Płacze rodzina Bartka, chłopczyka, który popełnił samobójstwo…molestowany przez kapłana i specjalnie oskarżony o kradzież. Płacze także jego braciszek, a ja razem z nimi. Jakże cierpi Serce Boga! Pomnóż moje łzy przez miliardy...

    Pacjent pokazuje zmiażdżony samochód; zasnął za kierownicą i czołowo zderzył się z busem. Teraz „krąży” w poszukiwaniu pomocy. Przed przyjazdem karetki policja zabrała go na komendę, gdzie wezwany lekarz „nic nie stwierdził”. Chirurg skierował go do oddziału, ale odesłany jest u mnie...ponownie trafia do chirurga! Chciałby się powiedzieć, że krzywda rodzi krzywdy...

    Babcia - w pocie czoła i własnymi rękami - wybudowała dom, a teraz jest gnębiona przez konkubenta córki, który pragnie jej ubezwłasnowolnienia (przejęcia majątku). Psychiatra sądowy stwierdził zespół urojeniowy, bo pacjenta skarży się na wyzywania, zniszczenie drzwi oraz grożenie jej śmiercią!

   Znam ją z wizyt pogotowiem i wiem o co chodzi córce z „przyjacielem” byłym stróżem prawa. Kiedyś podczas mojej interwencji zagadywał o jej chorobie, a ja powiedziałem, że jak mu nie pasuje to może się wyprowadzić. 

    Jakże ją rozumiem, bo sam mam podobny zarzut: chory psychicznie z powodu wiary i obrony krzyża. Ja jestem dla niej ostatnią nadzieją, bo tuła się po obcych. Na pewno wołała do Nieba. Napisaliśmy pismo do sądu, które pomogło. Z Bogiem w sercu inaczej widzisz biednych, słabych i krzywdzonych.

   Teraz jest pacjentka z którą od 3 lat walczymy o należną rentę…to prawdziwa droga krzyżowa. Pacjentka jest bliska samobójstwa, nie ma z czego żyć, a jest niezdolna do żadnej pracy. Dobrze, że wszystko zawierzyła Bogu.

   Jeszcze głupota ludzka...rodzice balowali trzy dni, a ich dwójką dzieci niepełnosprawnych zajmowała się 11 letnia siostra. Wszyscy byli bez jedzenia i bez picia.

    Matka przyjęła córkę z mężem...teraz jest wyrzucana na ulicę. Inny sprzedał dom, wszystko oddał poznanej pani, a po powrocie ze szpitala trafił na wymienione zamki u drzwi i walizkę wystawioną na korytarz.

   Płacze ojciec porwanej córeczki i matka uprowadzonego - przez męża - synka. Ojciec wychowywał córeczkę, sąd zabrał ją, a jego skazał na karę więzienia. Zmarł potrącony przez samochód...nim dotarła pomoc. Chłopczyka wyleczonego z choroby nowotworowej skatowali młodzi przestępcy.

   Płynie tęskna melodia, a ja wołam do Boga; „Ojcze! Ty widzisz łzy w moich oczach, łzy Twojego dziecka. Twoja Miłość niech zaleje moje serce...niech bije równo z Twoim. Niech moje myśli będą Twoimi. Niech się wypełni Twoja Sprawiedliwość”.

   Piękny kościół, bliskość Boga i Nieba, łaska spotkania z Panem. Msza święta to właśnie połączenie z Bogiem. Dusza krzyczy „wesprzyj Ojcze, wesprzyj...jam nie godzien”. Słodycz, ale dzisiaj to słodycz chleba...

   Siostra śpiewała „wszyscy grzeszni lecz skruszeni niech odejdą pocieszeni”, a ja dodałem: „wielbię Ciebie, wielbię Ciebie w każdym momencie”. Nabożeństwo bez Eucharystii nie sprawia pełni naszej duszy. Takie uczestnictwo może nawet zniechęcić i oddalić od Boga. Powinni mówić o tym kapłani…

                                                                                                                                     APeeL