Większość osób śpiących w nocy nie zdaje sobie sprawy, że wielu w tym czasie pracuje. Zarazem ci ludzie nie znają radości jakie dają obrazy różnych barw, gry świateł z liśćmi tańczącymi pod kołami samochodów. 

    Właśnie wieziemy pacjentkę z porodem niewczesnym (dzieciątka rzadko przeżywają)...poród nie w czas! To wielkie nieszczęście. Pierwszy poród był podobny i dzieciątko nie żyje. Moje serce zalał smutek, bo znalazłem się w sytuacji tej kobiety pragnącej macierzyństwa.  „Panie Jezu! Ty możesz pomóc tej kobiecie. Proszę”…

    Dodatkowa refleksja jest następująca, że na ten i na tamten świat trzeba przybywać w porę. Ile jest kłopotów, gdy umierasz niespodziewanie.

    Teraz stary człowiek płacze ze strachu...przed śmiercią! Mówi o tym i znowu zaczyna rzewnie płakać. A kobieta „umiera” po zdenerwowaniu. Płacze stara matka, której zmarła córka w pełni sił.

   Jej córce prostowałem ścieżkę życia i walczyłem o jej duszę. Przyśniła się 22 lipca, gdy byłem na wczasach. Prosiła o pomoc...zmarła 26 lipca. Jej matka miała piękny sen. Córka przyszła do niej po śmierci; stała rozpromieniona za oknem, uspokajała i mówiła, że żyje. Popłakała się i pocałowała mnie w głowę ze słowami; „Bóg zapłać”. Wychodząc chciała powiedzieć ”Niech Matka Boska...”, ale załamał jej się głos...

    Przypomniały się słowa kazania z niedzielnej Mszy Św. radiowej o Panu Jezusie, który jest przy każdym chorym...do ostatniej chwilki ich życia. Ludzie też czuwają przy umierających i nieuleczalnie chorych. Stąd „siostro” i „matko” w zakonie, a te piękne określenia opiekunek wprowadziła bł. Kinga w XIII wieku. Wielka jest także moja łaska bycia lekarzem...

    Na ten czas  włączyłem nagraną audycję o śmierci (Adwentyści Dnia Siódmego). Lektor mówił, że czas spędzony z Panem Jezusem to czas błogosławiony w którym serce bije mocniej, a człowiek staje się lepszy. To prawda, ale te chwile wynikają „z zaproszenia”. Nie mogę sam z siebie podejść do Świętego Świętych. To jest zrozumiałe w wydaniu ziemskim...nie możesz nawet zadzwonić do premiera czy jakiegoś ministra.

     Padano też, że premier Tadeusz Mazowiecki osobiście odwiedził zakonny Dom Opieki Społecznej prowadzony przez siostry Urszulanki z Pokrzywna k. Poznania: szedł jakby na palcach, by nie zakłócić ciszy, zatrzymywał się i dotykał rąk chorych i pochylił się nad kobietą przykutą do łóżka od 40 lat. 

   Łzy zalały moje oczy, bo w wyobraźni ujrzałem Pana Jezusa, który chodzi w ciszy po salach chorych i przytułkach na całym świecie. Zważ na tajemnicę, bo Syn Boga jest przy każdym z nas jednocześnie! 

    Życie wieczne zaczyna się już tu i teraz, a powrót do Boga to powrót do Życia. „Panie Jezu! dziękuję Ci za każdą chwilkę, gdy mogę być z Tobą, czuć Ciebie i myśleć o Tobie”...

                                                                                                                       APeeL