pełnym poświęceniem: w swoich myślach i uczynkach, nie wolno się rozpraszać…trzeba być dla Ciebie od rana do wieczora.”
Ból zalał serce; „Tato każda chwilka zbliża nas do spotkania przed wiecznością. Pragnę zostać tutaj dla Twoich Spraw, bo nikt nie ma czasu dla Ciebie!” Popłakałem się...
APeeL