Podczas przejazdu na Mszę św. serce zalewała złość z powodu krzywdy zawodowej (zostałem napadnięty przez szajkę we własnej Izbie Lekarskiej), a w tym czasie z radia Maryja płynęły słowa o potrzebie przebaczenia oskarżycielom.

    Nie wygrasz w równej walce z trzymającymi władzę. Na nic tutaj zasada: „oko za oko, ząb za ząb”, bo musisz należeć do „samych swoich”. Inaczej „niezależny sad” przeczyta ci długie pismo w którym pominie twoją rację. Nie byłeś nigdy w „naszym” sądzie?

   Mnie nie wezwano na rozprawę, a wyrok przysłano po czasie ze zwrotnym potwierdzeniem odbioru (in blanco). Z zaskoczenia podpisałem, a to wykluczało odwołanie. Zobacz jak Pełni Obłudy byli "sprytni".

   Przy słowach pieśni: „Święty Boże, Święty mocny, Święty a nieśmiertelny zmiłuj się nad nami"...chciałbym to słuchać do końca świata, a właśnie biją dzwony kościelne. W czasie czytań mszalnych wzrok zatrzymał Dobry Pasterz, a właściwie kwiaty u podnóża tej wielkiej figury.

     Na ten moment psalmista zawołał: „Bada Pan sprawiedliwego i występnego /../ ludzie prawi ujrzą Jego oblicze”. Pan Jezus zapytał Piotra czy Go kocha i wskazał: „Paś owce Moje /../ gdy byłeś młody /../ chodziłeś, gdzie chciałeś /../ gdy się zestarzejesz wyciągniesz ręce swoje, a inny cię opasze i poprowadzi, dokąd nie chcesz /../”. J21, 15-19

    Nagle napłynęła miłość do Pana Jezusa, a to jest nieprzekazywalne. W ludzkim wydaniu jest miłość matki do dziecka (chodzi o czystość i moc) lub cierpienie w pierwszej, czystej miłości... 

    Pragnę kupić Zbawicielowi piękne róże i zapalić lampkę pod "moim" krzyżem. Po Eucharystii słodycz zalała duszę, a w sercu pojawiło się pragnienie wdzięczności Panu Jezusowi za niezasłużone cierpienia, a bliżej niesłuszne oskarżenie.

   Na ten moment św. Paweł przebywa w więzieniu, a Żydzi żądają od Rzymian jego skazania na śmierć, ale ich prawo wymaga wysłuchania oskarżonego, który ma możliwość bronienia się przed zarzutami.

   W przedsionku kościoła chodził gołąbek. Poprosiłem kościelnego, aby go uwolnił. Tak uczynił, ale gołąbek nie mógł odlecieć, ponieważ ktoś przyciął mu skrzydła. Złapał go. Skrzydła odrosną, ale trzeba wyrwać obecne pióra. 

   W drodze do domu postawiłem kwiaty pod krzyżem i słuchałem kazania z relacją o potrąconej przez samochód, która nie mogła przebaczyć. Dopiero działanie Ducha Świętego sprawiło odmianę jej serca. 

    Wielki ból napłynie jeszcze następnego dnia, gdy św. Paweł będzie mówił do Żydów (Dz 28,16-20, 30-31); ”Nie uczyniłem bracia, nic przeciwko narodowi lub zwyczajom ojczystym, jednak wydany zostałem jako więzień w ręce Rzymian /../ nie popełniłem nic zasługującego na śmierć”.

    Te słowa wpadną w serce, ponieważ kocham moją ojczyznę i Boga naszego...nie uczyniłem nic złego, a pozbawiono mnie wszelkich praw. Tak jest z wyznawcami Boga Prawdziwego...

                                                                                                                      APeeL