Przed przebudzeniem ujrzałem Jana XX III, który prowadził synod. Ten piękny sen przerwał straszący: pojawiała się postać z okropną twarzą i kołami zębatymi w otwartych ustach, najeżonymi włosami i dziwnymi oczami. Długo takiego wyglądu nie wytrzymasz...

    Po drodze do przychodni sprawdziłem czy płonie lampka pod krzyżem, a radość zalała serce, bo mimo ulewy i wiatru nie zgasła...specjalnie zrobiłem kółeczko samochodem, aby nacieszyć tym widokiem!

    Dzisiaj poszczę, a Zły - podrzucił mi  przez pacjenta - pachnące rogaliki i „murzynka"...przekazałem je biednym. Trwał nawał pacjentów wśród których znalazła się biedna kobiecina, która mnie obdarowała. Włożyłem jej pieniądze między recepty... 

    Jakby za to trafiła się sprzedająca trumny! Znam ten interes, bo prowadził go ojciec (stolarz), ale rodzice po moim wyjeździe na studia medyczne do AM w Gdańsku (1962) potraktowali mnie jako tego, który „poszedł na swoje”. Dobrze, że zlitowano się i otrzymałem stypendium (było nas pięcioro)

    Wczoraj Pan kazał oddać dyżur, a dzisiaj biorę za kolegę, który zachorował...czując, że będzie dobry. Już na jego początku trafiłem na wiejskie podwórko, gdzie modliłem się na ławeczce...w oczekiwaniu na „załadunek" babci do karetki.

   Po powrocie wróciłem do swojego pokoju lekarza dyżurnego...dotychczas gnieździliśmy się w piwnicznej izbie (dwóch dyżurnych). Dla mnie jest to wielka łaska, bo będę mógł modlić się w intymności i przepisywać dziennik...także na maszynie. Dzisiaj mam program ABBY, który pozwala konwertować takie zapisy do tekstu w komputerze.

   Padłem na kolana, bo większość traktowała całą operację jako „przeniesienie”, a ja ujrzałem wielki dar Boga Ojca...dla mnie! Teraz w ciszy odmawiałem moją modlitwę, a zły podsuwał alkohol, karty, bo "był zespół". Napłynęło ostrzeżenie: „szanuj tę pracę, uważaj na sztuczkę Szatana!" Podziękowałem Matce za ostrzeżenie...

    „Ojcze dziękuję Ci za wszystko, co mi dałeś...za Twoją Opiekę, za Twoje próby i za ten najpiękniejszy dar - św. ciszę i możliwość modlenia się we własnym pokoju.” Nawet w domu nie mam takich warunków!

    Nagle pędzimy na daleki wyjazd przejeżdżając obok mojego krzyża z płonącą lampką, którą zauważył także kierowca. Wielka radość zalała serce...odmówiłem wszystkie modlitwy, a po powrocie do pokoju lekarskiego przywitała mnie piękna muzyka.

                                                                                                                                          APeeL