Dzisiaj będziesz świadkiem ataku Szatana, który wiedział, co będzie w odróżnieniu ode mnie. Zapisywałem świadectwa od północy do 4.00, a po położeniu się serce zalewała niechęć do wiary i pójścia na Mszę Świętą...”dzisiaj nie pójdę, bo nie lubię, gdy jest dużo ludzi...zresztą byłem wczoraj dwa razy, w tym wieczorem”.
Po wahaniu o 6.10 głęboko zasnąłem i obudziłem się o 6.15! Wolno przełamałem się, zrobiłem kawę, poprawiłem zapis na stronie i na czas dojechałem na spotkanie z Panem Jezusem...czekało na mnie jedno miejsce parkingowe i „moja” ławka przed kościołem, a z głośnika płynął śpiew neokatechumenów z grą na gitarach i skrzypcach.
Od Ołtarza Świętego padły słowa, że „każdy chrześcijanin ma być prorokiem dla tego świata”, a przecież przed chwilką pisałem o błędach braci islamistów. To grozi śmiercią, ale lepiej być zabitym przez islamistów niż przez swoich dżihadystów udających katolików ubranych w białe fartuchy. Padły też słowa o przekupionych przeciw niewinnemu.
Tak uczyniono w biały dzień w mojej Izbie Lekarskiej na którą wpłaciłem od początku jej reaktywacji (wg. dzisiejszej składki: ok. 12-15 tys. zł.). Koledzy murem stanęli po stronie psychiatry demolującego miejsce poświęcone.
Zważ na stan mojego serca, które - w ataku demona - pałało odwetem z refleksją: psychiatrzy nie uznają natchnień. Co w takim razie z Biblią (słowem natchnionym przez Boga) oraz z podyktowanym Koranem?
Co z psalmistami chwalącymi Boga Ojca...przecież Tam Nic Nie! Czy tak samo jak mnie katolika potraktowano by lekarza islamistę? Już wiem, że Szatan chciał mnie oszukać, abym został w domu i nie rozgłaszał jego tajemnic.
Zawołałem do Boga czy mam być tutaj do śmierci czy wyjechać do mojego rodzinnego miasta. Odpowiedź nadeszła natychmiast: „Prawy zamieszka w Domu Moim, na Górze Świętej”. To prawda, bo Tam jest mój dom „Jezu mój kochany”...na ten moment spadł na mnie zwiędły liść z wielkiego drzewa. Tak jest z nami po śmierci...
Po co marnować czas, trzeba tylko prosić o ochronę obecnego miejsca...co uczyniłem w nocy, gdy rozbójnik głośno rozprawiał z innymi przed naszymi blokami. Przeszedłem z wizerunkiem Boga Ojca po wszystkich pomieszczeniach.
W Słowie Boga padną zalecenia do narodu wybranego (Pwt 4, 2-2, 6-8), aby nic nie zmieniali w przekazanych nakazach i sprawiedliwych prawach. Mają strzec tego i wypełniać. Pan Jezus w Ew (Mk7, 1-8a.14-15.21-23) wskazał faryzeuszom i uczonym w Piśmie, że trzymają się ludzkiej tradycji (nie wolno jeść nieczystymi rękami), a uchylają przykazania Boże. „Z wnętrza bowiem, z serca ludzkiego pochodzą złe myśli” z całą plejadą grzechów.
Kapłan w kazaniu podkreślił, że najwięcej wolności mamy w myślach. W słowach uważamy, a w czynach jesteśmy ostrożni. Ja wiem o tym, że każda nasza myśl jest zapisana na wieki.
Eucharystia ułożyła się w formie otwartego kwiatu storczyka, a cały kościół był nimi wystrojony po wczorajszych ślubach. Pozostałem, aby porozmawiać z neokatechumenami, bo jadą do Peru, aby odczytać Wolę Boga Ojca.
Wskazałem im, że nie trzeba tam jechać, bo Bóg jest wszędzie, a w tej chwilce w naszych sercach (po Eucharystii). Jeden z nich otworzył moją stronę. Teraz już wiesz dlaczego Zły kusiłem mnie pozostaniem w domu. Podziękowałem Bogu Ojcu za ochronę.
Przez 1.5 godziny trwała moja modlitwa w intencji tego dnia...
APeeL