To jeszcze jeden ciężkiej pracy na Poletku Pana Boga (10 godzin), bo nie jest łatwo opracować stare zapisy, które są ciekawe nawet dla mnie, ponieważ pokazują codzienne życie lekarza na styku życia i śmierci, niewolnika systemu dyżurującego w piwnicznej izbie.
Człowiek pozbawiony łaski wiary doczepi się do błędów stylistycznych oraz ortograficznych („tą czy tę”, po kropce oznaczającej skrót nie daje się przecinka, itd.). Dziwię się natchnieniom Ducha Świętego, które sprawiły, że miałem pragnienie zapisywania - rzeczywistości zmieszanej z duchowością - od przebudzenia w wierze i to trwa!
Pojechałem na Mszę św. o 7.15, ale trafiłem na moment konsekracji (jeden z kapłanów zaspał) i przyjąłem tylko Eucharystię. Dzięki temu wróciłem na Mszę św. wieczorną, a to sprawiło odczyt intencji, ponieważ był wichura i przejmujący ziąb. Moje serce znalazło się przy zesłańcach na Syberii...
Jan Apostoł (1J2,22-28) nazwał kłamcami tych, który nie uznają Boga i Syna. Ci, którzy zostali namaszczeni wiedzą i nie potrzebują pouczenia od nikogo. Natomiast w Ewangelii (J1,19-28) pytano Jana Chrzciciela kim on jest? Na wszystko odpowiadał: nie jestem i dodał, że nie jest godzien „odwiązać rzemyka u sandałów” Pana Jezusa. Pomyślałem o sobie...
Eucharystia ułożyła się w zawiniątko, a serce zalała słodycz i nie chciało się wyjść z kościoła. Po powrocie do domu włączyłem telewizor, gdzie była rozmowa o zesłańcach na Syberię, a później do Kazachstanu. To rozległe tereny typu stepu z upałami w lato do 40 stopni i z mrozami w zimie też do 40 stopni oraz wichurami.
Wprowadzono ustawę z możliwością przyjmowania repatriantów. To było potwierdzenie intencji modlitewnej tego dnia z ofiarowaniem za tych biedaków. Kończę ten zapis o północy, a wszystko zasypało, trwa wichura i robi się Syberia, a do wczoraj był marzec, odbijały kwiaty, gołąbki gruchały jak na wiosnę.
Serce falami zalewał ból, bo takim przejściowym obozem - dla naszej duszy - jest dołączenie do ciała fizycznego z zesłaniem na ziemię. Ten Cud Stworzenia opętani przywódcy chcą zniszczyć. Apokalipsa już trwa...
Następnego dnia - przed Najświętszym Sakramentem - odmówiłem moją modlitwę w imieniu zeslańców na nieludzką ziemię oraz za ich dusze, bo wielu mogło przeklinać Boga. Teraz, gdy kończę ten zapis (3.00 w nocy) ze znaczka "patrzy" o. Maksymilian Kolbe...
APeeL