W śnie ktoś „przytulił” mnie z łamaniem kości. Przebudziłem się z krzykiem i pragnieniem modlitwy, a demon powiedział: „już będzie klepał modlitwy”! Wodą święconą przeżegnałem wszystkie pomieszczenia i na kolanach zacząłem odmawiać „św. Osamotnienie Pana Jezusa”.

   Przy tym wymieniłem wszystkich z mojej rodziny żyjących i zmarłych z przodkami aż do Adama i Ewy. Poprosiłem, aby Bóg wybaczył ich duszom różnego typu profanacje Ciała Pana Jezusa, bo „nie wiedzieli co czynili i co czynią”. Dodałem: „Panie Jezu przecież Twoi Apostołowie także byli bardzo słabi, a ci z mojej rodziny nie wiedzieli i nie wiedzą, że Jesteś”!

   Tak zaczęła się ta intencja, a po odsłonięciu okna ujrzałem pięknie świecącą gwiazdkę, jakże Bóg to wszystko urządził! Żona jest już na Mszy św. roratnej, a ja dalej wołam w intencji tego dnia: „za grzeszących podczas przyjmowania Eucharystii”.

   Ciemno, zimno i wiatr, a w moim sercu trwa radość z powodu modlitwy. Napłynął obraz profanacji i niszczenia Tabernakulum przez żołnierzy chińskich. Dzisiaj, gdy to przepisuję (4 maja 2015) premier Ewa Kopacz przystąpiła do świętokradzkiej Komunii św. na pogrzebie prof. Władysława Bartoszewskiego. Tam promował się też ks. Wojciech Lemański mimo suspensy.

   Podobnie postępuje prezio Bronek, bo przystępuje do Eucharystii, a jest za gender, In vitro oraz aborcją dzieciątek szczególnej troski. Razem z prezesem NIL Maciejem Hamankiewiczem przywiózł Światełko Miłosierdzia z Łagiewnik, które mieli szerzyć w ojczyźnie.

 Ponadto postuluje się przystępowanie do Eucharystii rozwodnikom i żyjącym w konkubinacie...podchodzić jak podczas dzielenie się opłatkiem w urzędach. Z drugiej strony ci, którzy mogą przystąpić nie chcą, bo nie mają pragnienia...tak jak kobieta z blogu: „nie przyzwyczaiłam się”!

   Pod kościołem trafiłem na „Podniesienie” i słowo „nie godzien”...pozostałem poza świątynią powtarzając „nie godzien, nie godzien”. Dzisiaj, gdy to opracowuję (23.12.2018) dodam, że przed Eucharystią 3 razy powtarzam: „Baranku Boży nigdy nie byłem godzien, nie jestem i nigdy nie będę godzien, abyś przyszedł do mnie”.

   Z natchnienia podszedłem do spowiedzi, bo intencja jest bardzo poważna. Łaska Pana sprawiła, że właśnie przybył mój kapłan, a nikt tego nie zauważył z długiej kolei do innego. Pan Jezus zna moje serce.

    Po Eucharystii zostałem wciśnięty w ławkę kościelną i nie obchodził mnie cały świat. Pokój zalał serce i duszę - nic mi teraz nie jest potrzebne. Pozostałem na następnej Mszy Św. a zły kusił do wyjścia i pisania świadectwa na maszynie.

   To jest typowe „dobro”...z trudem pozostałem, a później nie mogłem wyjść z kościoła, gdzie wołałem w mojej modlitwie za tych, którzy szydzą mówiąc, że „wywalamy języki, aby jeść Pana Jezusa”! Moje serce zalewała radość Boża z pragnieniem odmawiania (w piątek) cz. radosnej różańca!

    Teraz Pan Jezus mówi do mnie: „wszystko jest w ręku Moim”, a siostra Faustyna dodaje, aby unikać szemrzących, mało mówić z ludźmi, a dużo z Panem Jezusem. Nagle ujrzałem bezmiar moich grzechów, a wyspowiadałem się tylko z jednego: „Panie, przecież grzeszę każdym oddechem!”

                                                                                                                                APeeL