To był czas z początku mojego nawrócenia. Wówczas jeszcze mieszałem parapsychologię i reinkarnację z wiarą katolicką, jedynie prawdziwą! Interesowałem się też eksterioryzacją, która jest dowodem na istnienie duszy.

   Po przebudzeniu rozmyślałem o Nostradamusie. Michel de Nostre-Dame (Nostradamus) pochodził z biednej żydowsko-francuskiej rodziny. Urodził się 14 grudnia 1503 roku w Saint-Remy-de-Prowence jako syn drobnego kupca i został wychowany w wierze katolickiej.

    Cały czas zapisywał swoje prorocze sny (centurie)...w tym dokładne sny erotyczne (od demona), aby jego dzieło służyło szerzeniu zła. Każdy przyzna, że była to pornografia! Bóg na pewno nie chce tego, bo pragnie tylko naszego dobra, życia bezgrzesznego, a na szczycie świętego...

    Dzisiaj znam zjawisko snów „do przodu”, które sprawdzają się. Zarazem zalecam, aby nie badać tajemnic swojego losu, bo wystawiamy się na żer Szatana.

   Każdy z nas ma inną drogę prowadzącą do doskonałości, która może być zmieniona przez Miłosiernego Boga Ojca. W naszych początkowych poszukiwaniach przypominamy człowieka zagubionego w buszu, później szukającego ścieżki, aby doprowadziła nas do drogi, która kończy się Autostradą Słońca! Zdajmy się na Opatrzność Bożą i uwierzmy, że to co wg nas jest złe wynika tylko z naszej oceny.

   O wszystkim dowiemy się w życiu przyszłym (naszym posłannictwie, służbie, zadaniach), bo wszystko czemuś służy...nic nie jest bezmyślne i niepotrzebne! Każdy z nas zarazem jest niepowtarzalny i w wypadku jego śmierci powstaje chwilowa „dziura". Dlatego należy przyjąć swój los i naprawdę uwierzyć w Boże prowadzenie.

   Już nowy dzień...trzeba zaczynać codzienne obowiązki. Idę do gabinetu...a demon podsuwa niby od Boga: „Oto oblubieniec mój”! Chodziło o wywołanie pychy.

- Idź precz Szatanie!

   Pan Bóg Ojciec zna moją nędzę, a ja mam czynić Jego Wolę z miłości...można powiedzieć, że jest to nasz obowiązek!

    Przypomniało się opowiadanie kierowcy o hodowanych królikach. Wszyscy cieszyli się, a najbardziej dzieci. Pewnego dnia zostały zagryzione...co do jednego. Na podwórku zastał pobojowisko, leżały rozszarpane przez obcego psa!

   W miejscu przez które przechodził (ruchoma deska w płocie) założono metalową pętlę, która pewnej znalazła się na szyi psa ich wujka. Trzy dni walczył ze śmiercią...ledwie chodził półprzytomny, łeb miał obrzęknięty, a oczy pełne krwi.

   Czy nie jest tak z ludźmi postępującymi skrycie z zamiarem czynienia zła. Taka pętla zaciska się na ich duszy, bo są przekonani, że nikt nie zna ich myśli i podłych uczynków…

                                                                                                                       APeeL