W wielkim smutku wyszedłem do pracy. Wprost nie mogłem oderwać głowy od ziemi. W samochodzie bardzo wolno zacząłem odmawiać modlitwę „Ojcze nasz”, którą zamieniłem w „Ojcze mój”.

   Każde zawołanie rozważałem w sercu, a później wszystko powtarzałem. W tym czasie odkryłem wielką moc tej modlitwy, a jeżeli ma wielką moc to zadaniem złego jest przeszkadzać.

   Ja pragnę być sam na Sam z Bogiem, a Szatan chce wepchnąć mi do samochodu znajomego! Wybawiła mnie ciężarna, która kręciła się niespokojnie.

   Dzisiaj kończy się moje postanowienie o abstynencji, a właśnie w oddziale jest wielkie pożegnanie odchodzącej pielęgniarki (z wódką). Dziewczyny przymuszają mimo, że wołam..."nie, nie, nie”!

   Nadeszła pomoc, bo ktoś właśnie zadzwonił, przybył też pacjent. W ręku znalazła się modlitwa do Boga w Trójcy Świętej Jedynego.

<<Boże! W Trójcy Święty Jedyny! Ojcze! Jezu Chryste i Duchu Święty...

   Ty mi odpuścisz grzechy w Swoim Najgłębszym Miłosierdziu. Przychodzę do Ciebie pełen prawdziwej wiary i pełen skruchy.. Do Ciebie się zwracam: zmiłuj się, wyzwól od grzechu i utrwal łaską.

   Boże i Panie mój. Do Ciebie się zwracam. Do Ciebie przychodzę...do Pana i Zbawiciela mojego. Proszę Cię, abyś spoglądał na mnie, uświęcał moje życie, prowadził mnie i miał mnie w Swojej Opiece.

   Panie Jezu. Proszę Cię prowadź mnie...przychodzę do Ciebie jako twój syn, bądź ze mną i prowadź mnie. Proszę Cię Królu - Królów Ojcze Niebieski.

  Wielbię Cię i dziękuję Ci za to, że przemieniasz mnie, prowadzisz oraz uświadamiasz, że jestem słaby, grzeszny i potrzebuję Twego działania, pomocy i przebaczenia.

   Boże Ojcze!

  Stworzycielu Nieba i Ziemi, Ojcze Niebieski, któryś mnie na Swoje podobieństwo stworzyć raczył...korzę się przed Tobą (w poczuciu winy i grzechu) i w serdecznej skrusze wołam do Ciebie!

   Panie Jezu zmiłuj się! Synu Boga Żywego, Panie mój Jezu Chryste Odkupicielu świata Ty właśnie - poprzez ofiarę Swą, Bolesną Mękę - mnie grzesznemu zjedna­łeś łaskę i pojednanie z Ojcem!

   Błagam Cię Jezu Chryste zmiłuj się. 

   Duchu Święty, który mnie oświecasz i znasz tajniki mojego serca. Wyznaję przed Tobą w pokorze: moja wina, moja wina, moja bardzo wielka wina!

   Boże w Trójcy Święty Jedyny bądź mi Miłościw teraz i w godzinie śmierci mojej.

Zmiłuj się nade mną. Ojcze Przedwieczny! Ty dałeś Syna swojego umiłowanego, abym uwierzył i nie zginął, ale miał żywot wieczny...>>.

   Podczas zapisywania tego...do kącika w kuchni weszła żona z krzykiem (pisałem na maszynie): „dość tych nauk!...tych nauk, czy nauki Jezusa”?

    „Panie Jezu! wiem, że takie napady i udręki będą”...uśmiechnąłem się tylko pod nosem. „Panie! daj Twoje Światło mojej żonie”.

                                                                                                                                    APeeL